Reklama

Coś nam odbiło

03/08/2020 07:57

Psycholodzy już dawno ostrzegali, że sytuacja spowodowana pandemią ma wpływ na naszą osobowość, co może objawiać się w formie nietypowych zachowań i reakcji. Niemal codziennie napływają informacje o takich przypadkach.

W ubiegłym tygodniu w stolicy pewien psychiatra z szesnastego piętra strzelał z wiatrówki do portretów na banerach wyborczych. Zatrzymany tłumaczył, że chciał w ten sposób odreagować napięcie. W Poznaniu 40-letni mężczyzna o północy, goły jak święty turecki, pluskał się w fontannie. Strażnikom miejskim wyjaśnił, że wykonuje polecenia ministra zdrowia, który nakazał dbać o higienę. Również w naszym regionie nie brakuje przykładów na to, że ludziom odbija. Pod koniec maja trzej koledzy pracujący w jednej firmie doszli do wniosku, że dłużej tak się nie da. Któryś miesiąc z kolei siedzieli przez osiem godzin w jednym pokoju w przepisowych odległościach, oddzieleni pleksiglasowymi kurtynami, z przyłbicami na twarzach, bo szef szczególnie dbał o bezpieczeństwo załogi. W tej sytuacji konieczny był reset. Postanowili, więc, że w najbliższy weekend urwą się tam, gdzie przez dwa dni będą mogli żyć normalnie. Jeden z nich miał domek letniskowy, idealną miejscówkę na takie wypady. W piątek zaopatrzeni obficie w płyny odkażające pojechali się resetować na łonie przyrody. W sobotę rano dokładnie sprawdzili zawartość butelek rozrzuconych dookoła wygaszonego grilla, ale w żadnej nie znaleźli ani kropli życiodajnego płynu. Wiedząc, że następnego dnia nie przeżyją o suchym pysku postanowili pojechać do pobliskiego miasteczka i uzupełnić zapasy.

Wprawdzie wszyscy byli wczorajsi i żaden nie powinien siadać za kierownicą, ale pragnienie było silniejsze niż rozsądek. Przed wejściem do sklepu nałożyli maseczki i wparowali do środka. W sklepie nie było klientów i któryś z nich wpadł na pomysł żeby zażartować. Krzyknął do dziewczyny za ladą: To jest napad. Dawaj kasę. Dziewczyna dała nura na zaplecze i zabarykadowała się skrzynkami, a nietypowi klienci widocznie zorientowali się, że przesadzili, bo szybko wyszli. Nie przypuszczali, że dziewczyna potraktowała to poważnie i zadzwoniła na policję. Zostali zatrzymani koło innego sklepu na sąsiedniej ulicy. Policjantom tłumaczyli, że coś im odbiło i to był tylko żart, ale funkcjonariusze widocznie nie mieli poczucia humoru, bo zatrzymali całą trójkę do dyspozycji prokuratora, który ma ocenić, jaki artykuł można im przypisać. W każdym razie nie był to udany reset.
jot podpis
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości