Kilkanaście dni potrzebował zakład gazowniczy w Przemyślu, aby zlikwidować wyciek gazu na osiedlu Rycerskie. Przez ponad dwa tygodnie mieszkańcy dwóch bloków nawdychali się go za wszystkie czasy, drżąc każdego dnia, czy nie wylecą w powietrze. – Takiego zagrożenia nie było. Codziennie monitorowaliśmy sytuację, uspokajając ludzi. Nie dziwię się jednak ich zaniepokojeniu – powiedział kierownik zakładu Marek Korzeń.
– Zaczęli kopać już na początku sierpnia. Wykopali dwie dziury między schodami na skarpie, uszkodzili drzewo, zagrodzili taśmą i zostawili. Czekaliśmy dzień, dwa, pięć, a to jak wykopali, tak cały czas pozostało. Gaz śmierdział na potęgę i cały czas śmierdzi. Zwłaszcza kiedy zawieje nieco wiatr. Szedłem rano do garażu po samochód i dech mi zaparło w piersiach. Myśleliśmy, że trwać to będzie dwa, trzy dni, ale nie aż tyle. Co najgorsze z każdym kolejnym dniem gaz czuć coraz bardziej[paywall]. Szlag nas po prostu trafia na taką bezczynność – mówią mieszkańcy bloku nr 9 i 11B.
Rzeczywiście zapach gazu był odurzający. 12 sierpnia br. mieszkańcy powiadomili straż miejską. Funkcjonariusze poczekali do przybycia pracownika zakładu gazowniczego. Kiedy ten przyjechał, wywiązała się ostra dyskusja z mieszkańcami.

fot.Mariusz Godos
– Myśleliśmy, że trwać to będzie dwa, trzy dni, ale nie aż tyle. Co najgorsze, z każdym kolejnym dniem gaz czuć coraz bardziej. Szlag nas po prostu trafia na taką bezczynność – mówią mieszkańcy bloku nr 9 i 11B.
– Zapewniam państwa, że stężenie, które odnotowujemy, nie stanowi żadnego zagrożenia – mówił.
– Teraz mi pan tak może mówić, ale jak będę razem z innymi mieszkańcami bloku fruwał w powietrzu, to co pan powie. Robimy raban, bo uważamy, ze siedzimy na bombie. Z gazem nie ma żartów, i pan to powinien wiedzieć najlepiej – ripostował jeden z mieszkańców. – Jest tak gorąco, że wszystko się kumuluje – dodał drugi.
– Nie ma technicznej możliwości, aby w ciągu jednego czy dwóch dni wyłączyć całkowicie gaz na połowie osiedla Rycerskie, Bielskiego, na ulicy Swobodnej. Musimy działać zgodnie z procedurami. Musi zostać wymieniony cały odcinek rur – próbował tłumaczyć pracownik zakładu.
– Niech nam pan tego już nie tłumaczy. Próbujemy interweniować, bo od półtorej tygodnia śmierdzi nam gaz. Jak śmierdzi, to znaczy, że się ulatnia. A jak się ulatnia, to wystarczy iskra, aby wszystko wywalić w powietrze. Boimy się i koniec – zakończył dialog pierwszy z cytowanych mieszkańców.
Wyciek gazu zauważył wspomniany pracownik zakładu gazowniczego w Przemyślu. Na pytanie, czy da gwarancję, że za kilka godzin stężenie nie będzie większe, odpowiedział przecząco. Zabezpieczenie terenu było żadne i mieszkańcom nie ma się co dziwić. W wykopanym rowie widoczny był fragment kabla światłowodowego, fragment rury energetycznej i gazowej.
Co by się stało, jeśli w nocy, kiedy jest ciemno, jakiś wstawiony człowiek nieopatrznie pstryknąłby dopalającego się papierosa wprost do rowu? – Przy tym stężeniu nic. Ale nie dam gwarancji, że za kilka czy kilkanaście godzin stężenie będzie takie samo. Rów musi być odkryty celem wentylacji, aby gaz nie przedostawał się do studzienek ściekowych czy budynków. To tak zwany kontrolowany wyciek – wyjaśnił pracownik zakładu, nie potrafiąc jednak odpowiedzieć na powyższe pytanie.
– Jeżeli byłoby jakiekolwiek podejrzenie zagrożenia zdrowia czy życia ludzi lub mienia, natychmiast wyłączamy całe osiedle i robimy do skutku, ale na tę chwilę nie ma takiego zagrożenia. Poza tym uporczywym smrodem. Zgadzam się, że zabezpieczenie mogłoby być lepsze – przyznał pracownik zakładu gazowniczego.
Potwierdził to kierownik przemyskiego zakładu Marek Korzeń. – To awaria typu B, nie zagrażająca bezpieczeństwu mieszkańców. Wyciek gazu jest niewielki, ale przy wysokiej temperaturze powietrza śmierdzi dość intensywnie. Gaz jest wówczas przewoniony, szybko paruje. Muszę dodać, że awaria ta jest dość skomplikowana i kłopotliwa z technicznego punktu widzenia. Przez kilkanaście dni musieliśmy gromadzić materiały, aby móc przystąpić do prac. Rozpoczniemy je we wtorek, 18 sierpnia – zapewnił.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze