Reklama

Debatowali o przyszłości samorządu. Dominowały pesymistyczne nastroje [ZDJĘCIA]

08/07/2020 15:54

Aleksandra Dulkiewicz – prezydent Gdańska, Jacek Karnowski – prezydent Sopotu, a także burmistrz Sieniawy Adam Woś wespół z burmistrzem Jarosławia Waldemarem Paluchem w trzydziestym roku powołania samorządu dyskutowali o jego przyszłości.

A. Dulkiewicz i J. Karnowski odwiedzili w ubiegłym tygodniu podkarpackie. Byli m.in. w gminach, które ucierpiały w wyniku powodzi na początku miesiąca, deklarując wsparcie w usuwaniu szkód. Punktem kulminacyjnym ich wizyty był udział w debacie o obecnej kondycji i przyszłości samorządności w Polsce, którą zorganizowano w sali lustrzanej jarosławskiego Centrum Kultury i Promocji. Gospodarzem i moderatorem debaty był przewodniczący rady miasta Jarosław Szczepan Łąka. Miejsca dla prelegentów zajęli[paywall] prezydenci Gdańska i Sopotu oraz burmistrzostwie Jarosławia i Sieniawy. Salę wypełnili mieszkańcy Jarosławia oraz grupa osób związanych z lokalnym samorządem. Samo spotkanie miało charakter luźnej wymiany poglądów. Głos zabierali prelegenci, najczęściej odpowiadając na pytania osób z sali, ale w dyskusji wypowiadali się też zgromadzeni goście. Tematyka była bardzo zróżnicowana, choć dominowały w niej pesymistyczne nastroje i raczej negatywne diagnozy samorządowej rzeczywistości.

 

Reklama

Wspólnota i brak rozmowy

– Ta więź, która nas łączy, wspólne tematy, problemy, wyzwania, ale też to, że możemy się od siebie uczyć wzajemnie, wymieniając doświadczenia i dobre praktyki, to jest coś, czego wszyscy mogą nam zazdrościć – mówiła na wstępie o walorach samorządów A. Dulkiewicz. W dalszej części dyskusji zebrani punktowali kolejne zagrożenia dla tej wspólnoty. Zauważyli, że znaczenie samorządu jest systematycznie umniejszane, że coraz więcej decyzji podejmowanych jest centralnie, bez konsultowania ich na szczeblu lokalnym. – W Polsce brakuje nam debaty, brakuje normalnej rozmowy. Mamy albo kampanię wyborczą, albo ogłoszenia parafialne pana premiera i pana ministra zdrowia, potem siedzimy dwie noce i szukamy rozporządzeń i jest decyzja. Brakuje pójścia do ludzi i porozmawiania. Szkoda, że się od tej debaty odzwyczailiśmy – powiedział prezydent Sopotu Jacek Karnowski. – Żeby tego, co może robić prywatna osoba, nie robiło państwo, ani tego, co robi mniejszy samorząd, nie robił ten większy, to jest katolicka nauka społeczna i zasada pomocniczości, a to, co proponuje się nam w tej chwili, to centralizm demokratyczny, dobrze znany z czasów komuny i miejskich rad narodowych, kiedy myśmy brali w teczkę wędzone węgorze, nie wiem, co się u was do Rzeszowa woziło, i jechali do województwa czy do Warszawy załatwiać sprawy – oceniał.

 

Reklama

Pieniądze w szkole przekładają się na jakość kształcenia

Wiele uwagi poświęcono funkcjonowaniu i finansowaniu szkolnictwa. W dyskusji padły tezy o tym, że oświata nie jest już rządowa, a samorządowa, bo państwo łoży na oświatę coraz mniej, tyle samo co samorząd. Prezydent Sopotu przekonywał, że zwiększanie obciążeń samorządu w tym względzie to ślepa uliczka, bo przez to rosną dysproporcje pomiędzy regionami. Jak tłumaczył, duże, zasobne samorządy sobie poradzą, najwyżej, by dołożyć do oświaty, przesuną jedną czy dwie inwestycje. W jego mniemaniu małe i biedniejsze samorządy, stając przed koniecznością dopłacania do szkół, będą oszczędzać na rzeczach, na których nie powinny, co w efekcie sprawi, że dzieci z mniejszych miejscowości będą mieć znaczenie gorszy start niż ich rówieśnicy w większych miastach.

 

Reklama

Promowani swoi

Podczas spotkania skrytykowano też sposób finansowania samorządów. – Wielki gest ze strony rządu, dostajemy 60 tysięcy na zakup laptopów dla dzieci z ubogich rodzin. Tylko się cieszyć. Ale nie upłynęło więcej niż tydzień i dostajemy kolejne pismo z Ministerstwa Finansów, że o 60 tysięcy została obniżona subwencja. I prawdę mówiąc, za swoje pieniądze kupiliśmy laptopy, ale sprzedane to było propagandowo pięknie. Widzę i czuję, że samorząd umiera na naszych oczach – opisywał działanie systemu burmistrz Sieniawy Adam Woś. Wtórował mu Karnowski, który wyjaśniał, że coraz częściej promowani są „swoi”.

 

Reklama

Polska kraj dla każdego Polaka?

Wiele powiedziano też o atmosferze wykluczenia, jakości politycznego sporu i generującego wiele złych emocji podejścia do kwestii LGBT. Prezydenci Sopotu i Gdańska mówili o tym, że bywają szykanowani, spotykają się z agresją i obstrukcją, także w miejscach, gdzie by się tego nie spodziewali, na przykład w kościele. Oboje przekonywali , że trzeba sobie z tym radzić na różne sposoby. A. Dulkiewicz wyjaśniała, że po tragedii Pawła Adamowicza wszystkie przejawy hejtu zgłasza na policji, z kolei J. Karnowski stoi na stanowisku, że nastroje trzeba łagodzić. – My nie szukamy wrogów. Musimy się starać obniżać temperaturę politycznego sporu, mimo że ona jest po tamtej stronie – argumentował. Puentą dla całej dyskusji była chyba wypowiedź prezydent Gdańska. Przypomniała ona odezwę L. Wałęsy z pierwszych wyborów prezydenckich. – Możemy różnie myśleć o prezydencie Lechu Wałęsie, ja zawsze wyznaję mu miłość publicznie, choć nie zawsze zgadzam się z tym, co mówi, ale to, co napisał wtedy w czerwcu 89: „pora żeby Polska była krajem, w którym każdy ma swoje miejsce”, jest nadal aktualne – powiedziała pod koniec mityngu A. Dulkiewicz.


pac
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama