Reklama

Czternastoletni włamywacze

29/06/2022 08:03

Z policyjnych statystyk wynika, że przestępczość wśród nieletnich ma tendencję wzrostową i zwykle nasila się w okresie letnim, co jest oczywiste. Młodzi już nie muszą ślęczeć przy zdalnej nauce, mają więcej wolnego czasu, a fantazji im nie brakuje. Oczywiście nie każde z wydarzeń z udziałem małolatów jest jakąś straszną zbrodnią, choć bywają takowe.

Najczęściej są to wyskoki, za które jeszcze ćwierć wieku temu smarkacz dostałby dziesięć pasów i szlaban na telewizję, a dzisiaj zajmuje się nim policja, sąd i parę innych instytucji. Oto jedna z takich historii.

Rzecz działa się w starej kamienicy w centrum miasta. Przed południem pewien emeryt zszedł po coś do piwnicy i w półmroku zobaczył, że drzwi do jego komórki są uchylone. Ostrożnie zaglądnął do środka i zdębiał. Wnętrze wyglądało, jakby ktoś wrzucił do niego granat. Właściciel nie był pedantem, a do tego lubił gromadzić wszystko, co się może przydać, ale takiego bałaganu nie byłby w stanie zrobić. Kiedy dostrzegł na podłodze wyrwany z drzwi skobel i kłódkę, już wiedział, że to było włamanie. Ponieważ oglądał filmy kryminalne, wiedział też, że nie należy niczego dotykać, żeby nie zatrzeć śladów, tylko zawiadomić policję. Tak też zrobił.


Policjanci porozglądali się, wezwali technika i zaczęli przepytywać właściciela. Technik zajął się zabezpieczaniem śladów i dopiero wtedy pozwolono właścicielowi wejść do piwnicy, żeby sprawdził, co mu zginęło. W tym bałaganie nie było to łatwe, ale właściciel na sto procent stwierdził brak trzech butelek zeszłorocznego wina i starego zegara z kukułką. Kiedy po wykonaniu czynności policjanci pakowali się do radiowozu, jeden z nich zauważył chłopaka chowającego się za komórkami. Policjant nie byłby sobą, gdyby tego nie sprawdził i znalazł tam dwóch chłopaków, którzy wyglądali na wystraszonych. Na oko mieli najwyżej po piętnaście lat, bardzo blade twarze i czuć było od nich alkohol.

Potem okazało się, że mają po czternaście lat i mieszkają w sąsiedniej kamienicy. Obaj zarówno w szkole, jak i w najbliższym otoczeniu cieszyli się dobrą opinią. Przepytywani w obecności rodziców zupełnie nie potrafili wytłumaczyć, czemu włamali się do piwnicy i zabrali wino oraz zegar, który schowali za komórką. Sąd rodzinny nie był zbyt surowy, ale właśnie takie przypadki wpływają na policyjne statystyki.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości