Liczyłam, że proceder, który, chcąc, nie chcąc, widzę każdej zimy, wraz z pojawieniem się pierwszych promieni słonecznych i wiosennej, budzącej się do życia przyrody zostanie zaniechany. Niestety, bardzo się przeliczyłam
Chodzi o wyrzucanie przez okna resztek jedzenia. Modlę się, by doczekać dnia, aż ludzie zrozumieją, że nie jest on równoznaczny z przysłużeniem się bezdomnym zwierzętom, które takimi odpadkami będą się posilały.
Nie dość, że mogą im zaszkodzić, to jeszcze czynności te sprawią, że nie tylko „biedne pieski czy kotki” będą podchodzić coraz bliżej zabudowań, ale też dzika zwierzyna. Często niebezpieczna i zwykle niezaszczepiona. Stanowiąca realne zagrożenie nie tylko dla zwierząt domowych, ale i dla człowieka.
To, jak bardzo uciążliwe jest wyrzucanie resztek dla właścicieli czworonogów, już kilkukrotnie odczułam na własnej skórze i w portfelu, którego znaczną zawartość musiałam zostawić u weterynarza. Wychodząc na spacer z psem, liczę na to, że spędzi on miło czas na świeżym powietrzu, a ja się zrelaksuję. Nie sposób jednak tego dokonać, bo nie można przejść wokół bloku bez rozglądania się w tę i z powrotem, czy aby na trawniku nie leży jakiś niedojedzony kurczak, spleśniały chleb, skwaśniały ser, czy – co mnie zdziwiło najbardziej – cały przypalony garnek z sosem.
Dla większości zwierząt nie ma nic lepszego, niż poznanie nowego smaku zakazanego jedzenia. Instynkt każe im się poczęstować, spróbować, czy aby taki ser nie jest lepszy od ich profesjonalnej, zdrowej karmy wspomagającej trawienie. Gagatek, który zdecyduje się na spałaszowanie czyichś odpadków, korzystając z chwili nieuwagi właściciela, nabawia się problemów, że głowa mała.
Nieżyt żołądka, wymioty, rozwolnienie, gorączka i apatia – to tylko część z dolegliwości, jakie mogą spotkać pupila. – Ale co tam! – twierdzą dalej mieszkańcy. Przecież najważniejsze, żeby mi w domu nie zalegało. Co z tego, że za śmieci płacimy jak za mokre zboże i resztki również tam mogą się znaleźć. Niektórym w dalszym ciągu łatwiej jest otworzyć okno lub wyjść na balkon i wyrzucić resztki.
I na nic ogłoszenia spółdzielni, na nic zwracanie uwagi przez współmieszkańców. Filozofia „aby od siebie”, mam wrażenie, że jest jednym z podstawowych nurtów ludzkiej egzystencji.
A może tylko polskiej...
A może się mylę...
Chciałabym.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze