Reklama

Białoruska recepta

08/09/2020 07:06

Kiedy na całym świecie najtęższe umysły głowią się, jak zwalczyć koronawirusa, prezydent Białorusi wskazał poddanym skuteczne lekarstwa na zarazę. Według Batki to traktor, roboty polowe, bania i 50 gramów spirytusu. Wprawdzie nie ma potwierdzeń na skuteczność tej oryginalnej recepty, ale nie brakuje takich, którzy ją stosują.

Bartosz K. wprawdzie nie pił spirytusu, ale pewną czerwcową sobotę zapamięta na długo. Akurat tego dnia grzało jak cholera. Bartek szwendał się po podwórku. Niby coś robił, ale tak naprawdę to marzył o zimnym piwie. Tylko że do najbliższego sklepu był spory kawałek, a tu zbliżało się południe i termometr wskazywał czterdzieści pięć stopni. Wizja browaru jednak była silniejsza i Bartek zdecydował się na spacer. Asfalt lepił się do butów, pot zalewał oczy, ale nie zawrócił. W sklepie brzęczało tylko kilka much, a za ladą drzemała sklepowa. Na szczęście za sklepem, w chłodku, na trawie siedziało kilku jego znajomych. Przed nimi na plastikowej skrzynce stała butelka wódki. Bartek kupił kilka piw i przysiadł się do towarzystwa. Gadu, gadu, trochę o polityce, trochę o zarazie i po kielichu. Skończyła się jedna butelka, to ktoś poszedł i kupił drugą i tak minęły prawie dwie godziny. Ktoś zmęczony opuścił towarzystwo i Bartek został z dwójką znajomych. Alkohol i upał zrobiły swoje, więc nie ma się co dziwić, że cała trójka zasnęła. Pierwszy ocknął się Bartek. Czachę mu rozsadzało i myślał tylko o tym, że jedynym ratunkiem może być browar. Niestety, sklep był zamknięty, bo sklepowa miała przerwę do popołudnia. Wiedział, że jest drugi sklep, tyle że dwa kilometry dalej.

Wtedy popatrzył na ciągnik zaparkowany przy drodze i wpadł mu do głowy szalony pomysł. Wiedział, że maszyna należy do jednego ze śpiących i że ma on zwyczaj zostawiania kluczyków w stacyjce. Wdrapał się jakoś do kabiny, siadł za kierownicą, przekręcił kluczyk i ruszył. Tu trzeba wyjaśnić, że choć nigdy nie skończył kursu na prawo jazdy, to jak każdy dorosły na wsi potrafił jeździć ciągnikiem. Tym razem coś mu nie wyszło i na pierwszym zakręcie lekko zahaczył busa, prawidłowo jadącego z naprzeciwka. Skończyło się na niewielkim zarysowaniu karoserii, ale poszkodowany wezwał policję. Bartek wydmuchał prawie dwa promile i trafił na dołek, a po wytrzeźwieniu usłyszał kilka zarzutów.
jot podpis
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości