Jeśli sądowe sprawy, wytoczone przez kilkudziesięcioosobową grupę pielęgniarek z Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu i SP ZOZ w Przeworsku, zakończą się tak, jak inauguracyjna, obu placówkom służby zdrowia grozi potężna finansowa zapaść. Dyrektor jarosławskiego COM Piotr Pochopień mówi nawet, że zakładowi może grozić bankructwo. Tyle, że to nie będzie „wina” pań, jak najbardziej słusznie dochodzących swoich praw, swoich należnych pieniędzy.
– Panie pielęgniarki zarówno z Jarosławia, jak i Przeworska, zanim wystąpiły z pozwem sądowym, próbowały ugodowo zakończyć spór. Spotykały się zarówno ze starostą przeworskim, jak i dyrektorem COM w Jarosławiu. Niestety, te negocjacje nie przyniosły żadnego skutku.
Zatem w czerwcu, za naszym pośrednictwem, złożyły do Sądu Rejonowego w Jarosławiu pozew o zapłatę zaległego, należnego im wynagrodzenia. Zgodnie [paywall]z kwalifikacjami, jakie posiadały i zgodnie z wymaganiami, jakie miały względem nich dyrekcje.
ReklamaPierwsza sprawa, w pierwszej instancji, została rozstrzygnięta 17 października. Oczywiście na korzyść jednej z pań pielęgniarek. Będzie ona rzutować na wszystkie pozostałe, bo wszystkie są identyczne. Żądanie wypłaty zaległości to kwota około 10 tysięcy złotych za sześć miesięcy
– powiedziała radca prawny Katarzyna Piech z Kancelarii „Mielech – Adwokaci Radcowie Prawni” z Rzeszowa, pełnomocnik grupy pielęgniarek.
Łącznie grupa pielęgniarek z Jarosławia i Przeworska, które złożyły sądowe pozwy, liczy ponad 120 osób.
Ta sprawa nie dotyczy wyłącznie pielęgniarek z Jarosławia i Przeworska. Dotyczy wszystkich pracujących w szpitalach powiatowych w całej Polsce. Chodzi o ustawę z czerwca 2017 r. o niektórych zawodach medycznych.
Przez kilka lat wynagrodzenie wszystkich zawodów medycznych podwyższane było procentowo. Od 1 lipca 2021 r. wynagrodzenie m.in. pielęgniarek miało być podwyższane z racji wymaganego na dane stanowisko, a nie posiadanego wykształcenia.
– Lekarz, rehabilitant czy choćby diagnosta pieniądze otrzymywał z racji posiadanego wykształcenia. I na to każdy szpital dostawał pieniądze z ministerstwa. Było wiadomo, ile kto zarabia. Każdy pracodawca się z tego wywiązywał. Potem to się zmieniło i pieniądze szpitale otrzymywały na wynagrodzenia liczone procentowo.
ReklamaDyrekcje stwierdziły, że dostają za mało. 1 lipca tamtego roku mój szef stwierdził, że nie wymaga ode mnie, abym miała magistra ze specjalizacją. Lekarzom, technikom czy laborantom dał wówczas współczynnik wynagrodzenia, który wynika z ustawy, z tabeli umów o pracy. Nie zrobił tego tylko w stosunku do pielęgniarek z magisterium i specjalizacją. Nas zaszeregował do tej samej grupy co dotychczas. Nie brał po uwagę wykształcenia posiadanego, a wymagane na dane stanowisko. A to było niezgodne z ustawą. Nie wypłacił nam należnych większych wynagrodzeń
– powiedziała jedna z pań pielęgniarek, które oddały sprawę do sądu.
– W innych szpitalach szefostwa poszły po rozum do głowy i wypłaciły pieniądze, bo doskonale zdawały sobie sprawę, że przegrają przed sądem
– dodała.
Pierwsza odbyta rozprawa w tej kwestii odbyła się przed Sądem Rejonowym w Jarosławiu. Sąd przyznał rację skarżącej i nakazał dyrekcji COM w Jarosławiu wypłacić ok. 10 tys. zł. Ale tylko za pierwsze 6 miesięcy od momentu wejścia w życie ustawy. Pani pielęgniarka może jeszcze ponowić żądania o kolejne miesiące...
– Z pewnością pan dyrektor się od tego odwoła, by grać na zwłokę. Nawet jeśli sąd drugiej instancji nie podważy wyroku pierwszej. Prawdę powiedziawszy, dziwimy się bardzo, bo pójście na ugodę zmniejszyłoby koszty. Tuż po pierwszym wyroku rozmawiałyśmy z panem starostą i powiedziałyśmy, że to w ogóle nie było potrzebne. Że koszty sądowe są bardzo wysokie. Cóż...
ReklamaNie chcemy słyszeć tego, że to my zadłużyłyśmy jarosławski szpital. Bo takie pobory, jakie mają inni w naszym szpitalu, to daj Boże zdrowie. Ale nikt nie powie, że to ich pensje także przyczyniają się do problemów finansowych, tylko, że my. Podejście dyrekcji do tej sprawy było i jest niepoważne. Mówienie, że jak chcecie, to idźcie do sądu, jak wygracie, to wygracie, jest absurdalne
– podsumowała wspomniana już pielęgniarka z jarosławskiego COM.
Z tego, że temat jest trudny, doskonale zdaje sobie sprawę dyrektor COM w Jarosławiu Piotr Pochopień. I wcale się nie dziwi roszczeniom pielęgniarek. Luki w ustawie pozwalają im na taki ruch.
– W tej grupie pań pielęgniarek są te z wykształceniem magisterskim i specjalizacją. Według obowiązujących przepisów powinny być przypisane do grupy drugiej, z najwyższym wynagrodzeniem. Do tej pory wszystkie były zaszeregowane w grupie piątej i szóstej, jakie funkcjonują w COM-ie. Ustawodawca nakazuje nam przypisanie ich do danej grupy według wykształcenia wymaganego na danym stanowisku, a nie posiadanego.
Panie chcą się kształcić i robią to, co jest poza naszymi kompetencjami. Ustalenia, do której grupy powinny być przypisane, odbywały się poza nami. Między ministerstwem a związkami zawodowymi pielęgniarek i położnych. W 2021 roku było to zniuansowane i za tym poszło konkretne dofinansowanie na podwyżki. Minister obiecał, minister dał
Reklama
– dodał.
Jak już wspomnieliśmy, wszystko zmieniło się z dniem 1 lipca 2022 r. Dochodziło do sytuacji, że dysproporcja pomiędzy wynagrodzeniem pielęgniarki z tytułem magistra i specjalizacją a pielęgniarki z licencjatem wynosiła ok. 2 tys. zł. Obie natomiast wykonywały w placówce taką samą pracę.
– Nikt tego nam już nie dofinansował, bo ministerstwo zakręciło kurek z pieniędzmi. A panie domagały się wyższego wynagrodzenia, zgodnego z ustawą. Wydaje mi się, że niebawem zrodzą się kolejne procesy sądowe o nierówne traktowanie pracowników wykonujących tę samą pracę. Być może sprawy do sądu oddadzą pielęgniarki z licencjatem. Do tej pory wpłynęło 55 pozwów. Rozpatrzony został jeden, przegraliśmy. Owszem, złożymy apelację
Reklama
– zapewnił P. Pochopień.
– Ktoś nas wsadził na minę. Nie mamy możliwości dopłacania w nieskończoność do decyzji, które zapadają w ministerstwie. Bez strumieni finansowania. To doprowadzi nas do finansowej zapaści. Musimy wypić piwo, którego nie nawarzyliśmy. Jeśli sąd nie uwzględni naszych apelacji i będziemy musieli wypłacić należne ustawą pieniądze, zachwieje to posadami szpitala.
Powiem wprost: łączna kwota do wypłacenia jest tak wielka, że najprawdopodobniej nie przeżyjemy. Im dłużej będziemy walczyć, wykrwawiając się, tym dłużej będziemy mogli płacić za rachunki, leki, dostawy materiałów i tym podobne. To brutalna rzeczywistość. Licząc przy okazji na to, że może coś się w tej kwestii zmieni. Nie mamy innego wyjścia. Wiem, że panie pielęgniarki mają swój interes, że walczą o swoje pieniądze, ale moim interesem jest dobro szpitala
Reklama
– zapewnił P. Pochopień.

Dyrektor jarosławskiego COM Piotr Pochopień. Fot. zbiory własne
Dyrektor stwierdził, że próbował to pielęgniarkom tłumaczyć przez kilka miesięcy, ale bezskutecznie.
– Wypłata zaległości będzie dopiero pierwszym aktem tragedii. Drugi może być znacznie dotkliwszy. Proszę sobie wyobrazić, co będzie, jeśli pozostałe panie pielęgniarki także oddadzą sprawy do sądu. Choćby z powodu wspomnianego przeze mnie nierównego traktowania pracowników, wykonujących tę samą pracę. Takie sprawy już w Polsce są, jak choćby w Łodzi... Wówczas, niestety, już nic na nie uratuje
Reklama
– dramatycznie podsumował szef jarosławskiego COM.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze