Ceny detaliczne żywności w Polsce będą przeciętnie o 1,5-2,5 proc. wyższe niż rok wcześniej, ale skala podwyżek będzie mniej odczuwalna niż w 2017 r. Tak wynika z corocznej prognozy przygotowanej przez Bank BGŻ BNP Paribas.
W 2018 roku największy wzrost cen spodziewany jest w odniesieniu do owoców i warzyw. „W pierwszej połowie roku[paywall] będą one sezonowo rosły, przy czym prawdopodobnie silniej niż zazwyczaj o tej porze ze względu m.in. na znaczny spadek krajowych zbiorów jabłek oraz spadek ich produkcji w Unii. Wzrosty cen mogą być potęgowane utrudnieniami związanymi z przechowywaniem owoców i warzyw” – czytamy w raporcie.
Produkty mleczarskie oraz pieczywo i produkty zbożowe będą jedynie nieznacznie droższe,
o ok. 1-2 proc., niż średnio w 2017 roku.
Droższy będzie także drób ze względu na oczekiwany wzrost eksportu, a także popytu krajowego. Wzrosnąć mogą również ceny wołowiny. Z kolei tańsza będzie wieprzowina, co wynika ze spadku cen skupu na rynku unijnym, a tym samym w Polsce. – To jednak sytuacja jest trochę nieprzewidywalna – ocenia dr inż. Karol Krajewski, wykładowca na kierunku bezpieczeństwo i produkcja żywności Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu. – Ceny mogą spaść, ale wszystko zależy od tego, w jakim stopniu rozwinie się afrykański pomór świń i jaką strefą ochronną zostaną objęte wschodnie rejony naszego kraju, w tym Podkarpacie – mówi.
Choć średnia roczna cena jajek będzie wyższa niż w 2017 r., to stopniowo będą one coraz tańsze. W grudniu powinny kosztować o kilkanaście procent mniej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.
Zdecydowanie tańszy niż przeciętnie w 2017 r., ma być cukier. „Zniesienie limitu kwot produkcji cukru w Unii Europejskiej przyczyniło się do zwiększenia produkcji. Przez większą część 2017 roku, ceny tego produktu w sklepach były stosunkowo wysokie, tak więc zasięg obniżek w skali roku może wynieść nawet 30 proc” – podaje BGŻ BNP Paribas.
Wciąż drogie będzie masło. Wprawdzie powinno trochę potanieć, ale biorąc pod uwagę gwałtowny wzrost cen w drugiej połowie minionego roku, nadal zapłacimy za ten produkt sporo. To odbija się oczywiście na cenach olejów i tłuszczów.
„Na chwilę obecną, w przypadku większości produktów spożywczych, nie ma wyraźnych przesłanek do wzrostu cen detalicznych związanych z drożejącym surowcem. Szereg innych czynników sprawi jednak, że żywność pozostanie relatywnie droga. Przede wszystkim może być to wynikiem dynamicznie rosnących jednostkowych kosztów pracy. Prawdopodobnie wzrosną również, wprawdzie w mniejszym stopniu, koszty związane z transportem i energią. Dużym czynnikiem niepewności, mającym kluczowe znaczenie w kształtowaniu się cen żywności w drugiej połowie roku, jest wysokość zbiorów zbóż, rzepaku oraz owoców i warzyw w 2018 roku, a także ewentualne rozprzestrzenianie się chorób zwierzęcych” – czytamy w raporcie.
Ogółem ceny żywności będą drożeć, ale nie tak gwałtownie jak rok temu. Według analiz, w latach 2013 – 2016 żywność drożała przeciętnie o zaledwie 0,1 proc. rocznie, a w minionym roku wzrost cen wyniósł aż 4,6 proc.
Jak podał Główny Urząd Statystyczny, w 2017 r. płaciliśmy mniej za odzież (o 5,9 proc.) oraz obuwie (o 4,1 proc.), wobec obniżek odpowiednio o 5,2 proc. i 3,2 proc. obserwowanych w 2016 r.
Średnioroczny wzrost cen towarów i usług związanych z mieszkaniem w 2017 r. wyniósł 1,6 proc. (wobec obserwowanego w 2016 r. spadku o 0,6 proc.). Podrożało użytkowanie mieszkania lub domu i nośniki energii (o 1,9 proc.). W bieżącym roku nie powinniśmy się spodziewać, że będzie taniej. Musimy się przygotować na nowe opłaty za prąd i wodę. W tym drugim przypadku 1 stycznia wszedł w życie nowy podatek od deszczówki.
Rosnące ceny to złość ludzi, którzy za podwyżki obwiniają rządzących. Ile jest w tym prawdy? – Znikoma część. Takie opinie to jest napędzanie gry politycznej, a podwyżki to przede wszystkim gra rynkowa – zaznacza dr Krajewski. Jak mówi, ceny masła i tłuszczów to efekt sytuacji na rynkach światowych. Wyższe ceny owoców i warzyw mają z kolei źródło w przyrodzie, a mianowicie w wiosennych przymrozkach. K. Krajewski twierdzi, że w niewielkim stopniu do wzrostu cen mogła się przyczynić ustawa ograniczająca niedzielny handel. – Sklepy asekuracyjnie stopniowo podnoszą ceny – mówi.
Więcej w sklepach płacimy teraz za reklamówki. Jest to wynik nowej opłaty recyklingowej, której wprowadzenie wymusiła na nas Komisja Europejska. Ma być dzięki temu bardziej ekologicznie.
Zauważyć trzeba również, że wzrost cen towarzyszy nam ciągle. Ostatnie lata przyzwyczaiły nas do względnej stabilizacji, ale warto pamiętać, że w latach 2011 – 2012 było jeszcze gorzej. Wówczas ogólny wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych wahał się w granicach 4 – 5 procent, a w minionym wyniósł dokładnie 2 procent. Przez kilka lat wzrost cen nie przekraczał 1 proc., a nawet mieliśmy do czynienia z ich spadkiem. Taki stan rzeczy niestety nie mógł trwać wiecznie. Teraz musimy się przygotować na podwyżki.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.qoorwa dobra zmiana, 500 plus trzeba odrobić hoojowi kaczynskemu na kaczych hujowych nogach!
typowo ciemne podkarpackie myślenie podszyte zazdrością i przekleństwami, jak nie wina Tuska to Kaczyńskiego i tak w kółko, ludzie zarabiajcie kasę bo dzisiaj jest naprawdę łatwo jak ktoś tylko chce i wtedy będziecie szczęśliwi tak jak ja...
Też chciałbym dobrze zarabiać i być szczęśliwym tylo .gdzie
na początek najbliższe miasto Rzeszów, naprawdę pracy jest tam sporo za w miarę godne wynagrodzenie, przez pewien czas będziesz dojeżdżał ale coś za coś, potem może gdy wzrosną zarobki i nie będziesz już zielony w tym temacie-wynajęcie mieszkania, zresztą jest tak blisko autostradą góra 45 min, we Wrocławiu dojeżdżałem do pracy też w takim czasie.Głowa do góry- najważniejsze to nie ulec stagnacji którą przygotował nam kochany Przemyśl chyba że masz wysoko postawionych rodziców ale to już inna bajka bo ja nie miałem...
Analiza rynku http://monitorfx.pl/analiza-rynku/
Boli bardzo,że POubecja bez koryta.
qoorwa dobra zmiana, 500 plus trzeba odrobić hoojowi kaczynskemu na kaczych hujowych nogach!
PISoBOLSZEWIA u koryta.
typowo ciemne podkarpackie myślenie podszyte zazdrością i przekleństwami, jak nie wina Tuska to Kaczyńskiego i tak w kółko, ludzie zarabiajcie kasę bo dzisiaj jest naprawdę łatwo jak ktoś tylko chce i wtedy będziecie szczęśliwi tak jak ja...