Wydział Komunikacji Starostwa Powiatowego w Lubaczowie ostrzega petentów przed rejestrowaniem aut na współwłasność z obywatelami Ukrainy. Proceder wygląda tak, że do Polaka sprzedającego auto zgłasza się obywatel Ukrainy i oferuje większą kwotę tylko po to, by zarejestrować z nim pojazd na współwłasność. Często chęć zysku tłumi zdrowy rozsądek i sprzedający nie wie, że jest już w pewnej pułapce.
– Nie mamy zbyt wielu ludzi, jak w Jarosławiu, którzy chcieliby w ten sposób ryzykować, ale takie przypadki też się zdarzają – mówi naczelnik Wydziału Komunikacji Starostwa Powiatowego w Lubaczowie Jan Bednarczyk. – Jeżeli dochodzi do takiej sytuacji, że ktoś chce zarejestrować w ten sposób dwa lub trzy auta, otwarcie mówimy, że nie będziemy rejestrować. Niestety jeżeli taka osoba odwoła się[paywall] do Samorządowego Kolegium Odwoławczego i sprawę wygra, musimy pojazd zarejestrować i jeszcze wypłacić odszkodowanie. Obecnie w powiecie mamy zarejestrowanych w ten sposób około dwustu aut.
Polak, który zarejestruje samochód wspólnie z Ukraińcem, musi się liczyć z tym, że w przypadku porzucenia auta przez obywatela Ukrainy koszty ściągnięcia i utylizacji pojazdu, wynoszące od 3 do 8 tysięcy złotych, poniesie on sam. Podobnie ma się rzecz z ubezpieczeniem. W razie wypadku to obywatel Polski traci swoje zniżki ubezpieczeniowe, a jeżeli obywatel Ukrainy nie ureguluje na czas opłaty ubezpieczenia, kwotę 3360 złotych ściągnie z Polaka Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Pół biedy jeżeli samochód jest w kraju, wtedy można go dostarczyć do stacji demontażu pojazdów. Gorzej jest, jeżeli pojazd został wywieziony za granicę i tam pozostał. Wtedy co roku obywatela polskiego czekają takie nieprzyjemności.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze