Reklama

Będzie czerpać z dobrych praktyk poprzedników

Na najważniejsze stanowisko w powiecie jarosławskim wybrany został zdecydowaną większością głosów. Otrzymał ich 18 „za”. Ledwie 4 radnych było „przeciw”. Chyba się nie obrazi, kiedy napiszemy, że do tej pory największy rozgłos zyskał dzięki wzorowemu wręcz prezesowaniu i menadżerowaniu superligowemu zespołowi tenisa stołowego Oxynetu Jarosław oraz przewodzeniu Szkole Mistrzostwa Sportowego w Jarosławiu. Ale myli się ten, kto przypuszcza, że nie ma za sobą samorządowej praktyki i doświadczenia. Ma, i to sporą!

Rozmowa ze starostą jarosławskim Kamilem Dziukiewiczem.

 

Marzył Pan o fotelu starosty jarosławskiego? Zadań i bez tego Pan miał i ma pod dostatkiem...

– Kiedy w 2018 roku zdecydowałem się kandydować do Rady Powiatu Jarosławskiego, moim marzeniem było zasiąść w niej, aby móc służyć mieszkańcom naszego powiatu. Wtedy nawet nie pomyślałem, że już następnej kadencji spotka mnie ten zaszczyt i zostanie mi powierzona taka ważna funkcja. Pracując przez pięć lat w radzie powiatu, będąc przewodniczącym Komisji Promocji, Kultury, Sportu i Współpracy Międzynarodowej, zawsze się kierowałem dobrem mieszkańców, ale także pogłębieniem współpracy z naszymi partnerami zagranicznymi – zwłaszcza Rejonem Jaworowskim i Użhorodzkim na Ukrainie. Realizując te zadania, nigdy nie myślałem, że robię to dla objęcia fotela starosty.

Reklama

Jako PiS macie w Radzie Powiatu Jarosławskiego absolutną większość. Powiedzmy szczerze: ktokolwiek by nie został zaproponowany na starostę, zostałby nim w cuglach. Kiedy i jak doszło do wyboru Pana kandydatury?

– Tajemnicą nie jest, iż naszą powiatową drużynę Prawa i Sprawiedliwości – kandydatów do rady powiatu – zainicjował poseł na Sejm RP Tadeusz Chrzan. To, że przez wiele lat mogłem blisko współpracować z panem posłem na pewno sprawiło, iż stałem się naturalnym kandydatem na starostę. Także po tym jak mój poprzednik Stanisław Kłopot postanowił nie kontynuować swojej pracy na szczeblu samorządu powiatowego[paywall].

Można powiedzieć, że nauczycieli na tym stanowisku miał Pan przednich. Najpierw wspomniany obecny poseł Tadeusz Chrzan. Potem jego naturalny następca Stanisław Kłopot, który zdecydował się wystartować na burmistrza miasta i gminy Pruchnik i nim został. Jakie nauki Pan wyciągnął z tych kilku lat przyglądania się ich rządom?

– Rzeczywiście miałem znakomitych poprzedników, od których mogłem wiele się nauczyć i myślę, iż wiele się nauczyłem. Oprócz wspomnianych starostów, moim nauczycielem był archiprezbiter jarosławski ksiądz prałat Andrzej Surowiec, z którym miałem zaszczyt współtworzyć potęgę tenisa stołowego w Jarosławiu. Mottem prowadzonej przez mnie szkoły są słowa: Nie osiągniesz nowych szczytów, jeśli będziesz szedł wydeptanym szlakiem. Ta sentencja przyświeca mi od początku mojej drogi zawodowej. Osobiście lubię wyzwania. Oczywiście zamierzam czerpać z dobrych praktyk poprzednich starostów, ale myślę wprowadzić kilka zmian w funkcjonowaniu naszego starostwa i jednostek organizacyjnych powiatu.

Reklama

Powiat jarosławski przez kilka lat był zdecydowanie najbogatszym powiatem na terenie byłego województwa przemyskiego. Otrzymywał wielomilionowe dotacje, rozwijał się w mig. Niektórzy mówili, że to zasługa m.in. posła Chrzana i innych polityków PiS z regionu, którzy potrafili lobbować w centrali. Teraz PiS jednak w Polsce nie rządzi. Myśli Pan, że to jakieś niebezpieczeństwo dla powiatu jarosławskiego, w którym PiS zdeklasował w wyborach rywali? Ma Pan jakiś pomysł, aby trzymać poziom?

– Pomysłów jest wiele, jak i możliwości. Myślę, że fakt, iż Prawo i Sprawiedliwość nie rządzi w centrali, nie wpłynie na tempo naszej pracy. Na poziom inwestycji, zewnętrznych środków pozyskiwanych przez powiat jarosławski czy poziom życia jego mieszkańców. Jak do tej pory będziemy kontynuowali dotychczasowe zadania, ale rozpoczniemy też nowe.

Nie ma innej możliwości jak kontynuacja modelu prowadzenia powiatu za czasów Chrzana i Kłopota. Ale czy jest coś, czego Panu brakowało? Coś, co można byłoby zrobić, a nie zrobiono? Co w powiecie jarosławskim trzeba zmienić na już?

– Myślę, że powiat jarosławski za moich poprzedników obrał dobrą drogę i był skutecznie zarządzany. Ostatnia kadencja była bardzo trudna. Poprzedni starosta wraz z radnymi musieli zmierzyć się w nowymi wyzwaniami, jakimi była pandemia koronawirusa i wybuch wojny w Ukrainie. Pomimo tego, ciągle realizował bardzo wiele kluczowych inwestycji. Wybory zmieniły naszą lokalną samorządową rzeczywistość. Jest wielu młodych, energicznych burmistrzów czy wójtów. Nie ukrywam, iż zależy mi na zacieśnieniu współpracy z miastem Jarosław. Myślę, że wreszcie po latach jest na to realna szansa.

Reklama

Nie mogę nie zapytać o kwestie sportowe. Wciąż jest Pan prezesem i menadżerem superligowego, tenisowego Oxynetu Jarosław. Z pewnością nie da Pan rady udźwignąć teraz tego sporego obowiązku. Czy to oznacza, że tenis stołowy w Jarosławiu umrze śmiercią naturalną czy może uda się go uratować?

– Oczywiście, przyjęta przez mnie funkcja starosty jarosławskiego nie pozwoli mi łączyć dotychczasowych obowiązków. Zarząd klubu na ten moment nie podjął decyzji o niewystartowaniu w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Czego Panu życzyć?

– Tenisistom przy stole życzy się zwycięstwa i skuteczności. Marzę o tym, aby moja praca w służbie mieszkańcom naszego powiatu była skuteczna. Zwłaszcza w obszarach m.in. dotyczących ich bezpieczeństwa, zdrowia, edukacji. Takiej skuteczności proszę mi życzyć.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/05/2024 20:32
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama