Reklama

Boje o POSiR. Pod skrzydłami miasta czy nie?

Kilkanaście ledwie minut trwała nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej w Przemyślu (25 września br.). Radni mieli zdecydować o przekształceniu Przemyskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji z zakładu budżetowego w jednostkę budżetową miasta. I zdecydowali: projekt, głosami radnych PiS, Regii Civitas i SLD, został odrzucony.

O problemach finansowych POSiR-u wiadomo nie od dziś. Będąc zakładem budżetowym, musiał samodzielnie wypracować 50 procent dochodu, aby z miasta otrzymać drugie 50 procent i tym samym spiąć roczny budżet. Swoją działalność zasadniczo pokrywa z przychodów własnych. Wiele czynników składało się na to, iż przedsięwzięcie to było bardzo trudne do zrealizowania.

Stając się jednostką budżetową, całość kwoty potrzebnej do funkcjonowania i zbilansowania budżetu, POSiR otrzymywałby z miejskiej kasy. A to, co ośrodkowi udałoby się zarobić, przekazywałby do tejże kasy[paywall]. Podczas jednej z niedawnych sesji rady miejskiej dyrektor POSiR-u Greta Ostrowska apelowała do radnych o pozytywne ustosunkowanie się do projektu uchwały o przekazaniu ośrodkowi w ramach wsparcia kwoty 700 tys. zł. Tyle było ponoć potrzebne, aby zakład mógł choć na chwilę stanąć na nogi. Tyle nie dostał... Otrzymał ponad 460 tys. zł.

Wszystkie długi na barkach miasta

W uzasadnieniu projektu uchwały o przekształceniu, podpisanego przez zastępcę prezydenta miasta Bogusława Świeżego, można było przeczytać m.in. o trudnościach POSiR-u z uzyskaniem dochodów na poziomie 50 procent kosztów. To efekt m.in. złego stanu technicznego obiektów sportowych, potrzeby ustalenia cen biletów i wynajmów na poziomie społecznie akceptowalnym, uzależnienia osiąganych dochodów od warunków pogodowych czy też trudnych do przewidzenia ograniczeń wynikających z trwającego stanu epidemii. Warto także wiedzieć, iż należności i zobowiązania likwidowanego zakładu przejęłaby jednostka, czyli za spłatę wszystkich powstałych przez lata długów odpowiadałyby władze miasta, a mówiąc dokładniej, każdy z mieszkańców Przemyśla.

Reklama

Projekt uchwały nie uzyskał odpowiedniej liczby głosów. Był remis 10:10. Na takie rozwiązanie nie zgodzili się radni: PiS, Regii Civitas, SLD i radna niezależna Monika Różycka. Z jednym wyjątkiem. Był nim radny RC, przewodniczący komisji sportu w radzie miejskiej Bartłomiej Barczak. Gdyby na sali obrad nie zabrakło Grażyny Stojak (Koalicja Obywatelska) i Andrzeja Zapałowskiego (Wspólnie dla Przemyśla), projekt prawdopodobnie by przeszedł...

Budżet nie jest jeszcze na to gotowy

Zapytaliśmy szefów dwóch największych klubów radnych, będących w opozycji do niedawnej prezydenckiej koalicji w radzie co było powodem takiej, a nie innej decyzji?

Reklama

– To bardzo ważna i odpowiedzialna decyzja, dlatego – według mnie – był zbyt krótki czas, żeby ją podjąć. Wobec wielu wątpliwości postanowiliśmy jako klub nie poprzeć tej uchwały. Uważam, że jest jeszcze zbyt wiele niewiadomych. Decyzja może wpływać zarówno na finanse miasta, jak i funkcjonowanie tego zakładu pracy. Należy wspomnieć, że ostatnio została przyjęta uchwała i przyznane dodatkowe środki dla POSiR-u. Też po wielu analizach, ponieważ były wątpliwości, co do kwoty. Przede wszystkim dlatego, że pieniędzy nie ma zbyt wiele, a potrzeb jest bardzo dużo. Uważam, iż należy powołać komisję, która przedstawi za i przeciw. I że wreszcie poznamy konkretny plan rozwoju Przemyskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, który funkcjonowałby po przekształceniu. Pamiętajmy, że to potem nas będą mieszkańcy oceniać i rozliczać za tę decyzję. Nie będę ulegał opiniom i głosom, które mówią, że jak nie zrobimy tak i tak, trzeba będzie zamknąć ten zakład. Apeluję o trochę rozsądku i rozwagi. Uważam, że obecnie należy się skupić na rozwoju bazy sportowej i sportu w naszym mieście – powiedział szef klubu radnych PiS, przewodniczący rady Maciej Kamiński.

– Naszym zdaniem budżet miasta nie jest jeszcze gotowy przekształcić zakład budżetowy, jakim jest POSiR w jednostkę budżetową. Gdyby tak się stało, bylibyśmy zobowiązani do pokrywania wszelkich strat, zobowiązań i łożenia na ośrodek pieniędzy, jakie sobie zażyczy. POSiR pewnie byłby studnią bez dna. Druga strona nie musiałaby nic robić. Więc równie dobrze mogłoby nie być dyrektora, a POSiR-em mógłby na przykład zawiadywać wydział edukacji i sportu. Jako radni musimy patrzeć na budżet miasta szerzej. Wiele jest obszarów, gdzie notorycznie brakuje pieniędzy. Oświata, opieka społeczna, inwestycje, gospodarka komunalna i mieszkaniowa. Wyliczać można wiele. Ba, brakuje na bieżące utrzymanie czystości w mieście, na posprzątanie ulic i chodników. Nie wyobrażam sobie w takiej sytuacji, aby łożyć miliony złotych bez jakiegokolwiek planu działania i pomysłów co dalej z drugiej strony – stwierdził przewodniczący klubu radnych Regii Civitas, wiceprzewodniczący rady miejskiej Robert Bal.

Reklama

POSiR kartą przetargową?

O komentarz poprosiliśmy także dyrektor POSiR Gretę Ostrowską. – Niestety, tworzenie planu budżetowego i realizowanie go w zakładzie budżetowym, czasami już w marcu, okazuje się fikcją. Tak jak miało to miejsce w tym roku. Nie było zimy, potem przyszła pandemia, która dodała wiele kolejnych problemów. Musieliśmy zamknąć większość obiektów, które nie zarabiały. Trudno jest funkcjonować jako zakład budżetowy, mając obiekty sezonowe, gdzie decydujący wpływ na realizacje budżetu ma pogoda. Forma, w jakiej obecnie funkcjonujemy, jest bardzo niekorzystna. Aby normalnie działać, musimy zostać przekształceni. Trzeba zacząć od fundamentów. Bzdurą i nieprawdą jest, że będziemy mieć sztucznie pompowane pieniądze i nie musimy nic robić po przekształceniu. Jako jednostka obowiązywać nas będzie comiesięczne sprawozdanie z realizacji działań. Wszystko musimy konsultować z urzędem miasta. W Polsce 90 procent takich ośrodków jak my, to jednostki budżetowe. Jestem bardzo rozczarowana działaniami niektórych radnych, którzy doskonale znają nasze bolączki i zamiast reagować zawczasu, świadomie ściągają POSiR na dno i używają zakładu jako karty przetargowej w polityce, którą uprawiają. Przed nami kolejna sesja i moja oraz moich pracowników nadzieja na przekształcenie. Po to, aby uratować obiekty i pracować rzetelnie na rzecz mieszkańców naszego pięknego miasta – podsumowała szefowa POSiR.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    OKO - niezalogowany 2020-10-05 18:25:29

    N stoku pieniadze były cały czas roztrwaniane.To kierownik pozyczał pieniadze z kasy.Kasjer zatrzymał dyuzo pieniedzy  w kieszeni i nic z tego nie zrobiono bo kasjer pamietał jakie były utargi,a ile było ksiegowane bo dyrekcja sie musiałe nachapać.Rozstanie nastapiło za porozumieniem stron.To nie wina pogody ,ale sposób zarządzania takim obiektem bo nikt do tej pory sie na tym nie zna.Na terenie obiektu nadal dominuja gwizdzie,druty i sznurki,a do pracy przyjmuje sie ludzi z łapanki

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2020-10-05 18:45:58

    I bardzo dobrze.Po co dzieciaki maja szaleć na stoku w okresie zimowym skoro mogą mozolnie przygotowywać się do następnej pielgrzymki czy też szybko wstępowac  do "męskiego" różańca.Trzeba przyznac,że mamy dobrane towarzystwo ciągnące nasze miasto do dołu a tym samym do unicestwienia.Żadnych ale to żadnych rozrywek dla dzieciaków , młodzieży tej młodszej i starszej.Żadnych atrakcji dla młodych rodzin.To daje nam gwarancje , ze w naszym mieście będą tylko mieszkać emeryci i tylko ci bardziej niedołężni umysłowo.Tak się ciagle zastanawiam jak naszym mieszkańcom udało się wybrać na swoich reprezentantów aż tylu osobników nie widzących nic oprócz podstawionej im michy .Naszej michy i naszego  w niej żarcia .Gdzie się podziała nasza inteligencja nawet ta chodaczkowa.Jak to się dzieje, ze rozwijamy się w kierunku gdzie inni go starannie omijają.Sami z pełną dozą satysfakcji niszczymy naszą przyszłość i przyszłość naszego miasta.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gniewny przemyski obserwator - niezalogowany 2020-10-05 19:10:30

    Szanowni czytelnicy, jestem jak zwykle zdegustowany. Radni za nasze pieniądze i wasze głosy doprowadzają to miasto do ruiny. Prezydent, który porwał się z motyką na księżyc nie ma pomysłów jak sprawnie ratować upadające spółki. Gdyby tylko ktoś słuchał mnie i czytał moje wpisy to wiedziałby, kto potrafi uratować obecną sytuację i kto zna się na tym wszystkim. Ostatnio spacerowałem nad Sanem, wpierw jednym brzegiem, potem drugim i podenerwowany wróciłem do domu. Wszędzie widziałem plamy i zewsząd napierający na mnie brud i nieporządek. Ile jeszcze to potrwa? Ile wody w Sanie musi upłynąć, aby nasz grajdołek przestał podupadać?Kiedy ludzie zaczną być tolerancyjni i żyć zgodnie z naturą? Kiedy tacy obywatele jak ja będą szanowani i podziwiani przez wszystkich bo zwyczajnie na to zasługują?Ale czemu ja się dziwię skoro miasto pełne jest małomiasteczkowych wyborców? Ludzie nie zdają sobie zupełnie sprawy z tego jak wygląda współczesny świat, czym kierują się wielcy i bogaci oraz jak wygląda życie w wielkich miastach. Dla przykładu ostatnio pojechałem do Radomia i nie mogłem wyjść z podziwu. Wszędzie czyściutko, budownictwo przepiękne, wyremontowane, a zewsząd spozierały na mnie żółte gwiazdki na niebieskim tle. Chodziłem, spacerowałem i rozmyślałem kiedy u nas będzie taki Radom?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama