– Jeśli będzie trzeba, przyjdziemy pod urząd z wielką pikietą. Jeśli będzie trzeba, zorganizujemy protest w okolicach podstrefy ekonomicznej. Prawdę powiedziawszy, mamy już dość frazesów, ułudnych chęci i przerzucania się odpowiedzialnością. Chcemy, aby ktoś wreszcie na poważnie zajął się naszymi wątpliwościami – powiedział podczas konferencji prasowej w przemyskim magistracie przewodniczący Zarządu Osiedla nr 13 „Przemysława” Henryk Hawryś. Dotyczyła ona budowy wytwórni mas bitumicznych w przemyskiej podstrefie ekonomicznej.
W konferencji wzięli udział m.in. także dwaj pozostali członkowie nieformalnej grupy przeciwników powstania w mieście asfalciarni, będący przedstawicielami znacznie szerszego grona mieszkańców, czyli Błażej Wilk i Tomasz Hano oraz przewodnicząca Zarządu Osiedla nr 1 „Stare Miasto” Anna Grad-Mizgała. Obecny był sekretarz miasta Przemyśla Dariusz Łapa.
Powodem spotkania było – zdaniem jego organizatorów – permanentne „olewanie” (jak wyraził się B. Wilk) przez władze miasta wątpliwości artykułowanych od kilku miesięcy przez wspomnianą grupę[paywall].
– Na ekranach polskich kin wyświetlany jest film z Leonadro di Caprio i Meryl Streep „Nie patrz w górę”. Przedstawia historię dwóch naukowców, którzy ostrzegają przed nadchodzącą katastrofą, a żaden z polityków nie chce ich słuchać. Mamy wrażenie, że w Przemyślu uczestniczymy w podobnym przedstawieniu: alarmujemy o tym, że planowana asfalciarnia zagrozi zdrowiu mieszkańców i że jest budowana z naruszeniem prawa, a żaden z lokalnych decydentów nie chce o tym słyszeć. Zgodnie z naszymi przewidywaniami sprawa ma być zamieciona pod dywan – stwierdził B. Wilk.
Wspomniana trójka złożyła do przewodniczącego Rady Miejskiej w Przemyślu Macieja Kamińskiego wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji rady w trybie stacjonarnym, na której chcieliby przedstawić i ewentualnie rozstrzygnąć te wątpliwości.
– Za deklarowaną przez pana przewodniczącego troską nie idą konkretne czyny. Jak stwierdził, sam sesji zwołać nie może – dodał B. Wilk.
Wątpliwe jednak jest, że spotkanie radnych cokolwiek by zmieniło w tej sprawie. Wątpliwe jest, że przemyscy radni są tak obeznani z tematem, że podczas sesji byłoby o czym rozmawiać...
– Także prezydent miasta Wojciech Bakun i podległe mu służby prasowe dezinformują mieszkańców, twierdząc, że sprawy nie ma, ponieważ pozwolenie na budowę jest już wydane i wydał je wojewoda podkarpacki. Decyzja jest ostateczna i nie ma od niej odwołania. Z całym szacunkiem dla gospodarza miasta, ale odpowiada w mediach i pismach kierowanych do nas zupełnie nie na temat! My wiemy, że wojewoda wydała to pozwolenie. My informujemy, że takie pozwolenie w ogóle nie powinno zostać wydane ze względu na wysoce prawdopodobne naruszenie prawa w poprzedzających je rozstrzygnięciach prezydenta. W rozstrzygnięciach, w których odpowiednie postępowanie powinno zostać natychmiast wznowione! W swoim czasie prezydent podzielał nasze stanowisko i odmówił wydania pozwolenia budowlanego. Zrobił to jednak na tyle niezdarnie, że jego decyzja została uchylona – dowodził B. Wilk.
– Wielkim zaskoczeniem jest dla nas brak reakcji na zasygnalizowane przez nas problemy i potencjalne nieprawidłowości w wydanej w 2018 roku decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych. Jasno wskazywaliśmy, że w opisie dotyczącym liczby przejazdów ciężkich samochodów uznano, iż pojazd, który dostarczył półprodukty, będzie wracać z gotowym surowcem. Założenie takie może być błędne. Wyjaśnialiśmy już to kilkukrotnie. Bez reakcji – stwierdził T. Hano.
– Dodatkowo przekazaliśmy informację wskazującą na rozbieżności pomiędzy danymi katalogowymi dostępnymi na stronie producenta, dotyczącymi wydajności systemów wentylacyjnych, wpływających bezpośrednio na emisję większości substancji szkodliwych, a tymi, które do wyliczeń przekazał inwestor. Naszym zdaniem są zaniżone o co najmniej 16 procent. Przy takim stanie rzeczy wydanie pozytywnej decyzji środowiskowej mogłoby być niemożliwe. I co? Brak jakiejkolwiek reakcji – powiedział.
Wyliczyli jeszcze kilka wątpliwości, artykułowanych wcześniej m.in. na łamach naszego tygodnika, które pozostały bez konkretnej, merytorycznej odpowiedzi.
– Reakcją prezydenta było przekazanie pisma, w którym stwierdził, że rozstrzygnięcie w zakresie dotyczącym pozwolenia na budowę zostało wydane przez wojewodę i jest ostateczne – dopowiedział B. Wilk.
Podczas spotkania zgromadzeni wspomnieli o jednej, istotnej kwestii. Mianowicie o odmowie prezydenta W. Bakuna uznania za stronę w postępowaniu wielu mieszkańców miasta, którzy się do niego o to zwrócili. – Gdyby wtedy podjął inną decyzję, sprawy wyglądałyby zupełnie inaczej, nie musiałby wylewać krokodylich łez, mówiąc, że nic już nie może zrobić. Otóż może, ale najwidoczniej nie chce – powiedział T. Hano.
– Niedawno jako sukces przedstawiane było pojawienie się w Przemyślu autobusu elektrycznego. Tymczasem pod naszymi oknami powstaje zakład, który będzie emitować olbrzymie ilości spalin i substancji rakotwórczych. Wydaje się nam, że walka ze smogiem w Przemyślu ma charakter wyłącznie pijarowy – stwierdził B. Wilk.
– Całkowicie bierna postawa przemyskich radnych daje wiele do myślenia. Do tej pory sądziliśmy, że radni są po to, aby pilnować i bronić spraw mieszkańców. Jednak, jak widać, nie interesuje ich los lokatorów domów i uczniów szkół w pobliżu przyszłej asfalciarni. To w dużej mierze są ci sami radni, którzy onegdaj uchwalili fatalny plan zagospodarowania przestrzennego strefy ekonomicznej, który pozwala na lokowanie tam tak szkodliwych dla zdrowia zakładów – uważa H. Hawryś.
Przysłuchujący się tym wywodom sekretarz miasta D. Łapa został zapytany, jak wielkim problemem dla odpowiednich wydziałów przemyskiego magistratu byłoby zweryfikowanie wątpliwości sporej przecież grupy przemyślan? Chodziłoby o to, by w zaciszu urzędniczych biurek przeanalizować punkt po punkcie (tych najistotniejszych jest cztery) pytania mieszkańców i zestawić je z dostępnymi dokumentami, przedłożonymi choćby przez inwestora...
– Wydaje mi się, że nie byłoby z tym większego problemu. Wydaje mi się, że dobrze byłoby się spotkać i porozmawiać na ten temat – skonkludował D. Łapa.

fot.Mariusz Godos
Jedna pikieta pod urzędem miejskim już była. Czy będzie kolejna?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
.