Reklama

Dyrektor Zespołu Placówek odwołany ze stanowiska

12/04/2019 17:06

Zarząd powiatu lubaczowskiego odwołał ze stanowiska Andrzeja Wójciaka, dyrektora Zespołu Placówek im. Jana Pawła II w Lubaczowie. – Jeśli zarząd ma czyste sumienie, to gratuluję takiej ludzkiej postawy – powiedziała radna Dorota Wróbel. – To nie był pierwszy błąd – uzasadniał starosta Zenon Swatek.


fot.Paweł Bugira
Zenon Swatek: – Będziemy musieli szukać oszczędności w związku z tą sytuacją. Dorota Rachwalik (w środku): – Czy zarząd rozważył wszystkie za i przeciw? Dorota Wróbel: – Jedną decyzją nie można przekreślić osiągnięć człowieka.

Odwołanie to skutek błędnie wypełnionej dokumentacji do Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jego wyniku placówka straciła 1 mln 266 tys. zł subwencji. Pieniądze te muszą się teraz znaleźć w powiecie.

Podczas sesji rady powiatu w obronie dyrektora stanęły radne Dorota Rachwalik i Dorota Wróbel. – Czy ten błąd przekreśla całą pracę[paywall] dyrektora Andrzeja Wójciaka? Byłam przewodniczącą komisji oświaty w poprzedniej kadencji, byliśmy na miejscu, żeby sprawdzić jak funkcjonuje Zespół. Poznaliśmy jak duża odpowiedzialność jest na dyrektorze tak dużego i tak rozmaitego Zespołu Placówek, jakie są problemy. Uważam, że lata pracy i doświadczenia powinny być wzięte pod uwagę w zestawieniu z błędami, które zostały popełnione – mówiła D. Rachwalik.

Reklama

Przyznała, że popełniony błąd oznacza wprawdzie trudności finansowe, z którymi trzeba się uporać, ale pytała, „czy zarząd rozważył wszystkie za i przeciw?”.

 

Nie można przekreślać osiągnięć

Dorota Wróbel wyraziła swoje oburzenie potraktowaniem pana dyrektora. – Na komisji budżetowej stwierdziliśmy, że zawiodła kontrola zarządcza, która w powiecie nie została do końca wdrożona. Jedną decyzją nie można przekreślić osiągnięć człowieka przez tyle lat. Jeśli zarząd ma czyste sumienie, to gratuluję takiej ludzkiej postawy – powiedziała.

Reklama

Starosta Zenon Swatek określił sprawę „trudną i bolesną”. – Trzeba rozdzielić dwie rzeczy: zasługi dyrektora, które trzeba docenić i za nie podziękować. Niestety doszło do pomyłki, która wynika z różnych błędów proceduralnych i z wieloletnich zaniedbań, bo nie jest to pierwsza sprawa. W ministerstwie przypomniano mi, że nie wydarzyło się to pierwszy raz – mówił.

Zaznaczył, że zgodnie z procedurami sprawa została skierowana do kuratorium, a otrzymana z tej instytucji opinia była „jednoznaczna” i wpłynęła na decyzję zarządu powiatu.

Reklama

Tego uzasadnienia bronił radny Zygmunt Gmyrek.

 

Dyrektorzy mieli sprawdzić dane

Do sprawy odniosła się również Marta Zabrońska, która do 31 marca br. pełniła funkcję naczelnika wydziału oświaty i spraw społecznych w starostwie. W wygłoszonym oświadczeniu opisała proces przygotowania i wysyłania sprawozdań. Podkreśliła, że błędem ze strony wydziału byłoby nie załączenie jakiegoś pliku do sprawozdania, a nie – jak w tym przypadku – pominięcie danych w wypełnionych arkuszach. Przypomniała, że ministerstwo edukacji w grudniu zawsze prosi o weryfikację danych, a dyrektorzy wiedzą, że mają one wpływ na subwencję oświatową na cały rok kalendarzowy. – Tłumaczenie się, że nie zostali w szkole o tym poinformowani świadczy o nieznajomości tak ważnych terminów obowiązujących nas wszystkich. Dodatkowa odpowiedzialność dyrektora nie kończy się na przesyłaniu bazy danych do organu prowadzącego. Ręczy on także za wprowadzenie do SIO informacji na temat zarządzanej przez siebie jednostki – mówiła.

Reklama

Zaznaczyła, że weryfikacja tych danych w wydziale oświaty wymaga dużej wiedzy, a jedyna osoba zajmująca się tym zagadnieniem zmarła nagle 15 grudnia. W związku z tym – jak mówiła – zobowiązała dyrektorów do sprawdzenia danych. – Uważam, że podjęłam wszystkie najwłaściwsze kroki – powiedziała.

 

Dlaczego nie było komentarza pani nnaczelnik

M. Zabrońska stwierdziła również, że wcześniejsze artykuły prasowe (także w naszym tygodniku) wprowadziły w błąd społeczeństwo, a „nikt nie prosił o wyjaśnienie pracowników starostwa”. – Wydano wyrok, pozwolono na lincz w mediach, głównie na mnie – powiedziała.

Musimy się odnieść do tych słów, tym bardziej, że zostały wygłoszone na forum publicznym. Nasz artykuł został oparty na wypowiedziach starosty (a więc szefa pani naczelnik) i wicedyrektor Zespołu Placówek (dyrektor przebywał na zwolnieniu lekarskim). Zadzwoniliśmy również do naczelnik M. Zabrońskiej. Najpierw zgodziła się na rozmowę, ale już po jej zakończeniu zmieniła zdanie i stwierdziła, że nie chce publicznie komentować sprawy, bo jest na urlopie. Miała do tego prawo i do tej prośby się dostosowaliśmy. Nie można tu jednak mówić o nierzetelności lub stronniczości. Brak stanowiska pani Zabrońskiej wynikał wyłącznie z jej decyzji.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama