Reklama

Brygada pracy socjalistycznej

31/08/2016 08:15

Zapewne starsi czytelnicy pamiętają słusznie minione czasy, kiedy przed zakładami pracy stały gablotki, w których widniały fotografie przodowników uczestniczących we współzawodnictwie brygad pracy socjalistycznej. Młodszym czytelnikom wyjaśniam, że z grubsza polegało to na tym, żeby pracę przewidzianą na miesiąc wykonać w trzy tygodnie.

To nic, że mur postawiony w takim tempie był krzywy, albo w nowo wybudowanym bloku znajdowano betoniarkę zamurowaną w jednym z pomieszczeń. Ważne było, że do komitetu poszedł meldunek o wykonaniu zadania. Od tamtych czasów wiele się zmieniło, ale jeszcze tu i ówdzie istnieją brygady pracy socjalistycznej. Pewien mieszkaniec stolicy, któremu spodobało się na Podkarpaciu, kupił w R. stary dom i chciał go wyremontować. Ponieważ wszystkie większe firmy budowlane miały już swoje plany, pozostało mu szukać lokalnych wykonawców i trafił na niejakiego Ryszarda W., który chwalił się, że ma brygadę, co to na cacy wyremontuje chałupę. Uzgodniono szczegóły, właściciel wpłacił zaliczkę i brygada wzięła się za robotę. Trzy tygodnie później właściciel przyjechał na weekend, żeby sprawdzić postępy robót. To, co zobaczył przypominało scenografie do filmu o powstaniu warszawskim, czyli zupełna ruina. Trochę się zmartwił, ale nie znając się na budowlance pomyślał, że tak ma być. Ryszard W. obecny stan rzeczy tłumaczył fatalnym stanem budynku i zapewniał go o dotrzymaniu terminu. Kiedy przyjechał następnym razem zaniepokoił się na dobre, widząc, że w podstawionym kontenerze jest więcej butelek niż gruzu. 

Rozmowa z Ryszardem była niemożliwa, ponieważ ten był zupełnie wczorajszy. Tydzień później właściciel przyjechał znowu, tym razem z biegłym, który miał ocenić stan robót. Na placu budowy zastali dwóch pracowników, którzy spali sobie w najlepsze zmorzeni nadmiarem piwa. W tej sytuacji właściciel wezwał policję. Funkcjonariusze spisali fachowców z brygady Ryszarda przebywających w miejscu pracy w stanie nietrzeźwym, a właściciel powiadomił nadzór budowlany. Inspektor po obejrzeniu budowy stwierdził, że stan budynku na skutek źle prowadzonych prac remontowych grozi katastrofą budowlaną i zakazał wstępu na teren budowy. W tej sytuacji właściciel, mając czarno na białym, że budynek został zdewastowany, skierował sprawę do sądu. 
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Robert - niezalogowany 2016-09-03 07:23:59

    Przecież dzisiaj jest co druga osoba takim przodownikiem pracy. Każdy kto pracuje na budowie wie o co chodzi,robota która ma trwać 2 miesiące ma być zrobiona w miesiąc,bo szef nie zarobi i nie będzie wypłaty. Szybko,Tanio, Byle jak. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości