Ból brzucha, biegunka i mdłości oraz wizyta na izbie przyjęć szpitala i zwolnienia lekarskie były główną atrakcją przyjęcia weselnego Joanny i Mateusza, która zapadła w pamięcić gości. Zachorowało niemal 80 osób spośród 120 uczestników wesela. Powodem był gronkowiec złocisty mnożący się w niektórych sałatkach.
– Wybraliśmy zachwalaną firmę cateringową z okolic Jasła, chociaż wesele organizowaliśmy w Rudołowicach. Chcieliśmy, by przyjęcie było udane, dlatego postawiliśmy na dobrą renomę firmy, nie patrząc na odległość. Okazało się, że gorzej nie mogliśmy trafić. Zamiast zabawy mieliśmy mnóstwo cierpiących gości. Pozostał tylko wstyd, a przecież chcieliśmy jak najlepiej – narzeka Joanna.
Przyjęcie weselne zorganizowano w wiejskiej sali w Rudołowicach koło Jarosławia pod koniec lipca. Słoneczny dzień i dopięte na ostatni guzik przygotowania dawały nadzieję na dobrą zabawę. Firma dostarczająca jedzenie pojawiła się z pełną obsługą. Przed młodymi i gośćmi pozostało tylko korzystać z suto zastawionych stołów, bawić się i tańczyć przy skocznej muzyce wynajętego zespołu. – Wieczorem zauważyłem, że coś jest nie tak. Goście nie garną się do tańca. Co chwilę ktoś wychodzi. Potem było jeszcze gorzej. Coraz więcej osób narzekało na żołądkowe kłopoty – opowiada Mateusz. Weselnicy zamiast się bawić, częściej okupowali okolice toalety i mimo wczesnej jak na wesele pory żegnali się z młodymi i jechali do domu. – Szwagier trafił do szpitala. Półtoraroczne dziecko pozostało na oddziale. Potrzebowało dłuższej opieki, ponieważ trafiło do lekarza odwodnione. Na szczęście większości chorych wystarczyła wizyta u lekarza i dochodzenie do siebie w domu. Ja dostałem 8 dni chorobowego – mówi ojciec Mateusza. W sumie około 80 osób miało kłopoty ze zdrowiem. Cześć z nich dosyć poważne. Uratowało ich to, że szybko zwrócono uwagę, iż może być coś nie tak z jedzeniem i rezygnowali z podejrzanych potraw.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze