Ileż to naszych lokalnych tradycji uległo zapomnieniu? Ile pieśni i zwyczajów odeszło w niepamięć? Kilka aktywnych pań działających w Gminnym Stowarzyszeniu Kobiet w Dubiecku postanowiło podjąć się mozolnej, etnograficznej pracy i przygotować barwną inscenizację dubieckiego wesela, którą następnie uwieczniono na filmie. Ten obraz to dowód kulturalnego bogactwa tradycji ludowej w gminie i nieocenione źródło wiedzy o dziedzictwie regionu.
Wszystko zaczęło się od luźnej rozmowy o lokalnych weselnych przyśpiewkach. Panie skupione w Gminnym Stowarzyszeniu Kobiet w Dubiecku zdecydowały, że nie można pozwolić, by te przykłady ludowej twórczości popadły w niepamięć. Postanowiły więc zorganizować spektakl obrazujący dubieckie tradycje weselne. Nad organizacją przedsięwzięcia czuwała Danuta Armata, a nieoceniony wkład artystyczny wniosła w całość kierowniczka Zespołu Pieśni i Tańca „Sanowiacy” z Przedmieścia Dubieckiego Maria Jureczko. Chętnych do współpracy nie brakowało, zarówno wśród młodych, jak i starszych mieszkańców gminy. Zanim jednak zamierzenie udało się zrealizować, panie z Gminnego Stowarzyszenia Kobiet w Dubiecku musiały wykonać ciężką etnograficzną pracę. Pierwszy etap polegał na jeżdżeniu po okolicznych miejscowościach i przeprowadzaniu wywiadów z najstarszymi mieszkańcami.

– Później trzeba było to wszystko spisać, uporządkować i poddać pewnej cenzurze, bo nie wszystkie przyśpiewki nadawały się do tego, żeby je publicznie odtwarzać – mówi specjalistka ds. kultury, sportu i ochrony zabytków Urzędu Gminy w Dubiecku oraz prezes stowarzyszenia Danuta Armata. – Korzystaliśmy także z pomocy muzyka, który zadbał o to, żeby wszystkie melodie brzmiały odpowiednio.
Po konsultacjach muzycznych przyszedł czas na scenariusz oraz choreografię. Tu nieocenieni okazali się Maria i Piotr Jureczkowie, kierownicy artystyczni Zespołu Pieśni i Tańca „Sanowiacy”. To właśnie oni nadali przedstawieniu kształt. Później były już tylko długie godziny prób i szlifowania dzieła. Trudno uwierzyć, że amatorzy, zwykli ludzie chodzący na co dzień do pracy, znaleźli w sobie tyle determinacji i woli, aby codziennie uczestniczyć w próbach.

– To, co wyróżnia nasze lokalne zwyczaje weselne, to na pewno ich złożona forma, przypominająca spektakl – mówi Maria Jureczko. – Każda z osób ma do odegrania swoją rolę. Są przyśpiewki adresowane do konkretnych postaci, choćby do starosty weselnego, państwa młodych czy rodziców. Takim lokalnym zwyczajem jest też korowaj, a więc specjalne obrzędowe ciasto i charakterystyczny taniec z korowajem. To właśnie od tego wzięliśmy tytuł dla naszego przedsięwzięcia: Korowajem tradycja pisana.
W końcu nastał dzień premiery. Jak zgodnie twierdzą organizatorki, wysiłek się opłacił. Spektakl z udziałem widowni udał się wyśmienicie. Świadczyć może o tym chociażby fakt, że goście, żywiołowo reagując, chętnie przyłączali się do zabawy. Dzieło zostało uwiecznione na filmie. Jak mówi Danuta Armata, to była dla wszystkich wspaniała przygoda, choć kosztowała sporo pracy. – Postanowiliśmy, że na tym nie poprzestaniemy, mamy w planie następne występy. To jeszcze na pewno nie jest nasze ostatnie słowo – podkreśla Danuta Armata.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze