Nie będzie kolejnej odsłony Europejskich Dni Dobrosąsiedzkich. Podczas poprzednich edycji zarówno Polacy jak również Ukraińcy tłumnie przekraczali tymczasowe przejście graniczne Malhowice – Niżankowice. Spotykali się, razem bawili i modlili.
„Europejskie Dni Dobrosąsiedztwa to jedyne na wschodniej granicy UE przedsięwzięcie, realizowane na tak dużą skalę” – czytamy na stronie internetowej www.kordony.net/pl popularyzującej wydarzenie. „Projekt jest wspólnym dziełem partnerów z Polski i Ukrainy. Służy pokonywaniu barier między społecznością polską i ukraińską, kulturą wschodnią i zachodnią, tradycją bizantyjską i łacińską oraz tworzy atmosferę braterstwa i współpracy. (...) Inicjatywa przekształca sposób życia społeczności po obydwu stronach wschodniej granicy Unii: od „odwróconych do siebie plecami” do wspólnego życia „twarzą w twarz”. Kilkuletnie doświadczenie pokazuje, iż udział w projektach społeczności na co dzień oddzielonych od siebie granicą pomógł w lepszym poznaniu specyfiki kulturowej, społecznej, językowej i ekonomicznej sąsiadów, dzięki czemu zostało pogłębione wzajemne zaufanie będące warunkiem efektywnej współpracy ponad granicami” – przekonują pomysłodawcy.
Organizowane od 2004 roku Europejskie Dni Dobrosąsiedztwa odbywały się na różnych odcinkach polsko-ukraińskiej granicy. Od 5 lat także w rejonie znaku granicznego nr 480 w miejscu przyszłego przejścia granicznego Malhowice – Niżankowice. Początkowe edycje gromadziły tłumy. Ludzie nie tylko przekraczali granicę, aby chociaż przez[paywall] kilka godzin pobyć w przygranicznych miejscowościach Polski i Ukrainy, ale również chętnie bawili się na granicznym festynie. Wraz wybuchem rosyjsko-ukraińskiego konfliktu o Krym i późniejszymi, trwającymi aż do dzisiaj walkami w rejonie m.in. Donbasu, Europejskie Dni Dobrosąsiedztwa straciły rozmach.
„Jeszcze dwa lat temu, tuż za granicą, na przybyszy z Polski przy drodze czekały kramy, a na łące prowizoryczna gastronomia, gdzie można było wypić sto gramów i zagryźć sałem lub kiszonym ogórkiem” – tak zeszłoroczne Europejskie Dni Dobrosąsiedztwa relacjonował na łamach Życia Podkarpackiego nasz dziennikarz Jacek Szwic. „Dzisiaj kramów nie i na drodze do miasteczka raczej pusto. Nawet w sklepie, gdzie zwykle tego dnia ustawiała się kolejka rodaków, też pustawo” – pisał.
13 września ub. roku na tymczasowym przejściu granicznym Malhowice – Niżankowice służby graniczne odprawiły 2861 osób, z tego zdecydowanie więcej Polaków. Dla części z nich – podobnie zresztą jak w latach poprzednich – była to okazja do zrobienia drobnych zakupów. Inni odwiedzili groby swoich bliskich, a także wzięli udział w nabożeństwie ekumenicznym przy figurze niżankowickiej Matki Bożej. Modlono się w intencji poległych na wschodzie Ukrainy.
„Jak Bóg da, to do zobaczenia w przyszłym roku” – żegnał redaktora Szwica mężczyzna opowiadający mu o historii Niżankowic. Jego rozmówca nie miał wówczas świadomości, że taka okazja do spotkania nie prędko się powtórzy. Podobnie zresztą wszyscy inni, którzy wzorem lat ubiegłych w połowie września planowali krótkie odwiedziny u sąsiadów zza granicy. Kilka dni temu okazało się, że będą one niemożliwe.
„Szanowni Państwo! Z przykrością informujemy, że w związku z zaistniałą sytuacją na Ukrainie władze samorządowe obydwu regionów zadecydowały o odwołaniu tegorocznych Europejskich Dni Dobrosąsiedztwa” – jedynie tak lakoniczny komunikat ukazał się na stronie Starostwa Powiatowego w Przemyślu, które w poprzednich latach angażowało się w przygotowanie wydarzenia. Obecnie zdaniem jego przedstawiciela nie było zainteresowania ze strony innych, wspierających je instytucji, w tym władz samorządowych Starego Sambora na Ukrainie.
– Byliśmy tylko jednym z podmiotów zaangażowanych w Europejskie Dni Dobrosąsiedztwa w Malhowicach – tłumaczy Zdzisław Szeliga z przemyskiego Starostwa Powiatowego. – Tym razem nikt nie przejawił wystarczającej inicjatywy wzięcia na siebie odpowiedzialności za organizację i wsparcie finansowe Dni. Stąd uznaliśmy za stosowne powiadomić społeczeństwo, że nie dojdą one do skutku – przekonuje.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.I dobrze , jeszcze sisteme z wierzyczkami wyremontować
To wstyd, że wycofano się z inicjatywy, która na tymczasowych przejściach na Bugu ma wielką popularność. A panu, który proponuje "wyremontowanie sistiemy" a nie ma odwagi podpisać się pod własnymi bazgrołami może potrzebna sistiema od świata.
I dobrze , jeszcze sisteme z wierzyczkami wyremontować
To wstyd, że wycofano się z inicjatywy, która na tymczasowych przejściach na Bugu ma wielką popularność. A panu, który proponuje "wyremontowanie sistiemy" a nie ma odwagi podpisać się pod własnymi bazgrołami może potrzebna sistiema od świata.