Reklama

Draka na dzikiej plaży

14/09/2020 07:24

Tegoroczna kanikuła była pod każdym względem nietypowa. Raz, że pandemia pokrzyżowała ludziom urlopowe plany i wielu, zamiast na plaży w Egipcie, musiało wypoczywać w rodzimym gospodarstwie agroturystycznym. Dwa, to prawie monsunowa pogoda, która narobiła sporo szkód, a do tego polityka, która podzieliła naród.

To wszystko sprawiło, że ludzie stali się bardziej nerwowi, co dało się zauważyć nawet w miejscach przeznaczonych do rekreacji i wyluzowania się. Ponoć najlepiej wypoczywa się nad wodą, ale nie wszyscy się mogą zmieścić nad Bałtykiem, więc do łask wróciły dawno zapomniane plaże i kąpieliska. Właśnie w jednym z takich uroczych miejsc zdarzyła się historia, która będzie miała swój epilog w sądzie. W pierwszą lipcową sobotę w ustronnym miejscu nad brzegiem Sanu rodzina R. urządziła sobie obozowisko. Auto, namiot, leżaki, małżonkowie, dwójka dzieci i na dodatek pies. Pech chciał, że godzinę po nich zjawiło się towarzystwo, które też chciało się tam relaksować. Zaczęli od piwa i rozpalenia grilla, a jeden z panów postawił na masce auta głośnik i Zenek zagłuszył szum wody i śpiew ptaków. Nie podobało się to wypoczywającej rodzinie, więc pan R. podszedł do towarzystwa i zwrócił im uwagę. Na to usłyszał, że to jest miejsce publiczne i każdy może robić, co mu się żywnie podoba. Godzinę później, kiedy towarzystwo skonsumowało kiełbaski i piwo, nadszedł czas na zabawę. Wyciągnęli z bagażnika rakietki i zaczęły się rozgrywki badmintona. Nie spodobało się to psu państwa R., który zaczął przeraźliwie ujadać na biegających za lotką.W pewnym momencie jeden z grających kopnął psiaka, żeby mu się nie plątał miedzy nogami, na co pan R. zareagował tym razem bardziej stanowczo. W odpowiedzi usłyszał, że pies powinien mieć kaganiec i być przywiązany. Dalsza dyskusja tylko podgrzała atmosferę i zaczęła się regularna pyskówka. Kiedy już brakowało argumentów, jeden z młodych mężczyzn, urażony tym, że został nazwany chamem, popchnął R. tak mocno, że ten upadł na piasek. Godzinę później przyjechała policja wezwana przez panią R. Funkcjonariusze cierpliwie wysłuchali obu stron i widząc, że mediacje są bezskuteczne, pouczyli, że przysługuje im prawo wniesienia skargi. Pan R. zapowiedział, że ma adwokata i nie puści tego płazem. Niezależnie od tego, jak na to popatrzy sąd, kilka osób miało zepsuty weekend.
jot podpis
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości