Siedzi sobie dobry wojak Szwejk na przemyskim Rynku. Nos mu błyszczy i ma w głębokim poważaniu, czyli w skrzyni amunicyjnej, to, że niektórzy mówią o nim idiota. Szwejk wie swoje. Dookoła niego toczy się życie, więc niejedno ma okazję zobaczyć i niejedno usłyszeć, a najwięcej wieczorami, w weekendy, kiedy na Rynku coś się dzieje.
Pewnego razu, w upalny wieczór na ławeczce tuż obok Szwejka przysiedli dwaj panowie, tak na oko około czterdziestki. Obaj w bardziej plażowych niż wieczorowych strojach, na szyjach złoto, jednym słowem luzik.
– Co słychać? – tradycyjnie zaczął jeden. – Stara bida. No co, nie widzisz, że wszędzie padaczka. Przecież tu wszystko umiera. Żadnych szans na cokolwiek nie ma. Na to pierwszy ze zrozumieniem kiwnął głową i z miejsca, na potwierdzenie, przytoczył kilka argumentów: – Masz rację. Tu nic się nie opłaca. Oni tylko dbają o kasę i swoje stołki, a ludzi mają gdzieś. Ani jednego porządnego lokalu, gdzie można by się zabawić. Dookoła sama ruina. Trzeba jak najszybciej stąd wypieprzać, bo tutaj do usranej śmierci niczego się nie dorobisz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ale stosować zwrotu " do usranej śmierci " czy "wypieprzać " to chyba w gazecie nie wypada. Może to jakiś tam cytat ale bez przesady. Poza tym to na pewno nie jest tekst informacyjny a wyświetla się w zakładce informacje. Cyrk
Podsłuchał całą prawdę tyż prawdę i gówno prawdę
Ale stosować zwrotu " do usranej śmierci " czy "wypieprzać " to chyba w gazecie nie wypada. Może to jakiś tam cytat ale bez przesady. Poza tym to na pewno nie jest tekst informacyjny a wyświetla się w zakładce informacje. Cyrk
Podsłuchał całą prawdę tyż prawdę i gówno prawdę