Reklama

Historia sprzed stu lat i współczesna fuszerka

14/02/2015 09:27

18 lutego mija dokładnie 100 lat od bitwy, którą obrońcy oblężonej Twierdzy Przemyśl stoczyli z Rosjanami w lasach koło Bełwina.

Urząd gminy zlecił wykonanie projektu i załatwił niezbędne formalności związane z pracami budowlanymi. Na początku grudnia ubiegłego roku firma, z którą podpisał umowę, przystąpiła do pracy. W połowie miesiąca zakończono je, za co urząd zapłacił 14 tysięcy złotych. – Jeszcze nim zaczęli coś robić, pytali mnie o radę – opowiada Zenek Majer.Powstał polowy cmentarz wojenny, jeden z wielu na Podkarpaciu. Na przedwojennych mapach był jeszcze zaznaczony. Po wojnie zarósł lasem i tylko bystre oko mogło w zaroślach wypatrzyć pozostałości po mogiłach.

Spartaczona robota

Półtora roku temu władze przypomniały sobie o tym cmentarzu. Na miejsce przyjechali przedstawiciele urzędu wojewódzkiego, Urzędu Gminy Przemyśl i sołtys Bełwina. Wtedy zapadła decyzja, że cmentarz należy uporządkować.

Jakieś dziesięć lat temu Zenek Majer, mieszkający w Bełwinie pasjonat lokalnej historii, razem z synem i kilkoma przyjaciółmi oczyścili teren cmentarza z krzaków i spróchniałych czereśni. Pośrodku postawili kamienny obelisk, a na nim umieścili odlaną własnym sumptem tablicę upamiętniającą tych, którzy tutaj zginęli. Wyrównali obwałowanie i zbudowali ogrodzenie z żerdzi. Co roku Zenek kosił trawę. Na Święto Zmarłych pod obeliskiem paliły się znicze upamiętniające tych, którzy zginęli daleko od domów. 

Zapomniany cmentarz

Vit podaje tylko liczbę strat swoich, ale można przypuszczać, że po rosyjskiej stronie straty też były ogromne. Sadowski, nieżyjący już mieszkaniec Chałupek Bełwińskich, opowiadał swojemu wnukowi, jak to niedługo po bitwie, razem z innymi mieszkańcami okolicznych wiosek, przez kilka dni zwozili i znosili z lasu ciała poległych jednej i drugiej armii i chowali je w wyznaczonym miejscu.Jan Vit w publikacji Wspomnienia z mojego pobytu w Przemyślu podczas oblężenia rosyjskiego 1914 – 1915 tak opisuje walkę, w której brał udział: „Wcześnie rano, o godzinie 3, cały pułk wyruszył. (...) W ciemności weszliśmy do lasu na Nadgrodzeniu od strony fortu IX. Uformowaliśmy się w tyralierę. Nasza kompania stanowiła załogę lewego skrzydła. Przeszliśmy cały las. Z Rosjanami spotkaliśmy się w pobliżu Bełwina, gdzie mieli swoje okopy. Atakiem na bagnety wyparliśmy ich, zajmując skraj lasu. Sytuacja stawała się niebezpieczna, bo po chwili Rosjanie zaczęli nas otaczać od prawej strony. Podeszli do nas lasem na odległość 30 kroków. Zaczęła się gwałtowna wymiana ognia. Usłyszałem krzyki rannych. Jeden z żołnierzy głośno jęczał, drugi, cofając się, z histerycznym śmiechem zatoczył się gwałtownie i padł. Innego żołnierza rannego w nogi odnieśli koledzy na bok. Żołnierze wytrwale strzelali, jedni leżąc na śniegu, inni stojąc między drzewami. Akcja ta nie przyniosła nam żadnych efektów, a przy tym ponieśliśmy wielkie straty. Z naszego pułku rannych i zabitych było aż 350 żołnierzy i 9 oficerów”.

 

– Do tego metalowe śruby wystające z żerdzi. Wykonawca nie uprzątnął terenu, pozostawiając karpę po wykarczowanym drzewie. Zapomniano też o tablicach, które były w projekcie. Jednym słowem całość wygląda jak zagroda dla bydła, a nie cmentarz wojenny, a przecież wystarczyło popatrzeć, jak zagospodarowane są inne cmentarze pierwszowojenne – dodaje Majer.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Bełwian - niezalogowany 2015-02-14 12:03:54

    Żerdzie,ich średnica i inne niedoróbki to taki problem dla Majera?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kasander - niezalogowany 2015-02-14 20:17:35

    Wstyd  - "ogrodzenie" jak na wybiegu dla krów w PGR-ach z lat 70 ubiegłego wieku a nie na cmentarzu gdzie leżą ludzkie szczątki bohaterów. Sorry - taka władza.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    prawda w oczy kole - niezalogowany 2015-02-14 21:44:39

    Bogdan Huk na łamach pisma mniejszości ukraińskiej "Nasze Słowo" oburza się, że Polacy protestują przeciw symbolice OUN-UPA. Sprzeciw Polaków wobec niej porównuje do stalinizmu i hitleryzmu. Oburza go nawet sformułowanie "Polski Przemyśl". Kanwą artykułu Huka jest skandal związany z ekponowaniem barw OUN-UPA przez pochodzących z Ukrainy studentów jednej z przemyskich uczelni. Jak twierdzi barwy te to symbol "nowoczesnego ukraińskiego patriotyzmu". Twierdzi również, że "w Przemyślu w stosunku do Ukraińców nastrój panuje taki, jak w ZSRR za Stalina". Pisze o "przemyskim rezerwacie im. Berii". Choć trudno w to uwierzyć, nie są to najbardziej bulewersujące fragmentu artykułu Huka. Okazuje się bowiem, że nawet hasło "polski Przemyśl" jest dla publicysty ukraińskiej mniejszości nie tylko nieprawdziwe ale wręcz szkodliwe, jako współgrające rzekomo z rosyjską proagandą - "młodzi mieszkańcy Przemyśla lub Przeworska mówią to samo co Putin. Na przykład, w dniu 23 października na pikiecie "Przemyśl - to Polska", "Przemyśl zawsze polski!". Następnego dnia prezydent Federacji Rosyjskiej podczas spotkania z intelektualistami powiedział: "Lwów był polskim miastem"... Głos z Kremla usłyszano w Polsce, a głos z Polski usłyszano na Kremlu. Imponująca harmonia". Pytanie księdza Isakowicza-Zaleskiego o to jak jest możliwe, że sympatycy OUN-UPA dostają Karty Polaka i studiują za darmo w Polsce Huk określa jako "powtórkę segregacyjnego nazizmu". Oburzają go również sformułowania jednej z przemyskich studentek, która określiła siebie jako pochodzącą z Kresów. Według Huka Kresy to "polski segregacyjny konstrukt i praktyka przemocy do 1939 roku" oraz "ideologia "Kresów" jest blisko faszyzmowi"

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama