Coraz słabszym pomysłem wydaje się rewitalizacja miejskiego parku w roku wyborczym. Z inwestycji, która miała być zwieńczeniem kadencji burmistrza Waldemara Palucha, robi się farsa. Po wpadce z podcięciem korzeni drzew wykonawca oskarżany jest o następną. Tym razem zastrzeżenia budzi wykonanie remontu ogrodzenia.
Mieszkańcy bardzo dokładnie patrzą na ręce wykonawcy, a ten raz po raz wsadza magistrat na minę. Ostatnio głośnym echem odbiła się sprawa podcięcia korzeni drzew w parku. Ledwo przyschła, pod adresem firmy wykonującej prace rewitalizacyjne pojawiły się zarzuty dotyczące wadliwego ogrodzenia.[paywall]
– Dlaczego elementy ogrodzenia maluje się farbą podkładową i nawierzchniową? Dlaczego po spawaniu nie oczyszcza się powierzchni ze zgorzeliny i odprysków? Dlaczego zastosowano najgorszą z technik spawalniczych, spawanie elektrodą otuloną? Dlaczego nie oczyszczono i nie zakonserwowano daszków na słupkach, które będą rdzewieć od środka? – to tylko wycinek długiej listy zarzutów, które na ostatniej sesji rady miasta postawił wykonawcy radny Korneliusz Polit. Niepokoił go także sposób osadzania przęseł na słupkach. Wykonawca powiela bowiem partacką technikę rodem z PRL-u – sztukowania zbyt krótkich elementów metalowymi płaskownikami. – Najchętniej wystąpiłbym do pana burmistrza o to, by po prostu zaprzestał tych prac i zaczął remontować płot od początku – dodawał. Ziarno zasiane przez radnego Polita trafiło na podatny grunt, a większość członków rady nie kryła oburzenia. Od samego początku sesji Janusz Szkodny, przewodniczący rady, nawoływał, by prac wykonanych w parku nie nazywać rewitalizacją, bo nie mają one z tym terminem nic wspólnego. – Od drzew się zaczęło – perorował. – Nie wiemy, na czym stanęło, a jak się skończy, to już w ogóle nikt nie wie. Temat drzew umarł. Remont kojarzy się z odnawianiem czegoś. Jak jest w parku, widzimy. Nie powiem jak po męsku powinno się to określić, a jak powinno być – to też po męsku wypadałoby skwitować.
Podczas sesji rady wyraźnie było widać, że zarzuty K. Polita zaskoczyły burmistrza. A kolejne zdania radnego punktowały go niczym boksera przypartego do lin. W. Paluch wyprowadzał riposty, ale była to chaotyczna obrona. Odniósł się do wpadki z drzewami, wyjaśniając, że prace naprawcze zostały wykonane zgodnie z wytycznymi specjalistów. – Nie my za to płaciliśmy, tylko wykonawca – mówił burmistrz. – Jeśli te drzewa nie będą rosnąć, to wykonawca poniesie konsekwencje – dodawał. Burmistrz dziękował też radnemu za zgłoszenie sprawy i zagwarantował, że nie pozostawi jej bez reakcji. Na zarzuty dotyczące sztukowania przęseł ogrodzenia odpowiedział, że prace nie zostały zakończone, a miasto ma zapłacić tylko za odnowienie elementów metalowych, a nie gruntowną przebudowę, jak to sugerowali jego adwersarze. Niezależnie od tych prób obrony, patrząc na materiały dostarczone przez radnego, powtórzył kilka razy: – Jestem zdruzgotany.
Co dalej, na razie nie wiadomo. Tuż po zakończeniu sesji otrzymaliśmy komentarz od rzecznika UM Jarosławia Huberta Ochmańskiego. „Informacja o nieprawidłowościach zaniepokoiła nas, dlatego burmistrz Waldemar Paluch bezzwłocznie zlecił przeprowadzenie wizji lokalnej w Parku Miejskim. Teraz inspektor nadzoru inwestorskiego, posiadający kwalifikacje do oceny wykonania tego zakresu prac, przedstawi nam opinię. Na jej bazie będziemy mogli zadecydować co dalej. Jeżeli opinia byłaby negatywna, to mamy prawo nie odebrać tego etapu prac od wykonawcy” – napisał. 30 maja na placu budowy pojawił się sam burmistrz. Za pośrednictwem portalu społecznościowego poinformował mieszkańców, że prace jeszcze nie zostały zakończone, niektóre przęsła są wycinane i wywożone do piaskowania i malowania, a tylko niektóre elementy są już osadzone finalnie. Na swym koncie napisał „uzyskane dziś wyjaśnienia wykonawcy są przekonujące”, choć zaznaczył, że ostateczny werdykt wyda dopiero inspektor nadzoru.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.A gdzie są służby konserwatorskie? Widać marnie działa nadzór z urzędu, oj, marnie!!! Przecież słuzby konserwatorskie powinny to nadzorować, zwłaszcza że poprzednim razem podcięto korzenie zabytkowej alei...
mamy specjaliste od inwestycji i na co narzekamy ,chyba ktoś za to odpowiada i powinien byc po prostu rozliczony
A gdzie są służby konserwatorskie? Widać marnie działa nadzór z urzędu, oj, marnie!!! Przecież słuzby konserwatorskie powinny to nadzorować, zwłaszcza że poprzednim razem podcięto korzenie zabytkowej alei...
mamy specjaliste od inwestycji i na co narzekamy ,chyba ktoś za to odpowiada i powinien byc po prostu rozliczony
I tak dalej będzie?