Reklama

Co za pech! Eurobusowi znowu zabrakło szczęścia

Powiedzieć, że faworyzowany zespół z Leszna nie zasłużył na wygraną w Przemyślu, to nic nie powiedzieć. Beniaminek był zespołem lepszym, mającym więcej okazji do zdobycia bramek, a mimo to musiał obejść się smakiem. Zejść z parkietu jako przegrany. Wielka szkoda.

Tuż po ostatniej syrenie prezes Eurobusu Mariusz Franków cisnął w kąt butelkę po wodzie mineralnej, rzucając gdzieś w przestrzeń pytania, które na razie pozostaną bez odpowiedzi: „ile razy jeszcze będziemy tracić tak frajerskie bramki?, ile razy jeszcze będziemy tak głupio przegrywać mecze?, ile razy jeszcze szczęście będzie naszym wrogiem?”

Miał stuprocentową rację. Miał prawo, aby emocje wzięły górę. Miał prawo odżegnywać los od czci i wiary, zespół (klub), którego jest właścicielem i mu prezesuje, bowiem po raz kolejny przegrał mecz absolutnie niesprawiedliwie.

Reklama

Gdyby nie katastrofalny błąd Ołeksandra Bondara tuż przed upływem 7. min gry, goście w I połowie nie mieli poważniejszych okazji na pokonanie Artura Kuźmy. Doświadczony zawodnik zachował się jak zupełny nowicjusz, bo będąc jakiś metr przed bramką bardzo źle przyjął futsalówkę, a znakomity Kolumbijczyk Daniel Gallego Garcia wepchnął ją do siatki. Przemyślanie podjęli rękawicę i toczyli bardzo wyrównany bój, mając znacznie więcej klarownych sytuacji do strzelenia bramki na remis, niż zespół GI Malepszy Arth Soft na podwyższenie rezultatu. A warto wiedzieć, że trenerowi Adriano Ribeiro wypadł z rotacji jeden z najważniejszych graczy, czyli Jonatan De Agostini Machado, pauzujący za nadmiar kartek.

Drugie 20 minut zaczęło się dla beniaminka znakomicie. Sebastian Pawlak zdecydował się na niesygnalizowany strzał po parkiecie z ponad 10 m, czym kompletnie zaskoczył leszczyńskiego bramkarz i doprowadził do remisu. Gości na prowadzenie wyprowadził po kapitalnej, indywidualnej akcji Gallego. W 29. min goście popełnili 6. faul, a to oznaczało przedłużony rzut karny dla gospodarzy. Za egzekucję wziął się J. Lebid, ale uderzył obok słupka. Dwie minuty później Eurobus wywalczył kolejny przedłużony rzut karny. Tym razem futsalówkę 10 m od bramki fińskiego bramkarza ustawił Damian Demski i strzelił bardziej precyzyjnie niż kolega z drużyny. Skuteczniej i znowu był remis. W kolejnych minutach stroną dyktującą warunki byli – o dziwo – gospodarze. Przemyślanie rozgrywali piłkę, byli ruchliwsi, wygrywali sporne sytuacje. Piłka jak zaklęta nie chciała wpaść do siatki.
Rozstrzygnięcie zapadło dokładnie na dwie minuty przed finałem. Reprezentant Kolumbii Jose Luis Tangarife Restrepo miał przed sobą dwójkę przemyślan. Nie miał prawa wyjść zwycięsko z tej sytuacji. Wszystkie rozwiązania, włącznie z faulem taktycznym, mogły wchodzić w grę. Niestety, ułamek sekundy niezdecydowania gospodarzy zaważył, że rywal przeszedł tę zaporę, wyszedł sam na sam z A. Kuźmą i mimo wyczucia przez niego intencji strzelca, nie był w stanie zapobiec utracie bramki. Szkoda.

Reklama

 

Eurobus Przemyśl – GI Malepszy Arth Soft Leszno 2:3 (0:1)

Bramki: 0:1 Gallego 6:39 min, 1:1 Pawlak 22:02 min, 1:2 Gallego 26:12 min, 2:2 Demski 31:54 min (przedłużony rzut karny), 2:3 Tangarife 38:00 min.

  • Eurobus: Kuźma – Pawlak, Lebid, Wanat, Bruninho oraz Koltok (b), A. Kiełbasa, E. Kiełbasa, Tubau, Ricardo Fernandes, Rudnicki, Zanko, Demski, Bondar.
  • GI Malepszy Arth Soft: Koivumaeki – Gallego, Tangarife, Małyszko, Siecla oraz Kozłow (b), Kąkol, Kożemiaka, Kołesnykow, Betowski, Firańczyk.

Sędziowali: Tomasz Kondrak (Pińczów) i Andrzej Śliwa (Kielce). Żółte kartki: Wanat, Ricardo Fernandes, Bruninho, Adriano Ribeiro (trener) oraz Kołesnykow, Kąkol, Molicki, Gallego i Kożemiaka. Widzów: 600.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/03/2024 21:54
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości