18 lutego mija dokładnie 100 lat od bitwy, którą obrońcy oblężonej Twierdzy Przemyśl stoczyli z Rosjanami w lasach koło Bełwina.
Urząd gminy zlecił wykonanie projektu i załatwił niezbędne formalności związane z pracami budowlanymi. Na początku grudnia ubiegłego roku firma, z którą podpisał umowę, przystąpiła do pracy. W połowie miesiąca zakończono je, za co urząd zapłacił 14 tysięcy złotych. – Jeszcze nim zaczęli coś robić, pytali mnie o radę – opowiada Zenek Majer.Powstał polowy cmentarz wojenny, jeden z wielu na Podkarpaciu. Na przedwojennych mapach był jeszcze zaznaczony. Po wojnie zarósł lasem i tylko bystre oko mogło w zaroślach wypatrzyć pozostałości po mogiłach.Jakieś dziesięć lat temu Zenek Majer, mieszkający w Bełwinie pasjonat lokalnej historii, razem z synem i kilkoma przyjaciółmi oczyścili teren cmentarza z krzaków i spróchniałych czereśni. Pośrodku postawili kamienny obelisk, a na nim umieścili odlaną własnym sumptem tablicę upamiętniającą tych, którzy tutaj zginęli. Wyrównali obwałowanie i zbudowali ogrodzenie z żerdzi. Co roku Zenek kosił trawę. Na Święto Zmarłych pod obeliskiem paliły się znicze upamiętniające tych, którzy zginęli daleko od domów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Żerdzie,ich średnica i inne niedoróbki to taki problem dla Majera?
Wstyd - "ogrodzenie" jak na wybiegu dla krów w PGR-ach z lat 70 ubiegłego wieku a nie na cmentarzu gdzie leżą ludzkie szczątki bohaterów. Sorry - taka władza.
Bogdan Huk na łamach pisma mniejszości ukraińskiej "Nasze Słowo" oburza się, że Polacy protestują przeciw symbolice OUN-UPA. Sprzeciw Polaków wobec niej porównuje do stalinizmu i hitleryzmu. Oburza go nawet sformułowanie "Polski Przemyśl". Kanwą artykułu Huka jest skandal związany z ekponowaniem barw OUN-UPA przez pochodzących z Ukrainy studentów jednej z przemyskich uczelni. Jak twierdzi barwy te to symbol "nowoczesnego ukraińskiego patriotyzmu". Twierdzi również, że "w Przemyślu w stosunku do Ukraińców nastrój panuje taki, jak w ZSRR za Stalina". Pisze o "przemyskim rezerwacie im. Berii". Choć trudno w to uwierzyć, nie są to najbardziej bulewersujące fragmentu artykułu Huka. Okazuje się bowiem, że nawet hasło "polski Przemyśl" jest dla publicysty ukraińskiej mniejszości nie tylko nieprawdziwe ale wręcz szkodliwe, jako współgrające rzekomo z rosyjską proagandą - "młodzi mieszkańcy Przemyśla lub Przeworska mówią to samo co Putin. Na przykład, w dniu 23 października na pikiecie "Przemyśl - to Polska", "Przemyśl zawsze polski!". Następnego dnia prezydent Federacji Rosyjskiej podczas spotkania z intelektualistami powiedział: "Lwów był polskim miastem"... Głos z Kremla usłyszano w Polsce, a głos z Polski usłyszano na Kremlu. Imponująca harmonia". Pytanie księdza Isakowicza-Zaleskiego o to jak jest możliwe, że sympatycy OUN-UPA dostają Karty Polaka i studiują za darmo w Polsce Huk określa jako "powtórkę segregacyjnego nazizmu". Oburzają go również sformułowania jednej z przemyskich studentek, która określiła siebie jako pochodzącą z Kresów. Według Huka Kresy to "polski segregacyjny konstrukt i praktyka przemocy do 1939 roku" oraz "ideologia "Kresów" jest blisko faszyzmowi"
Do Bełwiana. Problem jest w tym, że ty Panu Majerowi możesz nogi umyć..
Żerdzie,ich średnica i inne niedoróbki to taki problem dla Majera?
Wstyd - "ogrodzenie" jak na wybiegu dla krów w PGR-ach z lat 70 ubiegłego wieku a nie na cmentarzu gdzie leżą ludzkie szczątki bohaterów. Sorry - taka władza.
Bogdan Huk na łamach pisma mniejszości ukraińskiej "Nasze Słowo" oburza się, że Polacy protestują przeciw symbolice OUN-UPA. Sprzeciw Polaków wobec niej porównuje do stalinizmu i hitleryzmu. Oburza go nawet sformułowanie "Polski Przemyśl". Kanwą artykułu Huka jest skandal związany z ekponowaniem barw OUN-UPA przez pochodzących z Ukrainy studentów jednej z przemyskich uczelni. Jak twierdzi barwy te to symbol "nowoczesnego ukraińskiego patriotyzmu". Twierdzi również, że "w Przemyślu w stosunku do Ukraińców nastrój panuje taki, jak w ZSRR za Stalina". Pisze o "przemyskim rezerwacie im. Berii". Choć trudno w to uwierzyć, nie są to najbardziej bulewersujące fragmentu artykułu Huka. Okazuje się bowiem, że nawet hasło "polski Przemyśl" jest dla publicysty ukraińskiej mniejszości nie tylko nieprawdziwe ale wręcz szkodliwe, jako współgrające rzekomo z rosyjską proagandą - "młodzi mieszkańcy Przemyśla lub Przeworska mówią to samo co Putin. Na przykład, w dniu 23 października na pikiecie "Przemyśl - to Polska", "Przemyśl zawsze polski!". Następnego dnia prezydent Federacji Rosyjskiej podczas spotkania z intelektualistami powiedział: "Lwów był polskim miastem"... Głos z Kremla usłyszano w Polsce, a głos z Polski usłyszano na Kremlu. Imponująca harmonia". Pytanie księdza Isakowicza-Zaleskiego o to jak jest możliwe, że sympatycy OUN-UPA dostają Karty Polaka i studiują za darmo w Polsce Huk określa jako "powtórkę segregacyjnego nazizmu". Oburzają go również sformułowania jednej z przemyskich studentek, która określiła siebie jako pochodzącą z Kresów. Według Huka Kresy to "polski segregacyjny konstrukt i praktyka przemocy do 1939 roku" oraz "ideologia "Kresów" jest blisko faszyzmowi"