Reklama

Dzisiaj palacz musi mieć czyste ręce

26/10/2019 16:30

Przemyski MPEC ma 35 lat. Choć główne zadanie się nie zmieniło, diametralnie różni się praca w zakładzie. – Kiedyś palacz kojarzony był jako człowiek ubrudzony. Obecnie pracownik obsługujący kocioł musi dbać, żeby mieć czyste ręce, bo obsługuje panele dotykowe, sterując urządzeniami – mówi prezes firmy Kazimierz Stec.

Koncepcja stworzenia miejskiej sieci ciepłowniczej zrodził się w 1975 r. W latach 1980 – 85 trwała budowa ciepłowni „Zasanie” oraz pierwszego odcinka sieci ciepłowniczej do osiedla Popielów, Lelewela i Rogozińskiego.

17 grudnia 1985 r. nastąpiło pierwsze odpalenie kotła. – Jeśli dobrze pamiętam, 20 grudnia 1985 roku, pierwsze ciepło zostało podane do budynku Popielów 1, a jeszcze przezd 24 grudnia dwa kolejne bloki na [paywall]Okrzei zostały zasilone z miejskiego systemu ciepłowniczego. To był pierwszy 4-kilometrowy odcinek sieci – wspomina Kazimierz Stec, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Przemyślu.

Reklama

MPEC z czasem przejmował kolejne osiedlowe kotłownie węglowe, stopniowo je likwidował i rozszerzał sieć ciepłowniczą o kolejne rejony miasta. Warto wspomnieć o kilku istotnych datach. W 1987 r. sieć zostaje przeprowadzona przez San, w 1997 r. następuje likwidacja ostatniej lokalnej kotłowni węglowej na Kazanowie, a w 2000 r. ciepło systemowe dociera na Rynek Starego Miasta.

W latach 80. MPEC stał się jednym z największych pracodawców. Średnio w ciągu roku zatrudniał 400 osób, ale w sezonie grzewczym liczba ta sięgała 600. Obecnie w zakładzie pracuje 119 osób. Ciepło z sieci dociera do 660 budynków.

Reklama

– Kiedyś palacz kojarzony był jako człowiek ubrudzony. Obecnie pracownik obsługujący kocioł musi dbać, żeby mieć czyste ręce, bo obsługuje panele dotykowe, sterując urządzeniami – mówi prezes Stec.

Istotną kwestią w MPEC-u jest obecnie ochrona środowiska. Jak się zmieniała ta idea można zobaczyć na przykładzie logo firmy. Jego główny motyw jest niezmienny, ale na początku z komina wydobywał się gęsty, czarny dym. Z czasem na znaku graficznym dym się zmieniał, aż w końcu znikł całkowicie. – To jest obraz zmian w polskim ciepłownictwie, myślenia  Polaków na temat ekonomii, powietrza, na temat otoczenia, w którym żyjemy. Ta czarna chmura w naszym logo zmieniała się z latami i w którymś momencie, kiedy przewartościowywaliśmy swoją misję i swoje działania, doszliśmy do wniosku, że musi ona zniknąć całkiem, tak aby logo kojarzyło się tylko z nowoczesnym przedsiębiorstwem, szeroko rozumiejącym problemy ochrony środowiska i zaspokojenia potrzeb mieszkańców Przemyśla – opisuje K. Stec.
pb
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Manio - niezalogowany 2019-10-26 23:49:21

     CZYSTE RĘCE BO PALI E-PAPIEROSY

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama