Wiktor K. oskarżony o zabójstwo obywatelki Ukrainy przekonuje, że nie ma żadnego związku z jej śmiercią. Owszem zadał kobiecie ciosy śrubokrętem, ale w jego przekonaniu nie spowodowały one zgonu, a wyłącznie obrażenia głowy u pokrzywdzonej. Z wyjaśnień złożonych przez niego w postępowaniu przygotowawczym wyłania się natomiast zupełnie inny, odmienny od obecnego obraz sprawy.
Proces 40-letniego Wiktora K., mieszkańca Zapałowa w powiecie jarosławskim, rozpoczął się 29 stycznia br. Wówczas mężczyzna szczegółowo opisał, w jakich okolicznościach poznał 37-letnią Walentynę B. W jednej z gazet przeczytał anons, w którym „miła, atrakcyjna blondynka zapraszała konkretnych panów i sponsorów do swojego mieszkania”. Zaciekawiony odwiedził ją w Rzeszowie. Spotkanie z Ewą – kobieta przedstawiała się takim imieniem – nie było jednorazowe. W trakcie kolejnych cudzoziemka opowiedziała o swoich kłopotach finansowych, oczekującej na operację chorej matce. Przejęty losem rolnik, z zawodu kucharz, mąż i ojciec, coraz głębiej sięgał do kieszeni. Płacił nie tylko za seksrandki, ale również zaciągał kredyty. Oszacował, że w ciągu rocznej znajomości kobieta wzięła od niego około 150 tysięcy złotych, komputer, tablet, kuchenkę mikrofalową, telefony komórkowe. Wbrew pierwotnym zapewnieniom nie oddała ani grosza.3 stycznia 2014 roku Walentyna B. wróciła z Ukrainy do Polski. Zatelefonowała do 40-latka. Pojechali na zakupy, później do mieszkania. Spędzili razem noc. Rano prostytutka spakowała plecak, wkładając do niego żywność (łącznie ok. 20 kilogramów) i poprosiła o podwiezienie do pieszego polsko-ukraińskiego przejścia granicznego w Medyce. Deklarowała, że wyjeżdża w związku ze zbliżającym się Bożym Narodzeniem w obrządku wschodnim.
– Po drodze poprosiłem ją o pieniądze na zbliżający się termin spłaty rat kredytu – wyjaśnił mężczyzna. – Odpowiedziała, że nie da, bo nie ma, rzekomo mało zarobiła sprzątając mieszkania, zresztą miała jeszcze rachunki do zapłacenia tam u siebie. Ona zaczęła mnie wyzywać, obrażać, napluła mi w twarz. Ja prosiłem o pieniądze, nie mając ich. Zostało mi 10 złotych – mówił stojąc w asyście obrońcy i pilnującego policjanta.
Z inicjatywy pokrzywdzonej podróż do granicy została przerwana. Nalegała na krótką rozmowę. Zjechali z krajowej „czwórki”. Zatrzymali się w okolicach Bobrówki. Wysiedli z samochodu i poszli prowadzącą w stronę lasu gruntową drogą. Oskarżony ponowił kwestię zobowiązań, które – jak zapewnił – dotychczas regulował sam i zawsze na czas.
– Uderzyła mnie w twarz, oburzona, że ponownie dopominam się o pieniądze – relacjonował K. – Powiedziała, że nigdy ich nie odda, zasugerowała, aby dał jej spokój z ratami, że jestem dla niej śmieciem, nikim – te słowa ukochanej miały go doprowadzić do łez.
Oburzony sięgnął po znajdujący się w kieszeni kurtki niewielki śrubokręt używany do naprawy podzespołów swojego starego, awaryjnego auta. Uderzył nim B. w głowę, za uchem, 2 najwyżej 3 razy. Raniona nie krzyczała, nie wzywała pomocy. Usiadła na ziemi. Ciągle przytomna. Tak przynajmniej zapewnił podsądny.
– No może osunęła się na ziemię po trzecim ciosie, a ja ją podtrzymywałem za ręce i pozostawiłem w pozycji siedzącej – Wiktor K. kluczył.
– Ja ją tylko pobiłem, nic więcej – bronił się, aby później wydusić z siebie, że de facto 1 raz uderzył prostytutkę metalową, ostrą częścią śrubokręta, zaś 2 pozostałe ciosy zadał „plastikową stroną, rączką” narzędzia wyrzuconego później na zaorane pole.
Ciało Ukrainki znaleziono pod koniec lutego 2014 roku w wypełnionym wodą rowie melioracyjnym w rejonie, gdzie doszło do kłótni kochanków.
W śledztwie ustalono, że otrzymała 39 uderzeń. Ofiara miała liczne rany cięte, wgniecenia kości głowy i twarzy.
Niemal w tym samym czasie B. został zatrzymany przez policjantów. Od momentu ostatniego spotkania z kobietą do chwili tymczasowego aresztowania nie podejmował prób kontaktu z nią. Był przekonany, że żyje w swoich rodzinnych stronach za wschodnią granicą.
Z uwagi na znaczne – co podkreślił przewodniczący składu orzekającego sędzia Krzysztof Stępień – rozbieżności w wyjaśnieniach oskarżonego (złożonych w postępowaniu przygotowawczym i obecnie przed sądem) zachodzi potrzeba ich odczytania. Proces przerwano do 13 marca br.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ładny widok-sylwetka oskarżonego i policjanta po jego prawej stronie.
To nie policjanci są mali, tylko z "kochasia" taki mutant.
Kawał chłopiska.Jak taki funkcjonariusz to od razu człowiek czuje się bezpieczniej.
,,Dobry Jamnik obezwladnia owczarka gryzac go za jaja ,,
Ładny widok-sylwetka oskarżonego i policjanta po jego prawej stronie.
takich teraz przyjmują :)
To nie policjanci są mali, tylko z "kochasia" taki mutant.