Już dwa śledztwa toczą się w sprawie czerwcowej procesji grekokatolików i prawosławnych, którzy po mszy w soborze archikatedralnym szli na Ukraiński Cmentarz Wojenny. Tam modlili się w intencji strzelców siczowych Ukraińskiej Armii Galicyjskiej, walczący w latach 1918-1920 r. pod wodzą Semena Petlury u boku Józefa Piłsudskiego.
Pierwsze śledztwo wszczęto w sprawie publicznego znieważania Rzeczypospolitej Polskiej poprzez wypowiadanie obraźliwych słów w czasie procesji. Ponadto dotyczy ono publicznego propagowania totalitarnego ustroju państwa, poprzez wykonywanie pieśni i prezentowanie symboli popierających Ukraińską Powstańczą Armię podczas wspomnianej uroczystości. Zawiadomienie w tej sprawie złożył Stanisław Żółkiewicz, przedstawiciel Stowarzyszenia Obrońców Pamięci Orląt Przemyskich. Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Przemyślu. Z jego inicjatywy śledczy, ale tym razem z Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu zajęli się również innym wątkiem związanym z przywołanym wydarzeniem. Otóż zdaniem Żółkiewicza mundurowi przekroczyli swoje uprawnienia.
Procesja odbyła się 26 czerwca br. w Przemyślu. W momencie jej[paywall] przejścia z soboru na cmentarz, na ulicy Słowackiego grupa około 20 osób związanych ze środowiskiem narodowców wyszła na jezdnię. Idącemu z przodu mężczyźnie podarto koszulkę, która - ich zdaniem nawiązywała do symboli UPA, a według przedstawicieli Związku Ukraińców w Polsce, była ukraińskim strojem ludowym. W trakcie procesji jeden z jej uczestników krzyczył: „Jeszcze Polska nie zginęła, ale musi zginąć”. Wznoszono też hasło: „Sława Ukrajini! Herojam Sława!”. Interweniujący policjanci oddzielili uczestników procesji od utrudniającym im jej kontynuowanie. Zatrzymano ponad 20 osób z drugiej z grup. Postawiono im zarzuty.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze