Reklama

Fortel leśniczego

10/06/2023 06:06

KRYMINAŁEK

Gdyby ogłosić ranking najmniej stresujących profesji, prawdopodobnie na pierwszym miejscu znalazłby się zawód leśniczego. Praca na świeżym powietrzu, kontakt z naturą, z dala od naczalstwa, zarobki też nie najgorsze, służbowe auto, jedynym zagrożeniem mogą być kleszcze, ale zawsze można się zaszczepić. Jednak życie jest nieprzewidywalne i nawet w lesie można się nabawić różnych problemów, o czym rok przed emeryturą przekonał się pewien leśniczy. Kiedyś w niedzielę odwiedziła go córka z sześcioletnim synem i leśniczy postanowił wnukowi, który mieszkał w mieście, pokazać las. Żeby chłopak czuł się pewniej, dziadek włożył mu na głowę swoją służbową czapkę i poszli na wycieczkę. Malec był zachwycony, kiedy zobaczył dziuplę, w której mieszka dzięcioł i ogromne mrowisko.

Kiedy wyszli na przecinkę, dziadek z daleka zobaczył land rovera i jakiegoś gościa, który ładuje do auta metrówki z sągów ułożonych przy leśnej drodze. Mając pod opieką wnuka, nie bardzo mógł interweniować, ale nim auto odjechało, zdążył zapamiętać numer rejestracyjny. Jeszcze tego samego dnia zadzwonił na komisariat do znajomego policjanta i w poniedziałek, w asyście funkcjonariusza, pojechał do sąsiedniej wioski, gdzie mieszkał sprawca kradzieży. Podczas wizji okazało się, że na podwórku było około trzech kubików drewna, a na niektórych metrówkach były jeszcze ślady farby. Sprawa trafiła do sądu, ale znajomi donieśli leśniczemu, że oskarżony się odgrażał. Ludzie słyszeli, jak mówił, że spali leśniczówkę.

Reklama

Leśniczy puścił to mimo uszu, ale kilka tygodni później, wyjeżdżając z leśniczówki, złapał kapcia. Okazało się, że ktoś na podjeździe rozsypał sprytnie pozaginane gwoździe. Wtedy leśniczy postanowił działać. Chcąc mieć dowody, użył dwóch fotopułapek, jakie miał na stanie, a dodatkowe dwie pożyczył od kolegów. Pozakładał urządzenia w newralgicznych punktach i cierpliwie czekał. Metoda okazała się skuteczna. Najpierw jedno z urządzeń zarejestrowało land rovera przejeżdżającego w pobliże leśniczówki, ale to było za mało. Kilka dni później fotopułapka nagrała mężczyznę, który wieczorem wysiadł z samochodu i schylony układał coś przed bramą leśniczówki. Nagranie i gwoździe znalezione przez policjantów stanowiły niezbite dowody i teraz sprawca już nie wymiga się niewielką grzywną.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama