Za Posadą Rybotycką, jadąc w kierunku Trójcy, niecałe dwa kilometry od murowanej, zabytkowej cerkwi, po lewej stronie drogi jest duża łąka, a na jej środku widać kępę drzew i krzaków. Niby nic nadzwyczajnego, ale kiedy podejdzie się bliżej okazuje się, że jest tam dość regularne zagłębienie o średnicy około dwudziestu metrów i głębokie na ponad dwa metry, a w nim, duże betonowe bloki. Dziwne, bo nie przypominają żadnych znanych militarnych budowli typu schrony czy bunkry. Gęste krzaki i powalone pnie wierzb utrudniają dokładne określenie kształtów i przeznaczenia betonowych elementów porośniętych mchem. Pomiędzy nimi z ziemi wystaje kawałek żelaznej rury o niezbyt dużym przekroju. Co tam mogło być? Czemu to służyło?
Na pewno jest to stara konstrukcja, ale raczej nie austriacka, o czym może świadczyć brak precyzji przy odlewaniu betonu i szalunek kładziony był nie tak jak potrzeba, nie wszystkie kąty są proste, a otwory w betonie niezbyt regularnie rozmieszczone.
Pewien mieszkaniec Makowej, który pracował w tej okolicy, w lesie słyszał, jak ludzie opowiadali, że w czasie wojny Niemcy zaczęli coś tam budować, może wyrzutnię rakiet V1, ale to było tajne i nikogo nie dopuszczali bliżej.
Inne źródła twierdzą, że to sowieci w tym miejscu zaczęli stawiać maszt do radiolokacji albo wieżę obserwacyjną. Według innej wersji przed drugą wojną miał tam być młyn albo tartak, a jeszcze innej, że była tam wieża wiertnicza, kiedy szukali ropy albo gazu.
Ciekawe, że ani na przedwojennych mapach, ani na sztabówkach z lat sześćdziesiątych w tym miejscu nie jest zaznaczony żaden obiekt.
Być może genezy tego tajemniczego obiektu należy szukać na przełomie la sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Wtedy na obszarze 30 tysięcy hektarów lasów, łąk i wzgórz powstał obiekt W-2. Taki kryptonim miał Ośrodek Wypoczynkowy Urzędu Rady Ministrów w Arłamowie.
Cały teren był wysiedlony i dość szczelnie ogrodzony wysokim płotem długości około stu kilometrów. Wstępu do ośrodka pilnowali żołnierze MSW. Dla wygody dostojników, a bywały tam nawet głowy państw, wybudowano lotnisko. Całym terenem gospodarzyło wojsko, które budowało drogi, mostki, obiekty gospodarcze.
Może właśnie wtedy żołnierze zaczęli coś budować i nie dokończyli, podobnie jak w przypadku wielu innych obiektów niewiadomego przeznaczenia.
Być może wśród naszych czytelników znajdzie się ktoś, kto zna historię tego miejsca i pomoże wyjaśnić tajemnicę betonowych konstrukcji w zagłębieniu łąki. Czekamy na listy albo e-maile.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze