Około dwudziestu godzin, kartki papieru i żelowego długopisu potrzebuje Mateusz Kipczak do stworzenia unikatowego portretu. Później rozpoczyna rzemieślniczą pracę odwzorowania konturów postaci na zasadzie wypunktowania systemem kropek i kresek. Wspomniana metoda nie ma swojej nazwy, to efekt inwencji twórczej autora.
Wszystko zaczęło się w szkole podstawowej. Mateusz, zamiast pisać w zeszytach literki i cyferki, rysował figury geometryczne 3D. Później w szkole średniej na przedramionach koleżanek z klasy tworzył żelowymi długopisami tatuaże. W końcu przyszedł czas na zainteresowanie malarstwem światowej sławy artystów.
– Kiedyś siedzieliśmy ze znajomymi w garażu, kolega zrobił nam zdjęcie. Postanowiłem je przerobić w telefonie, wyostrzając kontrast i ostrość. Następnie odwzorowałem zdjęcie na kartce papieru, co zajęło mi około 20 godzin. Było to bardzo czasochłonne przedsięwzięcie, ale miny i zaskoczenie kolegów bezcenne, kiedy zorientowali się, iż nie jest to wydruk z komputera – mówi Mateusz[paywall].
Stopniowo zaczęły powstawać kolejne dzieła. Mateusz ma już na koncie około 10 portretów. Każdy zajmuje mu około 20 – 30 godzin, w zależności od ilości szczegółów na zdjęciu. Czasami zdarza mu się poświęcić ponad 60 godzin na jeden portret. W momencie pomyłki, źle postawionej kreski praca nie nadaje się już do kontynuacji, a kilkanaście poświęconych godzin przepada. Mateusz kolekcjonuje wszystkie niedoskonałe prace, mówi, że są dla niego nauką na przyszłość. Mimo iż ten sposób portretowania jest bardzo czasochłonny, wielką satysfakcję sprawia mu efekt końcowy, kiedy gotową pracę może wręczyć drugiej osobie.

–Mój apetyt rośnie w miarę jedzenia. Za każdym razem nie mogę się doczekać efektu końcowego pracy. Początek nie zawsze jest zadowalający, później się rozkręcam. Jeśli ktoś płaci mi za wykonaną pracę, to głównie jest to zapłata za godziny poświęcone na powstanie dzieła – mówi Mateusz.
Dywizą Mateusza są słowa Jacksona Pollocka, odnoszące się do powstawania dzieła. Brzmią one „Kiedy kupujesz coś od artysty, kupujesz coś więcej niż obiekt. Kupujesz setki godzin błądzenia i eksperymentów. Kupujesz lata frustracji i momenty ekscytacji. Wraz z obiektem kupujesz kawałek serca i duszy. Stajesz się właścicielem fragmentu czyjegoś życia”.
Mateusz jest skromnym chłopakiem. Stwierdza, iż nie może nazwać się artystą. Nazywa siebie rzemieślnikiem, który metodą prób i błędów udoskonala swoją metodę rysowania. Na koniec z uśmiechem dodaje, iż jeżeli tworzyłby jeden portret dziennie, mógłby to być nawet jego sposób na życie.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze