Rana na udzie 6-letniego Rafała Sasa z Darowic w gminie Fredropol wygląda fatalnie. To efekt styczności z barszczem Sosnowskiego. Bardzo niebezpieczną dla zdrowia rośliną, która „zaatakowała” wiele miejscowości w tej przygranicznej gminie.
Babcia i rodzice Rafała dokładnie nie wiedzą, gdzie chłopczyk został poparzony, bo on sam sobie tego nie przypomina. Być może gdzieś będąc w szkole, czy biegając wokół domu. Być może wcale nie musiał otrzeć się o roślinę... – Nigdzie nie chodzi bez opieki, ale widocznie wystarczył moment nieuwagi, spuszczenie go z oka. Ale jak ma być inaczej, jak tu wszędzie to cholerstwo rośnie! – denerwuje się babcia Rafała Elżbieta Hajduk.
fot.Mariusz Godos
Rana na udzie 6-letniego Rafała Sasa z Darowic w gminie Fredropol wygląda fatalnie.
– Początkowo na nic się nie skarżył. Dopiero pod wieczór, kiedy córka go kąpała, zauważyła potężne oparzenie na udzie. Po styczności z ciepłą wodą. Momentalnie pojawiła się jakaś narośl, coś jak wielki liszaj. Następnego dnia to mu pękło, podeszło ropą. Potem znowu się zasklepiło i pojawiły się kolejne bąble. Pojechaliśmy natychmiast na pogotowie. Tam się nikt nie wyznał i dali skierowanie do chirurga. Ten od razu stwierdził, że to oparzenie po kontakcie z barszczem Sosnowskiego. Powiedział, że to pierwszy w tym roku taki przypadek, w zeszłym były dwa, ale nie z terenu gminy Fredropol. Minęło kilka dni i widzi pan jak to wygląda. Paskudne jest, nie ma co mówić – dodaje E. Hajduk.
– Kontaktowaliśmy się już z innymi ludźmi, którzy zostali tym świństwem poparzeni. Podobno do pół roku będzie ta rana. Lekarz powiedział nam, że szybko zareagowaliśmy i może obejdzie się bez szpitala. Syn po tym wszystkim dostał zapalenia spojówek. Nie wiemy czy to zbieg okoliczności, czy kolejna konsekwencja styczności z tą rośliną – zastanawia się mama chłopczyka.
Wyciąć w pień!
– W tym roku to chyba jakaś plaga tego cholerstwa w naszej gminie. Proszę zobaczyć – pokazuje pani Elżbieta. Rzeczywiście, ponaddwumetrowe, a i większe rosną wszędzie. Przy drodze, obok posesji. Na trasie do Młodowic Osiedla tworzą swoistą alejkę. – U nas w Darowicach, Kupiatyczach czy na Koniuszkach to rosną tego całe połacie. Informowaliśmy o tym nasz urząd gminy, ale nikt nie zdawał sobie sprawy z rozmiaru niebezpieczeństwa. Dopóki nie stało się to z naszym Rafałkiem. Najpierw interweniowałam u sołtysa, który powiedział o tym wójtowi gminy. Przyjechała tutaj jakaś ekipa, ścięła ze dwa krzaki. Ale przecież to żadna robota. Bez żadnego ubrania ochronnego, bez możliwości sprzątnięcia ściętego krzewu. To bez sensu. Zaczęły się wakacje, dzieciaki będą całymi dniami przebywać na polu. Najgorsze, że najbardziej to pyli w słoneczne dni. Ułamek sekundy wystarczy, jakiś dzieciak lekko się otrze o to cholerstwo i problem gotowy. Trzeba to w pień wyciąć – uważa E. Hajduk.

fot.Mariusz Godos
– W tym roku to chyba jakaś plaga tego cholerstwa w naszej gminie. Proszę zobaczyć – pokazuje pani Elżbieta. Rzeczywiście, ponad dwumetrowe, a i większe rosną wszędzie.
Jak to zwalczyć?
Barszcz Sosnowskiego przywędrował do Polski z Kaukazu w latach 50. XX wieku. W latach 60. zaczął być uprawiany na paszę dla zwierząt. Szybko okazało się jednak, że w naszym klimacie osiąga kilkumetrowe rozmiary i wydziela parzące soki. Z powodu problemów z uprawą i zbiorem, głównie ze względu na zagrożenie dla zdrowia, uprawy były porzucane. Gatunek okazał się przybyszem kłopotliwym, bardzo agresywną rośliną inwazyjną, niezwykle trudną do zwalczenia. W Polsce barszcz Sosnowskiego objęty jest prawnym zakazem uprawy, rozmnażania i sprzedaży na terenie Polski. Tyle tylko, że z tych zakazów nic sobie nie robi.
Jest przede wszystkim niebezpieczny dla ludzi, bo jego sok zawiera furanokumaryny. To związki, które powodują oparzenia skóry I i II stopnia. Reakcje na jego działanie są różne: jedni czują pieczenie po kilku minutach, inni nawet po tygodniu. Stan zapalny zaczyna ustępować zwykle po trzech dniach, ale ciemne zabarwienie skóry może się utrzymywać miesiącami. Warto pamiętać, że oparzone miejsca są wrażliwe na promieniowanie ultrafioletowe nawet przez kilka lat. Roślina jest szczególnie niebezpieczna podczas upalnych dni. Wokół niej powstaje silne stężenie parzącej substancji, więc oparzenie może wywołać samo zbliżenie się do barszczu. W takiej sytuacji należy pamiętać o ochronie nie tylko skóry, ale także dróg oddechowych. Jeżeli dojdzie do kontaktu z rośliną, należy jak najszybciej umyć zaatakowane miejsce wodą z mydłem i przez dwa, trzy dni nie wystawiać go na słońce. W przypadku rozległych oparzeń lub reakcji alergicznej należy skontaktować się z lekarzem.


fot.Mariusz Godos
Barszcz Sosnowskiego jest szczególnie niebezpieczny podczas upalnych dni. Wokół niego powstaje silne stężenie parzącej substancji, więc oparzenie może wywołać samo zbliżenie się.

fot.Mariusz Godos
Na trasie do Młodowic Osiedla barszcz Sosnowskiego stworzył swoistą alejkę wzdłuż drogi.
Nierówna walka
Władze gminy Fredropol doskonale zdają sobie sprawę z wagi problemu. Sekretarz gminy Leszek Urban: – To ogromny problem, bo roślina jest tak zwaną samosiejką. Co roku mamy to samo. Wytniemy w jednym miejscu, pojawia się w drugim. Wycinamy wszędzie, gdzie możemy, choć niektóre tereny są terenami prywatnymi. Musimy przeglądnąć tysiące hektarów. Do końca czerwca uprzątniemy wszystkie place zabaw, boiska, tereny przy drogach i ciekach wodnych oraz tereny bezpośrednio do nich przyległe. Jest co prawda na to znakomity środek chemiczny, czyli roundap – herbicyt z grupy totalnych, ale nie możemy z niego korzystać ze względu na obszar chroniony „Natura 2000”. Kółko się zamyka. Apelujemy do wszystkich rodziców o wyjątkową ostrożność i zwracanie uwagi, gdzie ich pociecha się bawi.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze