W Indiach i Nepalu są znane i wykorzystywane od wieków. U nas pojawiły się stosunkowo niedawno. Wypiorą ubrania, zmyją naczynia. Ochronią kwiaty, sprawdzą się w pielęgnacji skóry i włosów. Sapindus mukorosii, czyli orzechy piorące, to hit miłośników ekorozwiązań, który warto wypróbować!
Przyjazne dla skóry i środowiska indyjskie orzechy piorące są ciekawą alternatywą dla sklepowej chemii w gospodarstwie domowym. Ich łupiny zawierają saponiny, naturalne związki chemiczne, które wykazują zdolność obniżania napięcia powierzchniowego roztworów wodnych. Pienią się w wodzie jak mydło (szczególnie dobrze w ciepłej) i podobnie jak ono usuwają zabrudzenia z różnych powierzchni. Głównym zadaniem saponin jest ochrona rośliny przed insektami i szkodnikami wszelkiej maści, dlatego wykazują również inne cenne właściwości – działają m.in. antybakteryjnie, przeciwgrzybiczo, pierwotniakobójczo i przeciwwirusowo.
Wiele zastosowań
Oprócz proszków i płynów do prania indyjskie orzechy zastąpią też inne detergenty w naszym domu. Wystarczy sporządzić z nich wywar: 8 – 10 skorupek gotujemy od 5 do 10 minut w niecałym litrze wody (ok. 0,75 l), odstawiamy do schłodzenia, przelewamy do butelki ze spryskiwaczem i gotowe. Taką miksturę przechowywać można nawet dziesięć dni. Ten w pełni naturalny środek czyszczący nadaje się do wszystkich prac w gospodarstwie domowym, w kuchni, łazience, toalecie. Może służyć również jako naturalny oprysk np. na mszyce, a stosowany dwa razy w tygodniu będzie stymulował wzrost kwiatów.
Orzechy piorące są niedrogie i wydajne. Kupimy je w drogeriach internetowych, sklepach eko czy dobrze zaopatrzonych hipermarketach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze