Miasto i gmina Kańczuga jako jeden z pierwszych samorządów w regionie ustaliły stawkę za wywóz śmieci na przyszły rok. Skok cen jest drastyczny, opłata wzrosła z 7 do 18 zł od osoby I choć – jak powiadają – jedna jaskółka wiosny nie czyni, to kańczucką podwyżkę można potraktować jak zapowiedź tego, co czeka nas w większości, jeśli nie we wszystkich gminach.
Według uchwały przyjętej na ostatniej sesji rady Kańczugi (21 listopada br.) mieszkańcy miasta i gminy od nowego roku za wywóz śmieci posortowanych zapłacą miesięcznie 18 złotych od osoby w gospodarstwach domowych w zabudowie jednorodzinnej[paywall] i 23 złote od osoby mieszkającej w blokach (zabudowa wielorodzinna). W przypadku, gdy odpady nie będą posegregowane, stawka ta zostanie podwojona i wyniesie odpowiednio 36 i 46 złotych. Ponadto właściciele domów jednorodzinnych będą mieć możliwość wpłynięcia na ostateczną kwotę, jaką zapłacą za odbiór śmieci, poprzez zadeklarowanie kompostowania odpadów organicznych. Podwyżka ma gigantyczne rozmiary. Według cennika obowiązującego w tym roku „za śmieci”, jeśli były posegregowane, mieszkańcy płacili 7 zł od osoby zameldowanej w domu jednorodzinnym i 13 zł od tej mieszkającej w bloku.
– Skąd tak gwałtowne podwyżki? Przede wszystkim drastycznie rosną ceny na instalacjach, na spalarniach, gdzie dostarczane są odpady. W tym roku za odpady zmieszane zakład płaci jeszcze 280 złotych od tony. Przed poprzednią sesją mówiłem państwu, że planowana (na przyszły rok – przyp. autora) kwota to 600 zł. Jest ona już nieaktualna. Dzisiaj mówi się o 700 – 720 złotych od tony, a cena ta ciągle idzie w górę – wyjaśniał Paweł Mucha, kierownik referatu gospodarowania nieruchomościami i ochrony środowiska w UMiG w Kańczudze, wskazując przy tym, że jedyna oferta na odbiór śmieci, jaka spłynęła w postępowaniu przetargowym, była o milion złotych wyższa niż w roku ubiegłym. Co gorsza samorządy mają problem już nawet nie z wygórowaną stawką, ale ze znalezieniem odbiorcy, który chciałby śmieci przyjąć. – Wynika to też między innymi z tego, że została zniesiona centralizacja, czyli do spalarni na terenie Rzeszowa odpady mogą przywieźć firmy z całej Polski. W tej chwili Warszawa, Łódź, Śląsk składają oferty o wiele atrakcyjniejsze dla spalarni, bo jest to dla niej i tak taniej, nawet łącznie z kosztem transportu, niż na spalarniach, które mają na miejscu – tłumaczył P. Mucha. Jako czynniki wzrostu cen podał też rosnący pułap płac, a także drożejące koszty transportu. Odnosząc się do warunków lokalnych, dodawał, że stawki za wywóz śmieci w Kańczudze były bardzo niskie. W większości ościennych gmin kształtowały się do tej pory na poziomie tych, jakie w Kańczudze wejdą w życie od nowego roku. – Stawki te obowiązywały do tej pory i na pewno zostaną podwyższone – kończy P. Mucha.
Wiele wskazuje na to, że podwyżka stawek za odbiór śmieci, która miała miejsce w Kańczudze, nie będzie przypadkiem odosobnionym. Nawet jeśli wzrost cen nie osiągnie podobnego pułapu procentowego, to mieszkańcy naszego regionu mogą się spodziewać podwyżek sięgających od kilkudziesięciu do nawet stu i więcej procent. W większości gmin trwają postępowania przetargowe, które wyłonią podmioty odpowiedzialne za odbiór. W miastach powiatowych najwcześniej, bo 29 listopada, postępowanie zakończy gmina miejska Jarosław. W Przeworsku i Lubaczowie oferty zagospodarowania odpadami otworzą w drugim tygodniu grudnia. Jednak tam, gdzie postępowania mają się ku końcowi, sytuacja jest niewesoła. Gmina wiejska Jarosław przetarg na śmieci unieważniła, bo jedyna i najniższa oferta była o ponad milion złotych wyższa (3,3 mln) od kwoty, jaką zakładano wydać (2,2 mln) i o blisko 1,5 miliona wyższa niż cena oferowana w ubiegłym roku. Podobnie zresztą jest w Radymnie. Tu miasto liczyło się z podwyżkami, w zamówieniu poinformowało, że jest skłonne za usługę odbioru śmieci zapłacić 1,2 mln, a jedyna oferta, która do urzędu spłynęła, opiewała na kwotę niemal 2 mln. W stosunku do niespełna 900 tys., które miasto płaci za odbiór śmieci w roku 2019, jest podwyżką horrendalną. Na razie w Radymnie nie zapadła decyzja o przyjęciu oferty lub unieważnieniu przetargu, ale nawet przy najbardziej optymistycznym scenariuszu trudno się spodziewać o wiele korzystniejszej. Wiele bowiem wskazuje na to, że i samorządy, i mieszkańcy są w kleszczach niezbyt szczęśliwych rozwiązań systemowych i specyficznego rynku gospodarowania odpadami.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.W gminie Żurawica już od stycznia 2019 cena wzrosła z 7,50 zł do 15 zł za osobę. Tak więc praktycznie 50 zł przy rodzinie 2+1. Np w gminie Rokietnica cena za osobę nadal oscyluje w kwocie około 7 zł....
Dziękujemy PISo.BOLSZEWICKIEJ mafii za tę możliwość.
Rządy PiS nic dobrego nie wniosą ..Te wszystkie dofinansowania na drogi - chodniki i inne sprawy będziemy musieli zwrócić i to podwójnie .. podatki idą do góry , śmieci również . Mam tylko nadzieję że na wybory prezydenckie ludzie nie zrobią błędu i będą wiedzieć na kogo zagłosować ..
Jurek a co? Moze inny prezydent da ci obnizke na smieci? Ogarnij myślenie.
dostosowanie do przepisów unijnych tu żadna partia nic nie zmieni tylko pensje ciągle na niskim poziomie i tu jest pies pogrzebany...
Smieci jada i plyna do nas z roznych stron swiata!! Firmy sie bogaca a jak juz pelne place to w dziwnych okolicznosciach plona!! i co maja do rzeczy przepisy, segregacja,i ekologia!! liczy sie zysk tu i teraz a ty glupi suwerenie placz i plac!
W gminie Żurawica już od stycznia 2019 cena wzrosła z 7,50 zł do 15 zł za osobę. Tak więc praktycznie 50 zł przy rodzinie 2+1. Np w gminie Rokietnica cena za osobę nadal oscyluje w kwocie około 7 zł....
Dziękujemy PISo.BOLSZEWICKIEJ mafii za tę możliwość.
Rządy PiS nic dobrego nie wniosą ..Te wszystkie dofinansowania na drogi - chodniki i inne sprawy będziemy musieli zwrócić i to podwójnie .. podatki idą do góry , śmieci również . Mam tylko nadzieję że na wybory prezydenckie ludzie nie zrobią błędu i będą wiedzieć na kogo zagłosować ..