Pani Maria* zupełnie straciła nadzieję na normalne życie, w normalnym mieszkaniu, bez smrodu i odchodów. Wtedy pojawiła się pani Edyta i zajęła się wszystkim.
Kobieta siada na wersalce, głaszcze kota i zaczyna opowieść. – To moja wspaniała pani Edytka – tak pani Maria (imię zmienione) wita sierżant Edytę Siwiec. – Ona sprawiła, że skończyła się moja gehenna, która ciągnęła się przez długie lata.Sprowadziła inspekcję z sanepidu, byli też z opieki społecznej. Były mąż dostał wyrok i poszedł siedzieć. W mieszkaniu trzeba było zrobić dezynfekcję, wyrzucić jego śmierdzącą wersalkę i wszystkie brudne łachy. Nareszcie odżyłam dzięki pomocy pani Edytki, za co do końca życia będę jej wdzięczna – kończy pani Maria i obejmuje dzielnicową, dziękując jej za wszystko.
– Osiedle Borelowskiego, Rogozińskiego, Krasińskiego, 22 Stycznia, aż po Monte Cassino – sierżant Edyta Siwiec wylicza osiedla i ulice szóstego rejonu, w którym od piętnastego czerwca jest dzielnicową.
– Razem około siedmiu i pół tysiąca mieszkańców. W ciągu pół roku zdążyłam już trochę poznać to środowisko i uważam, że największymi problemami są alkoholizm i przemoc w rodzinie, a w następnej kolejności spory międzysąsiedzkie, ale one zwykle kończą się po dwóch, trzech interwencjach. Smutne, ale zdarzają się też problemy z dziećmi. Na przykład ostatnio zajmowałam się piętnastolatką, która tułała się po domach dziecka, miała problemy w szkole, z otoczeniem i chciała popełnić samobójstwo. Obecnie jest hospitalizowana i liczę, że uda się dziewczynę wyprowadzić na prostą. W innych przypadkach związanych z małoletnimi chodzi najczęściej o wybryki i wtedy wystarczy jedna rozmowa. Po tych kilku miesiącach pracy na dzielnicy już wiem, że najważniejsze są kontakty z ludźmi i umiejętność dotarcia do nich. Już cztery lata pełnię służbę w policji i zauważyłam, że ludzie chętniej otwierają się przed dzielnicowym niż przed policjantami z patrolu, którzy na przykład przyjechali na interwencję. Są bardziej szczerzy, po prostu potrzebują, żeby ktoś z nimi porozmawiał, żeby ich wysłuchał. Często potrzebują jedynie porady prawnej albo wskazania odpowiedniej instytucji, w której mogą załatwić swoje sprawy. Na tym polega praca dzielnicowego, a jeżeli uda się komuś pomóc, to ma się z tego satysfakcję – kończy sierżant Edyta.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Gratulacje dla Pani dzielnicowej !!!!!
Wartykule zawarta jedną prawdą Przeszła gehene na pewno Ale jest pewne Ale.......warto sprawdzić w sądzie
tak powinna wygladac pomoc -wreszcie pani dzielnicowa sie sprawdzila i pomogla zakonczyc gehenne
Bo to policjantka z powołania. Ja bardzo podobną sytuację. Były awantury, bicie, wyjadanie jedzenia do tego nie dokładał się do mieszkania i przyprowadzał swoje dziewczyny. Chciałam sprawiedliwość sama wymierzyć to pomimo, że nie był wlascicielem mieszkania a miał jedynie meldunek więc mógł w nim przebywać. Zgłosiłam sprawę do prokuratury o znęcanie się psychiczne i fizyczne, okazało się, że jeszcze ja po tyłku dostałam, bo powinnam dać jemu spokój a jako kobieta jeszcze go utrzymać i obiad zrobić - dosłownie. Policja też nie pomogła bo się mieszać nie chcieli. Nawracał całym domem. Dopiero zamiana mieszkania pozwoliła na wyrzucenie delikwenta i spokoj, bo do kolejnego mieszkanai już go nie zameldowałam i został w sumie "bezdomny". Trzeba trafić na człowieka. Ja z płaczem przychodziłam na policję i do prokuratury - nikt nie pomogł, a rozmowa z prokuratorem jeszcze bardziej go rozjuszyła. Z mojej właśnosci nie moglam się go pozbyć, bo miał meldunek!!! Bił i nawracał a policja nic na to nie zrobiła!!!
Tak można sprawdzić zeznania sąsiadów z wielu lat. Nigy nic nie widzieli, nie słyszeli, a ten pan nigdy nie pił. Drodzy sąsiedzi zapomnieliście jak ta kobieta pp nocach z synem po osiedlu chodziła w zimie bo mężulek byl pijany? Jak z dziecmi uciekła do starszej corki nocowac ? Podczas awantury policja przyjeżdżała i kazała z synem wychodzić, a panu się uspokoić. Jakoś nie dziwi fakt, ze siostra pana na policji pracowała ;)
Sąsiedzi hipokryci to najgorsze co może być. Znieczulica na krzywdy innej osoby to plaga dzisiejszych czasów. Do sąsiadów: co Wy zrobiliście żeby tej rodzinie pomóc ? Teraz dobrze komentować
Nie do końca zrobiono to zgodnie z prawem jest tu duże ale pomoc w zamknięciu człowieka chorego brak słów dla dzieci to pozbycie się kłopotu dla nich a nie pomoc tak was widzą wszyscy
prosze wszystkich o uwage sprawa jest tak ta panie popierwsze przegrala w sadzie z ta osoba ma do splaty dla tego pana ogromna sume wszystko jest na papierze i w sadzie mozna sprawdzic moim skromnym zdanie to ten pan jest ofiara bo zaczal pic po rozstaniu z ta pania tak bywa jak zycie ulega w gruzach a dzieci tez sie odwrocily od tego pana porozjezdzaly sie po swiecie i w dupie maja poprostu zycie jest straszne dla przecietnych ludzi jesli ktos chce oceniac ta rodzine i sytucje niech sobie to przeanalizuje od poczatku a nie po napisaniu tego artykulu bo prwda jest taka ze ten pan jest najwieksza ofiara mial rodzine dzieci wnukow teraz nie ma nic i pytanie jak zyc pic i zapomniec o problemach czy udawac ze nic sie nie stalo co jest lepsze
Brawo Edyta! Tak trzymaj!!!
Policjantka OK
Ładny kot!!!