Świat, Europa, Polska wstrzymały oddech. Nie z powodu wojny czy kataklizmu. Z powodu mikroskopijnego, śmiercionośnego wirusa, który zbiera coraz większe żniwa. COVID-19 odmieniana jest we wszystkich przypadkach. Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła pandemię, a polski rząd wprowadził stan epidemii. Ulice, restauracje, kina, szkoły, galerie, opustoszały.
Kiedy w połowie grudnia 2019 r. wśród mieszkańców związanych z rynkiem zwierząt i owoców morza w chińskim Wuhanie odnotowano pierwsze przypadki nowej choroby wywołującej ostre zapalenie płuc, niewiele osób uznało, że jest to inauguracja wielkiego światowego kryzysu. Wirus SARS-CoV-2 rozprzestrzenił się na inne chińskie prowincje w pierwszej połowie stycznia br. Rozwój zakażeń ułatwiało przemieszczanie się ludności podczas chińskiego Nowego Roku. 13 stycznia br. potwierdzono pierwszą osobę zarażoną tym wirusem poza granicami Chin, w Tajlandii. 24 stycznia br. potwierdzono pierwszy przypadek zakażenia w Europie. Zakażenie zdiagnozowano u[paywall] dwóch osób: jednej w Paryżu oraz jednej w Bordeaux. 4 marca br. COVD-19 dotarł do Polski. W Zielonej Górze stwierdzono pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2.
Początkowo, podobnie jak w Azji, nie brano tego sygnału poważnie. Ale z dnia na dzień sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna. Zmieniała się z godziny na godzinę.
Do polskich szpitali zgłaszały się kolejne osoby z podejrzeniem ostrej choroby zakaźnej układu oddechowego, ale wciąż nie były to sygnały, które nakazywały podjęcie bardzo radykalnych środków profilaktycznych. Polska na żadnym froncie nie była przygotowana. Niestety… Dopiero 11 marca br., decyzją prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego, od poniedziałku, 16 marca br., niemal wszystkie placówki oświatowe i szkoły wyższe w Polsce zostały zamknięte na dwa tygodnie. Zajęcia lekcyjne są prowadzone w: poradniach psychologiczno-pedagogicznych, specjalnych ośrodkach szkolno-wychowawczych, młodzieżowych ośrodkach wychowawczych, młodzieżowych ośrodkach socjoterapii, ośrodkach rewalidacyjno-wychowawczych, przedszkolach i szkołach w podmiotach leczniczych i jednostkach pomocy społecznej, szkołach w zakładach poprawczych i schroniskach dla nieletnich oraz szkołach przy zakładach karnych i aresztach śledczych.
Większość uczniów od 16 marca br. pracuje zdalnie. To takie lekcje na odległość. Poprzez dzienniki elektroniczne otrzymują od nauczycieli pakiety zadań do wykonania w domu. Po to, aby nie odwykli od nauki.
Wielki problem powstał w wymienionych wyżej placówkach oświatowych, w których nie zawieszono zajęć. Wielu nauczycieli wzięło bezpłatne urlopy. Niepełnosprawną młodzieżą musieli się zająć pracownicy... obsługi.
Z apelem do rodziców zwróciła się dyrektor Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 1 w Przemyślu Danuta Wiech-Iwaneczko. „(...) Zgodnie z informacją Ministerstwa Edukacji Narodowej w przypadku specjalnych ośrodków szkolno-wychowawczych, ośrodków rewalidacyjno-wychowawczych, poradni psychologiczno-pedagogicznych o udziale w zajęciach dziecka decyduje rodzic. Rodzic, którego dziecko do 8. roku życia nie bierze udziału w zajęciach, ma prawo do zasiłku opiekuńczego. W szczególnie uzasadnionych sytuacjach rodzic ucznia z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego może wystąpić do dyrektora szkoły, do której uczęszcza jego dziecko, o zapewnienie opieki. Informuję Państwa, rodziców i opiekunów prawnych, że ich obowiązkiem jest dopilnowanie, by uczniowie, również pełnoletni, w czasie dni wolnych od zajęć lekcyjnych nie przemieszczali się i unikali kontaktów z innymi osobami – nie wychodzić z domów bez konkretnej potrzeby (...)” – napisała m.in.
16 marca br. w przemyskich SOSW nr 1 i nr 3 nie było ani jednego podopiecznego (pozostali w domach), w SOSW nr 2 były dwie osoby.
13 marca br. premier M. Morawiecki poinformował o wprowadzeniu na terenie całego kraju stanu zagrożenia epidemicznego. – Widzimy, jak szybko przybywa zakażonych we Włoszech czy w Niemczech. W obliczu światowej pandemii najważniejsze słowa to bezpieczeństwo i odpowiedzialność. Jesteśmy zobowiązani do wykonania wszystkich kroków, by bezpieczeństwo Polaków było utrzymane. Do tego potrzebne jest odpowiedzialne działanie. Dlatego zdecydowaliśmy się wprowadzić stan zagrożenia epidemicznego – powiedział podczas konferencji prasowej.
Żarty się skończyły. Co oznacza stan zagrożenia epidemicznego? Wiele ograniczeń i zakazów. Oto one: wróciły kontrole na wszystkich granicach (także tych unijnych) na co najmniej 10 dni, zakaz wjazdu dla cudzoziemców, Polacy powracający do kraju zostają objęci 14-dniową kwarantanną, od niedzieli, 15 marca br., wstrzymany został międzynarodowy ruch kolejowy i lotniczy, od soboty, 14 marca br., stosowane są ograniczenia w działaniu galerii handlowych, otwarte będą tam tylko sklepy spożywcze i apteki, natomiast restauracje, kluby, bary, puby, kawiarnie zostały zamknięte (możliwe tylko usługi na wynos), zakazane zostały zgromadzenia powyżej 50 osób.
20 marca wprowadzono stan epidemii. Szkoły zostaną zamknięte do Wielkanocy, wprowadzono dodatkowe ograniczenia, a za złamanie kwarantanny karę do 30 tys. zł.
W związku z zagrożeniem epidemicznym od 15 marca br. został drastycznie ograniczony ruch na polskiej granicy. Granicę z Niemcami, Litwą, Czechami i Słowacją można przekraczać tylko w wyznaczonych miejscach. Został też całkowicie zawieszony ruch graniczny na niektórych przejściach granicznych z Rosją, Białorusią i Ukrainą. Cudzoziemcy są wpuszczani do Polski tylko w wyjątkowych przypadkach. Na Podkarpaciu jedynym, czynnym przejściem granicznym z Ukrainą jest Korczowa. Obsługiwany jest tam ruch samochodów osobowych, ciężarowych, busów i autobusów. Nie ma możliwości przekraczania granicy pieszo. Kolejki są kilkukilometrowe.
Pozostałe przejścia w: Medyce, Budomierzu i Krościenku nie dokonują odpraw. Wszyscy przekraczający polską granicę przechodzą kontrolę sanitarną. Obowiązuje ich także 14-dniowa kwarantanna. Za jej samodzielne przerwanie grozi kara finansowa w kwocie 5 tys. zł.
Sklepy spożywcze oraz sklepy innych branż, apteki, banki, drogerie, stacje paliw pozostały otwarte (za wyjątkiem sklepów w centrach handlowych; tu otwarte są jedynie sklepy spożywcze, drogerie, apteki, pralnie). Mimo zapewnień minister rozwoju Jadwigi Emilewicz, która zdementowała informacje o tym, że także sklepy mają zostać zamknięte, Polacy zaczęli szturmować zwłaszcza hiper- i supermarkety. Z półek zaczęły w ekspresowym tempie znikać: papier toaletowy, makaron, ryż, kasze, mąka, środki do higieny, itp. W internecie pojawiały się obrazki, przypominające czasy stanu wojennego… Zaczęły pojawiać się nieprawdziwe informacje, które wywoływały (i wciąż wywołują) panikę, nierzadko przeradzającą się w histerię. Ceny rosną w zastraszającym tempie. Maseczka na twarz, która – zdaniem epidemiologów – niewiele daje, przed ogłoszeniem pandemii kosztowała w aptece 50 groszy, po – na tzw. czarnym rynku – ok. 40 zł. Przykładów można mnożyć. Nieuczciwe są praktyki w sklepach. Ceny większości artykułów rozmiarów poszybowały w górę.
Zainaugurowana w internecie akcja „Zostań w domu” przyniosła piorunujący efekt. Do niedawna tętniące życiem ulice i pełne tłumów place z dnia na dzień niemal całkowicie się wyludniły. Niemal w całej Europie. Miliony osób zamknęły się w swoich domach, starając się do minimum ograniczyć przebywanie w przestrzeni publicznej. Polskie miasta przypominały obrazy z filmów katastroficznych.
12 marca br. została zawieszona w Przemyślu działalność instytucji kulturalnych: muzeów, bibliotek, teatrów, kin, filharmonii i uczelni artystycznych. Odwołane zostały również wszystkie imprezy sportowe, koncerty, spektakle, prelekcje i spotkania. Podobnie stało się w Jarosławiu, Przeworsku i Lubaczowie. I wszystkich innych miejscowościach w czterech naszych powiatach: przemyskim, jarosławskim, przeworskim i lubaczowskim. Do odwołania.
Ograniczenia w funkcjonowaniu wprowadziły urzędy miast, gmin, starostw powiatowych. Po nich m.in.: apteki, banki czy urzędy skarbowe.
W poniedziałek, 16 marca br., odbyła się sesja Rady Miejskiej w Przemyślu. Jedną z podnoszonych kwestii było funkcjonowanie Zielonego Rynku i bazaru, nad którym pieczę sprawuje PGK sp. z o.o. Oba targowiska nie zostały zamknięte i nie zostaną, mimo że tworzą się tam spore skupiska ludzkie. Taką decyzję podjęły władze miasta. – To nie czas na spory i kłótnie, ale uważam, że to błąd. Oba powinny być czasowo zamknięte – powiedział radny Maciej Kamiński (PiS).
– Odwiedziłem osoby handlujące na przemyskich targowiskach, żeby sprawdzić, jaka jest frekwencja, ale też porozmawiać o problemach po podjęciu ewentualnej decyzji o ich zamknięciu. Po analizie wszystkich wniosków, ale także po zasięgnięciu opinii wojewody, obecnie targowiska pozostają otwarte. W sposób naturalny został tam ograniczony ruch, jest dużo mniej sprzedających i kupujących, ale część osób w dalszym ciągu handluje. Liczba kupujących i sprzedających nie przekracza 50 osób, zachowane są wszystkie procedury bezpieczeństwa – odpowiedział prezydent miasta Wojciech Bakun.
Z ciekawą inicjatywą wystąpili przemyscy restauratorzy i właściciele lokali gastronomicznych, którzy promują zamawianie jedzenia bezpośrednio do mieszkań. Bardzo cenna inicjatywa, która – oby – pozwoli zniwelować przynajmniej częściowo straty gospodarcze spowodowane ograniczeniami. Co istotne, to nie jest rzucanie wyzwania konkurencji czy walka o zysk. To walka o utrzymanie działalności i swoich pracowników, za których przecież są odpowiedzialni. Pełną listę restauracji, barów czy pizzerii można znaleźć na stronie www.przemysl.pl.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Mogę się z Radnym z Kamińskim nie zgadzać w wielu kwestiach, ale bazar i rynek należałoby zamknąć i tu ma całkowitą rację!
Kamiński ma 15 etatów rzecznika zarabia więcej od prezydenta więc jemu łatwo mówić . Sprzedawca otwiera ale nie ma nakazu kupna od niego towaru. Nikt nie musi przychodzić na bazar czy rynek.
No nareszcie piszecie jak to było, czy też jest nadal (?!?).YOUTUBE.COM - KORONAWIRUS TARGOWISKO WUHAN ŹRÓDŁO WIRUSASPUREK O PRZYCZYNACH EPIDEMII KORONAWIRUSA I COVID-19 - ZDROWIE.WPROST.PL
''Jedzenie mięsa dostarczanego przez zorganizowane rzeźnie, które są upiornymi miejscami, przynosi wszelkiego rodzaju materialne nieszczęścia społeczeństwu, krajowi i ludziom w ogólności. Ten świat materialny jest już sam w sobie miejscem wszelkich nieszczęść i niepokoju, a utrzymywanie rzeźni jeszcze bardziej zanieczyszcza jego atmosferę, doprowadzając do różnego rodzaju wojen, zaraz, głodu i wielu innych niepożądanych klęsk'' - Prabhupada
Może nie ma takiej potrzeby jeśli oczywiście nie handluje się tam produktami podwyższonego ryzyka czyli zwłokami czy też innymi szczątkami bestialsko pomordowanych istot wcielonych, a jeśli tak jest, to należy wyeliminować takie zagrożenie, a nie zamykać od razu całego bazaru czy rynku!
Swiat nie będzie taki sam … a ten jest taki fascynujący? Fragment białka pokazał bezsilność człowieka i jego marny los. Wirus zagonił ludzi do narożnika, ale czy to coś zmieni? Ważna jest mąka, ryż i papier toaletowy, a na głębszą refleksję nie ma miejsca. Obudźcie się ludzie, bo to co jest na zewnątrz to tylko preludium czekających nas wszystkich zmian, o wiele poważniejszych niż ten wirus, który pokazał, że tak łatwo wami manipulować. Wystarczy tylko użyć STRACHU.
Zaraza a tych Europa i nasz kraj zaliczył już wiele zawsze swój początek miały na lokalnych targach lub w kościele.Wszystkie zarazy XVII i XIX wieku tak się zaczynały.Atak ospy we Wrocławiu też zaczął się w otoczeniu hali targowej gdzie pozbywał się przywiezionych z zagranicy cudeniek UB-ek następnie w szpitalu gdzie izolowano zarażonych.
zgadza sie . ludzie sami sobie panike robicie i siejećie zamęt . wystarczy siedzieć w domu na dupie i nie wychodzić bezsensownie do sklepów nie wiadomo zaczym.
Jak na razie więcej osób zachorowało i zmarło w tym sezonie zimowym na grypę i jej powikłania i jakoś nikt nie ogłaszał z tego tytułu epidemii. Obawiam się, że ta cała "epidemia" służy tylko i wyłącznie zwiększeniu inwigilacji i wprowadzeniu obrotu bezgotówkowego.
Mogę się z Radnym z Kamińskim nie zgadzać w wielu kwestiach, ale bazar i rynek należałoby zamknąć i tu ma całkowitą rację!
Kamiński ma 15 etatów rzecznika zarabia więcej od prezydenta więc jemu łatwo mówić . Sprzedawca otwiera ale nie ma nakazu kupna od niego towaru. Nikt nie musi przychodzić na bazar czy rynek.
No nareszcie piszecie jak to było, czy też jest nadal (?!?).YOUTUBE.COM - KORONAWIRUS TARGOWISKO WUHAN ŹRÓDŁO WIRUSASPUREK O PRZYCZYNACH EPIDEMII KORONAWIRUSA I COVID-19 - ZDROWIE.WPROST.PL