– Gdy to usłyszałem, nogi się pode mną ugięły. Jak oni trafili na proboszcza w Jasienicy… - mówi ks. Krzysztof Chudzio, który 3 kwietnia został przez papieża mianowany biskupem pomocniczym archidiecezji przemyskiej. Nominat ma prawie 57 lat i pochodzi z Buszkowic koło Przemyśla.
– Sprawdzam, czy to prawda, ale wszyscy mówią, że tak – powiedział nam dzień po ogłoszeniu nominacji ks. Chudzio.
Decyzja papieża łamie pewien schemat. Do tej pory biskupami najczęściej zostawali księża blisko związani z kurią albo seminarium duchownym. Ks. Krzysztof wprawdzie był ojcem duchownym w seminarium przez 9 lat, ale od 2015 r. jest proboszczem w wiejskiej parafii w Jasienicy Rosielnej. – To było dla mnie wielkie zaskoczenie. Gdy to usłyszałem, nogi się pode mną ugięły. Jak oni trafili na proboszcza w Jasienicy… - mówi.
Wola Franciszka jest[paywall] jednak kontynuacją pewnej myśli realizowanej przez Watykan od kilku lat. Chodziło o to, by biskupami zostawali duchowni, którzy pracują w bezpośrednim duszpasterstwie, a nie na urzędach. – Mam świadomość, że nie będę strategiem, tylko pomocnikiem ordynariusza – zaznacza skromnie nowy biskup.
Ks. Chudzio w przemyskiej kurii nie pracował, ale ma pewne doświadczenie kurialne. W 1989 r. wyjechał do pracy do Związku Radzieckiego, na teren wschodniej Ukrainy. Tam był sekretarzem biskupa, kanclerzem kurii i wikariuszem generalnym, a więc osobą o dużych kompetencjach. – Biskupem został tam świątobliwy ksiądz Jan Olszański. Poprosił mnie, żebym pomógł zorganizować struktury diecezji, których wtedy nie było. Próbowałem przenosić to, co znałem z Polski. Na początku to były takie zręby kurii, księży było niewielu. Z czasem się wszystko rozwijało, przekształcało i dostosowywało do zmieniających się warunków – opowiada.
Sam wyjazd na Wschód również wiązał się z ciekawą historią. – Przyszło imienne zaproszenie do odwiedzin dla mnie. Nie wiem do dzisiaj, skąd ksiądz ze Związku Radzieckiego miał moje dane. Oczywiście tych zaproszeń było więcej, otrzymał je m.in. biskup Stefan Moskwa. Gdy ludzie dowiedzieli się, że to mój biskup, prosili, żeby pozwolił mi zostać. Biskup Moskwa powiedział do mnie: „pomyśl po kapłańsku i zdecyduj”. W tych słowach odczytałem, że trzeba zostać – wspomina.
Ogłoszenie komunikatu Nuncjatury Apostolskiej w Polsce miało miejsce piątek w południe w wąskim gronie w kaplicy domu biskupiego w Przemyślu. – Ksiądz Krzysztof potrzebuje modlitwy, jak każdy z nas. Tę modlitwę obiecujemy i życzymy, aby Jezus Miłosierny wspierał swoją łaską – powiedział abp Adam Szal. Na pamiątkę metropolita przemyski przekazał nominatowi obraz Jezusa Miłosiernego.
Ks. Krzysztof Chudzio przyznał, że bardzo przeżywa tę chwilę, ponieważ nigdy mu nie przyszło na myśl, aby pełnić „tak wielki urząd”. – Ale jeśli taka jest wola Boża, to myślę, że w tej niegodności Pan Bóg sobie ze mną poradzi. Chcę być posłuszny Kościołowi. Sam się o tym przekonałem i też klerykom starałem się przekazywać, że nieposłuszeństwo wobec Kościoła, to zawsze droga donikąd – podkreślił.
Biskup nominat zapewnił o swoim posłuszeństwie wobec arcybiskupa i chęci autentycznej pomocy.
Ks. Chudzio nie krył radości z tego, że znów będzie współpracował z innym biskupem pomocniczym Stanisławem Jamrozkiem, z którym się przyjaźni i których drogi często się krzyżowały. – Jakoś tak Pan Bóg chyba kierował, że i w seminarium jako klerycy pełniliśmy jeden urząd, potem także razem pełniliśmy zadanie ojca duchownego w seminarium. No a kiedy ksiądz biskup Stanisław otrzymał konsekrację biskupią, pomyślałem że już się nie spotkamy na jednej placówce, ale wyroki Boże są nie do ogarnięcia – powiedział. – Z wielką pokorą patrzę w kierunku księdza arcybiskupa Józefa, któremu z wdzięcznością zawsze pamiętam o tym ojcowskim przyjęciu mnie po powrocie z Ukrainy – dodał.
Podziękował za dotychczasową modlitwę wszystkim, którzy go nią otaczali oraz prosił o dalszą modlitwę, aby „był posłuszny Panu Bogu”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze