Reklama

Codzienność na galicyjskiej prowincji

30/01/2024 16:24

„Prowincja nie całkiem głucha. Reminiscencje świata wielkiej muzyki w prowincjonalnych miastach Galicji Wschodniej w II połowie XIX wieku”. Prelekcja dr. hab. Tomasza Pudłockiego, prof. UJ w Przemyskiej Bibliotece Publicznej.

Liczne koncerty przy pełnych salach, znakomite kompozycje, lokalni wykonawcy, ale i uznani artyści z dużych ośrodków. Czy to opis sezonu muzycznego w jednym ze współczesnych polskich miast? Nie, to obraz codzienności na galicyjskiej prowincji przełomu XIX i XX wieku, o czym 21 grudnia 2023 r. w arcyciekawej prelekcji przekonywał dr hab. Tomasz Pudłocki, prof. UJ, którego w bibliotece przywitał dyrektor dr Maciej Waltoś. Partnerem wydarzenia było przemyskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk.


W drugiej połowie XIX stulecia w miastach, takich jak Przemyśl czy Sambor, powstały Towarzystwa Muzyczne, które organizowały regularne koncerty z repertuarem niemieckim, włoskim, francuskim, a potem też z narodowym. W nadsańskim mieście ruch muzyczny rozwinął się po przeniesieniu tu z Brna w 1889 r. komendy X Korpusu Armii, kiedy to funkcje kapelmistrzów orkiestr wojskowych obejmowali Czesi, promując najlepsze utwory wykonywane w salach koncertowych Pragi, Wiednia czy Budapesztu.

Reklama


Pełny rozkwit życia muzycznego na galicyjskiej prowincji nastąpił po 1900 r., gdy we Lwowie działał już Teatr Miejski, a w filharmonii rozbrzmiewały dzieła Richarda Straussa, Gustava Mahlera, Mieczysława Karłowicza czy Henryka Melcera-Szczawińskiego. Lwów niczym magnes przyciągał wielkie nazwiska ze świata muzyki, które przy okazji odwiedzały też pomniejsze miejscowości. Stanisławowska publiczność oklaskiwała popisy skrzypcowe Bronisława Hubermana, w Jarosławiu, z racji wizyty u rodziny, gościł zagrzebski wiolonczelista Heinrich Geiger, w Złoczowie koncertowali artyści poznańskiej sceny operetkowej, a Kołomyja zachwycała się trupą Jerzego Lalewicza z Krakowa. Nie brakowało też występów lokalnych solistów i zespołów skupionych wokół Towarzystw Muzycznych i Ukraińskich Domów Narodowych. W Stanisławowie, czwartym co do liczby mieszkańców mieście Galicji, miejscowe Towarzystwo Muzyczne z powodzeniem wystawiało opery, m.in. „Hrabinę” Stanisława Moniuszki i „Fausta” Charles’a Gounoda. Powstawały nowe sale koncertowe, rozwijało się szkolnictwo muzyczne, co przekładało się na coraz lepiej wykształconą pod tym względem publiczność, zdolną ocenić poziom wykonawczy i repertuarowy.


Z czasem jednak nastąpił przesyt, tak iż 16 kwietnia 1906 r. „Kurier Przemyski” donosił: „Zbyt duża ilość koncertów w ostatnim sezonie muzycznym spowodowała, że nasza publiczność była przepełniona i zmęczona”. Jak zauważył prelegent, dziś trudno o taki przesyt w którymkolwiek małym polskim mieście, z tym większą fascynacją słuchało się jego opowieści o minionych czasach, życząc sobie, by współczesna kultura muzyczna wywoływała u nas podobne „zmęczenie”.

Reklama


Monika Maziarz

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama