Ponad 50 pracowników może nie otrzymać zaległych wynagrodzeń, a nawet zostać bez świadectwa pracy w obliczu zbliżającej się upadłości firmy budowlanej. Wyznaczeni przez sąd nadzorcy liczą, że chociaż część majątku uda się zabezpieczyć na poczet wierzycieli, ale nie ukrywają, że czarny scenariusz jest prawdopodobny.
W firmie Budexim Budowy, spółce córce JPB Budexim, zaczęło się źle dziać już na wakacjach ubiegłego roku. Jesienią sytuacja pogorszyła się do tego stopnia, że zaprzestano terminowo wypłacać robotnikom pensję. Ostatnią dostali za październik. Pieniądze przekazano im do ręki pod koniec grudnia. Pracownicy do dzisiaj nie mogą zrozumieć, skąd się wzięły kłopoty finansowe spółki, która wykonywała prace zlecane jej przez JPB Budexim.– Pracowaliśmy na budowach zlecanych przez jednostki budżetowe, które za wszystko płaciły zgodnie z umową. Do teraz tak działamy. Tylko od pewnego czasu ktoś zabiera zarobione przez nas pieniądze. Do nas nie trafia ani złotówka – mówią. Zdesperowani zdecydowali się złożyć do sądu wniosek o upadłość firmy. Zrobili to na początku lutego, a niedługo później skierowali kolejny, tym razem dotyczący JPB Budexim.

Budexim Budowy powstała na majątku JPB Budexim. Do spółki córki musieli przejść pracownicy głównej firmy lub się zwolnić. Rachunkowość obu firm prowadziły te same osoby, ale na jakich zasadach spółki współpracowały, nie do końca wiadomo. – Zabezpieczamy dokumentację. Z jednej strony wiadomo, że prowadziła ją dla obu firm spółka JPB Budexim SA. Z drugiej otrzymujemy odpowiedź w firmie głównej, że dokumentacja spółki córki ich nie interesuje, bo przecież to inna firma. Na razie nie wiadomo, na jakiej zasadzie współpracowały, a jeśli nie znajdziemy dokumentów warunkujących ich powiązania, będzie problem – mówi M. Kubacha.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
brawo Panie red, Kijanka pisać prawdę