Reklama

Działkowcy z ROD Relax żądają odwołania prezesa

26/08/2022 16:15

Rodzinne Ogródki Działkowe w Radymnie położone są na obrzeżach miasta, w ścisłym sąsiedztwie zalewu ZEK. To kompleks paruset działek, które od lat tworzą przestrzeń rekreacyjną dla mieszkańców Radymna. Ostatnimi czasy niektórym o rekreację trudno, ponieważ działkowcy skarżą się na szereg problemów.

Problemy działkowców z Radymna zaczęły się już kilka lat temu, chodziło o- niejasności, brak transparentnych zasad, wyjaśnień, pokrótce – brak właściwej komunikacji. Bynajmniej nie między sobą[paywall]  działkowcy potrafią się “skrzyknąć” i w czynie społecznym dokonać wielu prac: dzięki ich inicjatywie doszło do rewitalizacji udostępnionej dla wszystkich plaży i zieleni, zrobili zrzutkę na prace remontowe, a nawet własnym kosztem wybudowali drogi dojazdowe i parkingi. Po co? Dla ich wspólnego, sąsiedzkiego dobra. Na co dzień brakuje im jednak podstawowych udogodnień, których niestety nie są w stanie zapewnić sobie w czynie społecznym: na ROD nie ma ogólnego dostępu do wody oraz zaplecza sanitarnego. Mało tego – od prezesa zarządu ROD, Zygmunta Uszakiewicza, dowiedzieli się, że nie mogą montować przy swoich działkach zbiorników na ścieki, ponieważ teren, na którym są położone, jest zalewowy. Państwowe Gospodarstwo Wody Polskie, do którego działkowcy pisali w 2021 roku działkowcy, poinformowało z kolei, że przestrzeń, na której położony jest ROD Relax „zlokalizowana jest w niewielkiej części w obszarze szczególnego zagrożenia powodzią, wyznaczonym na podstawie map zagrożenia powodzią”. Wnioskują więc, że budowa szamba to żadne zagrożenie, tym bardziej, że na kilku parcelach takie zaplecze jest.  Mieszkańcy widzą w tym inny problem. – “Są równi i równiejsi –” komentują krótko. ”– Niektórzy mają przywileje, a niektórzy mają pod górkę, jedni mają szambo, drudzy kontrole i szereg zakazów” – opowiadają między innymi o problemach z legalnym stawianiem dodatkowych budynków na swoich parcelach, nawet jeśli są one pozbawione fundamentów oraz montowaniem maskujących ogrodzeń, by zapewnić sobie intymność.


„Szambo” się wylało

W końcu działkowcy zdecydowali się na drastyczny ruch, mianowicie napisali list do Krajowej Rady Polskiego Związku Działkowców z siedzibą w Warszawie, w którym wyszczególniają wszystkie niepokojące ich ruchy prezesa Z. Uszakiewicza. Główny przedmiot listu stanowiła droga dojazdowa do tylnej części działek. Mieszkańcy sami ją zbudowali w latach 2016-2017, podobnie jak parking przy pobliskiej skarpie. Droga miała zostać utworzona ze środków pochodzących z dobrowolnej zbiórki działkowców oraz wędkarzy, korzystających z niej. Pracujący przy projekcie wszystkie prace prowadzili na własny koszt. Okazało się, że prezes także zbierał na ten cel gotówkę, jednak z wiedzy działkowców wynika, że nigdy się z niej nie rozliczył i nie wiedzą, na co została przeznaczona. Zakupił 12 ton kruszywa – pospółki, w opinii działkowców i budowlańców zbyt mało na tę inwestycję, a fundusze pobrał z kasy ROD (o czym świadczy faktura przedstawiona podczas rozliczenia rocznego).
Po realizacji prac urząd miasta chciał ów teren przejąć i zaproponować działki zastępcze. Prezes zarządu polecił wtedy napisać petycję ze sprzeciwem, co też działkowcy zrobili – zebrali ponad 50 podpisów, a dokument przekazali na ręce prezesa, (który miał go złożyć w UM Radymno) i zarządu PZD w Rzeszowie. Temat ucichł, a droga pozostawała prawnie na terenie ROD. Aż do 2021 roku, kiedy wbrew wcześniejszym ustaleniom, zasiadający już wtedy w radzie miasta, prezes Zygmunt Uszakiewicz przekazał działkę urzędowi miasta. W zamian do ROD wcielono kilkanaście arów ziemi, z których wygospodarowano w sumie osiem parceli. Powinny one zostać udostępnione osobom, które od lat czekają na swój przydział. Jak informują działkowcy, zostały one udostępnione bliskim prezesa. Odstępne za działkę wynosi kilkadziesiąt tysięcy złotych. Padają sugestie, że owe udostępnienia mogą nosić znamiona przestępstwa. Prezes tłumaczy, że ogrody zostały przyznane osobom, które najaktywniej o nie zabiegały i podkreślił, że wśród chętnych był jego syn i bratanek, którzy czekają na przydział od kilku lat –nie otrzymali oni działek.
Rozgoryczeni działkowcy odkryli, że sprawa z przekazaniem drogi bez wcześniejszych konsultacji, to wierzchołek góry lodowej. Prezesem zarządu takiej infrastruktury może być osoba, która sama posiada swój ogródek działkowy. Działkowcy dotarli do informacji, jakoby Uszakiewicz przez kilkanaście miesięcy nie posiadał własnej parceli, a działkę dzierżawił od miasta, bez właściwej umowy z PZD. Zaangażowani działkowcy zaznaczają, że próby wyjaśnienia tej i innych kwestii wiążą się z późniejszymi szykanami, a nawet zastraszeniami ze strony zarządu.
W liście do głównego organu  PZD powrócił także temat braku sanitariatów, braku wody oraz problemu z prądem. Elektryka jest bowiem w stanie stanowiącym niebezpieczeństwo dla użytkowników – często dochodzi do wyłączenia bezpieczników, a dostęp do szaf przekaźnikowych jest ograniczony. Użytkownicy działek opowiadają, że infrastruktura nie była nigdy modernizowana, a budowano ją w czynie społecznym około 40 lat temu.  Okazuje się, że zakład energetyczny nie stwarza większych problemów i umożliwia chętnym przyłącz bezpośredni, niestety prezes nie chce na to wyrażać zgody, tłumacząc się niezgodnością z regulaminem. W związku z fatalnym stanem energetyki, zarząd ROD postanowił wyłączyć prąd na całą zimę, ignorując jednocześnie głosy o istniejących programach i możliwości zdobycia dofinansowania na rewitalizację infrastruktury elektrycznej. 
Działkowcy poprosili o skontrolowanie działań prezesa Z. Uszakiewicza, zaznaczając, że zależy im na „wysłaniu niezależnych i bezstronnych przedstawicieli –- tak by uniknąć kolesiostwa i układów, na które powołuje się obecny prezes w Podkarpackim Okręgu PZD w Rzeszowie”.

Reklama
 

Kontrola była, efekty nieznane, dialogu brak

17 sierpnia odbyła się kontrola, której domagali się działkowcy. Do Radymna przyjechała trzyosobowa komisja, z prezesem PZD okręgu podkarpackiego, Wojciechem Durskim na czele. Na terenie ROD Relax pojawiło się kilkunastu działkowców, którzy podpisali się pod listem. Liczyli na spotkanie i przedstawienie wstępnych wyników kontroli. Przeliczyli się. Prezes W. Durski poinformował, że może porozmawiać wyłącznie z bezpośrednim nadawcą listu, a i na to ma wyłącznie kwadrans. Nie chciał wysłuchać działkowców, wyraził zdziwienie, że na miejscu pojawiło się tak liczne grono osób, a tym bardziej przedstawiciele mediów. Dodał, powołując się na tajemnicę zawodową, że wyniki kontroli zostaną przekazane do centrali w Warszawie, stamtąd dotrą one do działkowca, który był nadawcą listu. ” –Nie przyjechałem tutaj rozmawiać z działkowcami”- – powiedział Durski, co wprawiło w oburzenie zgromadzonych, którzy sytuację porównali do kuriozum rodem z serialu Stanisława Barei. Po kilkuminutowym spotkaniu za zamkniętymi drzwiami z jednym działkowcem,ze strony prezesa padły słowa uznawane za obelżywe, które były skierowane w kierunku działkowców oraz przybyłej na spotkanie prasy, która niestety nie otrzymała żadnych informacji na temat przebiegu i wyniku kontroli.  Działkowcy są zniesmaczeni ignorancją, jak sami twierdzą absolutnym brakiem taktu oraz, co najważniejsze,- brakiem dialogu. Obawiają się, że ich ruch może być odebrany przez zarząd jako wypowiedzenie wojny z kierownictwem, przez co mogą być narażeni na szykany, utrudnienia, a nawet usunięcie z listy użytkujących ROD Relax. W kuluarach mówi się, że do takich szykan dochodziło już wcześniej, a pocztą pantoflową doszło do niektórych, że zarząd chce się ich pozbyć. To wszystko składa się na wspólny postulat zaangażowanych w sprawę mieszkańców – chcą natychmiastowego oddalenia obecnego prezesa Uszakiewicza. Twierdzą, że to jedyne rozwiązanie, by na ROD Relax można było faktycznie relaksu zażyć.

 

Druga strona odpowiada

Podczas rozmowy z prezesem Zygmuntem Uszakiewiczem, która odbyła się w dzień po kontroli, dowiadujemy się, że wszystkie ruchy lub – jak twierdzą działkowcy – ich brak , są podyktowane działaniem zgodnie z prawem i regulaminem Polskiego Związku Działkowców. Prezes przytacza argumenty na poszczególne zarzuty. I tak w kwestii ścieków i organizacji działkowych szamb przywołuje rozporządzenie Ministerstwa Infrastruktury, które mówi, że na terenach, które nawet w stopniu minimalnym są uznawane za zalewowe, nie można takich zbiorników instalować. Jako że prawo nie działa wstecz, działkowcy, którzy już posiadają zbiorniki na ścieki, mogą z nich korzystać. Sprawa braku dostępu do wody, jak podaje Z. Uszakiewicz, nie jest wynikiem jego złej woli, a tego, że – jak sam mówi - ”Radymno jest za biedne”. Okazuje się, że wstępne wyliczenia sprzed paru lat wykazały, że stworzenie sieci wodociągowej na terenie ROD, to koszt około 750 tysięcy złotych. Przy obecnej inflacji, inwestycja może opiewać nawet na więcej niż milion złotych. Istnieją pewne dofinansowania na modernizację infrastruktury, jednak by je otrzymać, trzeba posiadać 70 proc. pełnej kwoty, a takimi środkami ROD Relax nie dysponuje. Prezes informuje, że każdy działkowiec może zainwestować we własną studnię głębinową i w ten sposób indywidualnie uzyskać dostęp do wody. 
Jeśli chodzi o kwestię zdezelowanej sieci energetycznej, Uszakiewicz zapewnia, że prace w tym temacie już ruszyły. Jest to jednak trudna inwestycja. Jak każda, która przekracza 7 tysięcy złotych. Duże przedsięwzięcia łączą się bowiem, mówiąc ogólnie, z większą biurokracją. Jak tłumaczy, trzeba przygotować projekt, kosztorys, działać zgodnie z prawem budowlanym, przeprowadzić przetarg i wyłonić wykonawcę. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, jeszcze tej jesieni działkowcy mogą się spodziewać pierwszych prac modernizacyjnych. Prezes podkreśla, że nie chce dobra części działkowców, a wszystkich z ROD Relax – tych, którzy z prądu prawie nie korzystają, jak i tych, którzy mają większe potrzeby. 
Najbardziej niewygodnym tematem było rzekome niezasadne piastowanie funkcji prezesa przez Z. Uszakiewicza. Działkowcy w swoim liście do PZD sugerowali, że ten nie posiada swojej działki na terenie ROD Relax, co jednoznacznie wyklucza możliwość bycia w zarządzie, a tym bardziej obejmowania kierowniczego stanowiska. Prezes tłumaczy, że swoją parcelę dzierżawi od PZD, nie od miasta Radymno. Działki, którą zajmował wcześniej, nie sprzedał. Informuje, że zapłacono mu wyłącznie za nasadzenia na niej, co jest powszechną praktyką, zgodną z prawem. 
Zygmunt Uszakiewicz zaznaczył w rozmowie, że jeśli większość działkowców uzna, że powinien zrzec się roli prezesa, zrobi to bez zwłoki. Podkreślił także, że na wszystkie zarzuty może odpowiedzieć nawet przed sądem.

Reklama

Podsumowując problem należy stwierdzić, że niezależnie od wyników przeprowadzonej kontroli, jedynym rozwiązaniem, które na ROD Relax przyniesie faktyczny relaks, jest stworzenie przestrzeni do dialogu, bo bez niego na porozumienie nie ma szans. 

 
MP
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama