Reklama

Dzielnicowa Edyta Siwiec zakończyła gehennę przemyślanki

07/12/2017 18:00

Pani Maria* zupełnie straciła nadzieję na normalne życie, w normalnym mieszkaniu, bez smrodu i odchodów. Wtedy pojawiła się pani Edyta i zajęła się wszystkim.

Kobieta siada na wersalce, głaszcze kota i zaczyna opowieść. – To moja wspaniała pani Edytka – tak pani Maria (imię zmienione) wita sierżant Edytę Siwiec. – Ona sprawiła, że skończyła się moja gehenna, która ciągnęła się przez długie lata.

Sprowadziła inspekcję z sanepidu, byli też z opieki społecznej. Były mąż dostał wyrok i poszedł siedzieć. W mieszkaniu trzeba było zrobić dezynfekcję, wyrzucić jego śmierdzącą wersalkę i wszystkie brudne łachy. Nareszcie odżyłam dzięki pomocy pani Edytki, za co do końca życia będę jej wdzięczna – kończy pani Maria i obejmuje dzielnicową, dziękując jej za wszystko.

Na dzielnicy

– Osiedle Borelowskiego, Rogozińskiego, Krasińskiego, 22 Stycznia, aż po Monte Cassino – sierżant Edyta Siwiec wylicza osiedla i ulice szóstego rejonu, w którym od piętnastego czerwca jest dzielnicową.

– Razem około siedmiu i pół tysiąca mieszkańców. W ciągu pół roku zdążyłam już trochę poznać to środowisko i uważam, że największymi problemami są alkoholizm i przemoc w rodzinie, a w następnej kolejności spory międzysąsiedzkie, ale one zwykle kończą się po dwóch, trzech interwencjach. Smutne, ale zdarzają się też problemy z dziećmi. Na przykład ostatnio zajmowałam się piętnastolatką, która tułała się po domach dziecka, miała problemy w szkole, z otoczeniem i chciała popełnić samobójstwo. Obecnie jest hospitalizowana i liczę, że uda się dziewczynę wyprowadzić na prostą. W innych przypadkach związanych z małoletnimi chodzi najczęściej o wybryki i wtedy wystarczy jedna rozmowa. Po tych kilku miesiącach pracy na dzielnicy już wiem, że najważniejsze są kontakty z ludźmi i umiejętność dotarcia do nich. Już cztery lata pełnię służbę w policji i zauważyłam, że ludzie chętniej otwierają się przed dzielnicowym niż przed policjantami z patrolu, którzy na przykład przyjechali na interwencję. Są bardziej szczerzy, po prostu potrzebują, żeby ktoś z nimi porozmawiał, żeby ich wysłuchał. Często potrzebują jedynie porady prawnej albo wskazania odpowiedniej instytucji, w której mogą załatwić swoje sprawy. Na tym polega praca dzielnicowego, a jeżeli uda się komuś pomóc, to ma się z tego satysfakcję – kończy sierżant Edyta.


JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Niuniu - niezalogowany 2017-12-07 21:38:08

    Brawo Edyta! Tak trzymaj!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    lucky - niezalogowany 2017-12-07 21:40:10

    Policjantka OK

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ozzman - niezalogowany 2017-12-07 23:37:25

    Ładny kot!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama