fot.Paweł Bugira" class="news__photo" >
Nasi Czytelnicy ponownie nie zawiedli. Duży odzew na nasz artykuł pozwolił zebrać mnóstwo nakrętek dla chorego na mukowiscydozę Bartka Tymoczko.
O zbiórce nakrętek dla 10-letniego chłopca napisaliśmy w marcu. Bartek od urodzenia zmaga się ze śmiertelnie groźną mukowiscydozą. Choroba atakuje najpierw płuca, a z czasem również inne organy. Szansą na jej zatrzymanie są leki, codzienne inhalacje i oczyszczanie dróg oddechowych.
Bartek wprawdzie ma założone konto w Polskim Towarzystwie Walki z Mukowiscydozą w Rabce, jednak rodzice nie proszą wprost o pieniądze. Proszą głównie o przekazywanie 1 procentu podatku, a od niedawna o plastikowe nakrętki. – Wiemy, że na każdą złotówkę trzeba ciężko pracować, a nakrętki i tak każdy z nas ma w domu. Jeśli miałby je wyrzucać, to można je przeznaczyć na leczenie naszego syna – mówią.
Jako redakcja nie tylko zaapelowaliśmy o przekazywanie nakrętek, ale również dołączyliśmy się do akcji. Sami je zbieraliśmy, ale też zorganizowaliśmy u nas punkt, gdzie można je dostarczać. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, a odzew naszych Czytelników był ogromny. Już następnego dnia po ukazaniu się artykułu zaczęli nas odwiedzać mieszkańcy z większymi lub mniejszymi porcjami nakrętek. Niektórzy zbierali je już od dłuższego czasu, a nasza akcja pomogła im podjąć decyzję, co dalej zrobić z tym surowcem. Za pośrednictwem internetu o Bartku dowiedzieli się mieszkańcy innych części Podkarpacia i oni też pytali nas, w jaki sposób można dostarczać nakrętki.
Po dwóch miesiącach mogliśmy zapełnić przestrzeń ładunkową redakcyjnego vana w ok. 75 proc. (całkowita pojemność to ponad 3 tysiące litrów). Nakrętki zawieźliśmy do Bartka tuż przed Dniem Dziecka. Cieszymy się, że mogliśmy dodać od siebie dodatkową cegiełkę pomocy.
Przy mukowiscydozie bardzo łatwo o infekcję, dlatego chory ma ograniczone kontakty ze światem zewnętrznym. Bartek wychodzi na zewnątrz tylko przy dobrej pogodzie, dlatego ma nauczanie indywidualne. Na szczęście obecnie jest w dobrej kondycji i bez przeszkód mógł brać udział w przygotowaniach do Pierwszej Komunii Świętej oraz samej uroczystości i następującym po niej tzw. białym tygodniu.
Niestety nie udało się pokonać bakterii, z powodu której chłopiec przez wiele miesięcy przyjmował antybiotyk. Obecnie ma przerwę w jego stosowaniu, ale wkrótce znowu trzeba będzie sięgnąć po to lekarstwo. To oczywiście jedno z mnóstwa medykamentów, jakie Bartek codziennie przyjmuje niemal od urodzenia.
Wprawdzie pierwsza część akcji za nami, ale nie oznacza to jej finału. Dlatego, jeżeli ktoś ma zbędne nakrętki, nadal może je przynosić na ul. Barską 15. Wiemy, że wiele osób chce je dostarczać samodzielnie, aby przy okazji spotkać się z Bartkiem, który bardzo się z takich spotkań cieszy (adres: Olszynka 92, 37-717 Kaszyce).
Akcja zatacza coraz szersze kręgi. Nakrętki zbierane są w Anglii i w 4 dużych miastach Niemiec: Frankfurcie nad Menem, Bad Vilbel, Offenbach nad Menem i Wiesbaden.

A tak wyglądało biuro naszej redakcyjnej koleżanki!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze