Na ostatniej sesji rady miasta rozpatrywano skargę na działalność burmistrza, dotyczącą przekroczenia jego kompetencji. Skarżący wskazywali, że nie miał prawa ingerować w politykę płacową dyrektorki jarosławskiego MOPS. Choć los skargi był w zasadzie z góry przesądzony, opozycyjni radni wykorzystali ją do zainicjowania dyskusji o jakości wynagradzania jarosławskich urzędników i budowaniu relacji na linii gabinet burmistrza – pracownicy miejskich jednostek organizacyjnych.
Mimo kilkukrotnych próśb przewodniczącego rady miasta, by rozmawiać o przedmiocie skargi, dyskusja podryfowała w kierunku debaty o wynagrodzeniach pracowników instytucji finansowanych z budżetu miasta.O samej skardze mówiono raczej niewiele, formalnoprawne zastrzeżenia w tej sprawie Piotra Kozaka, który wykazywał, że brak szczegółowych przepisów dotyczących zakresu nadzoru, jaki sprawuje burmistrz nad dyrektorami jednostek organizacyjnych, przemawia na korzyść szerokiego zakresu kompetencji tych ostatnich, skomentował radca prawny Mariusz Prychocin.
– Skarżący podnosił, że pan burmistrz, jako organ wykonawczy, patrząc na zapisy statutu MOPS, jest uprawniony tylko do zatrudniania i zwalniania kierownika MOPS. To jest nieprawda – podkreślał.
Podobnego zdania byli najpierw członkowie komisji skarg, wniosków i petycji, którzy w uzasadnieniu odrzucenia skargi przekonywali, że burmistrz miał prawo ingerować w działania kierownika MOPS poprzez wydanie rozporządzenia o zawieszeniu podwyżek czy wypłacaniu nagród, jak i do apelu o czynienie oszczędności, a potem także i radni.
11 zagłosowało za odrzuceniem skargi, 3 przeciw, a 2 wstrzymało się od głosu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze