Reklama

Hiszpańska pasja Mateusza Stysia z Przeworska

16/01/2015 13:39

"Ole Magazyn" – gazeta skierowana do miłośników hiszpańskiego futbolu, wydawana jest przez młodego chłopaka z Przeworska Mateusza Stysia, który w pierwszy numer zainwestował własne pieniądze, spełniając swoje wielkie marzenia. Dzisiaj może, wzorem hiszpańskich kibiców, krzyknąć „ole”!

Jedyny w swoim rodzaju na polskim rynku prasowym tytuł tworzy grupa kolegów, miłośników hiszpańskiej piłki z całej Polski, którzy wymyślili, że swoją pasję podzielą się z innym kibicami na prawie 100 stronach kolorowego magazynu, okraszonego zdjęciami, relacjami i odautorskimi komentarzami. Nakład pierwszego, specjalnego wydania to 5 tys. egzemplarzy. – Z tego około tysiąc sprzedaliśmy u nas w sklepie, trzy tysiące trafiło do salonów prasowych, w których będą dostępne do końca stycznia tego roku. Resztę wykorzystujemy do promocji – wyjaśnił Mateusz, który w Ole Magazynie pełni kilka ról. – Jestem jednocześnie wydawcą, redaktorem naczelnym i grafikiem. Mamy dwóch redaktorów prowadzących oraz kilku współpracowników – zdradził nam Mateusz.

Skąd pomysł na papierowe wydanie, skoro nie ma spójnej redakcji i konkretnego źródła dochodu z tytułu? Okazuje się, że piszących i redagujących łączy jedno: miłość do futbolu z Półwyspu Iberyjskiego. – Ole jest robiony kosztem zarwanych nocy, ale to przyjemność, więc warto. Kontaktujemy się przez Internet i każdy sam zbiera informacje. Potem łączymy je w całość. Do dzisiaj działamy głównie w ramach grupy na Facebooku. Kilka osób z redakcji miało doświadczenie dziennikarskie. Sam od pewnego czasu też staram się śledzić możliwie jak najwięcej magazynów o różnej tematyce (głównie zagranicznych) i podpatrywać jak to robią w największych wydawnictwach – powiedział M. Styś.

Zaczęło się w ósmej klasie

Reklama

29-letni dzisiaj Mateusz Styś to grafik komputerowy. Ole Magazyn to nie jedyne przedsięwzięcie. Prowadzi także, wspólnie z kolegami, serwis internetowy vcf.pl, od którego wszystko się zaczęło. To serwis sympatyków Valencia CF. – To pierwsza strona internetowa, jaką stworzyłem. Zdaje się, że było to w 2003 roku – chwali się.

Mama Matusza jest bardzo dumna z syna. – Myśli o wydawaniu gazety miewał już w ósmej klasie szkoły podstawowej. Już wtedy, przy pomocy maszyny do pisania i kserokopiarki, tworzył z kuzynem jakieś czasopismo i sprzedawał kolegom. Mam nadzieję, że mu się uda, zainwestował w to swoje oszczędności, a przede wszystkim włożył mnóstwo serce. Ole Magazyn to kwintesencja jego pasji, kocha hiszpańską piłkę i to widać w tej gazecie – powiedziała.

Reklama

 Dla kogo jest magazyn?

– Chcieliśmy dotrzeć do fanów hiszpańskiej piłki, którzy są trochę bardziej zainteresowani tematem i nie ograniczają się wyłącznie do Barcelony i Realu Madryt. W Polsce większość kibiców koncentruje się właśnie na tych dwóch klubach, ale okazuje się, że są ludzie, którzy interesują się całą ligą i również tymi słabszymi, mało znanymi u nas klubami – wyjaśnia Mateusz. – Na samym początku nie mieliśmy dostępu do informacji o tych klubach po polsku. Ale i to udało się przebrnąć. Rozumiem język hiszpański, więc było mi łatwiej. Czy chciałbym porozmawiać z największymi gwiazdami ligi Cristiano Ronaldo czy Leo Messim? Oczywiście! Ale dla takiego wydawnictwa jak my, jest to prawie niemożliwe. Próbowaliśmy zorganizować spotkanie w trakcie meczów Realu i Barcelony w Polsce. Dostaliśmy akredytację na te spotkania, ale dostęp do największych gwiazd nie był możliwy. Zdaje się, że tylko Agora i Przegląd Sportowy miały możliwość zrobienia takich wywiadów. Nam udaje się przeprowadzać rozmowy na przykład z Hiszpaniami, grającymi w polskiej lidze, czy mniej znanymi piłkarzami grającymi na Półwyspie Iberyjskim – opowiada Mateusz.

Reklama

 Plany i marzenia

Mateusz sam amatorsko gra w piłkę na przeworskich boiskach. Ideałów nie szuka daleko. Wzorem hiszpańskiego piłkarza kopiącego w Polsce jest dla niego Inaki Astiz, obrońca Legii Warszawa. Zapytany o marzenia i plany na przyszłość, Mateusz zamyślił się na chwilę… – Rozwijać się tak, aby zarówno portal jak i magazyn mogły trafić do większego grona odbiorców, a zarazem były rentowne z biznesowego punktu widzenia. Jeśli chodzi o drukowany magazyn, to marzeniem jest jego częstsze wydawanie, na przykład co dwa miesiące. Takie bardzo dalekosiężne plany to utworzenie redakcji stacjonarnej, gdyż praca zdalna bywa niekiedy dosyć uciążliwa – odpowiedział z uśmiechem.

Reklama

Gdzież miałaby być stacjonarna siedziba redakcji magazynu, skoro dziennikarze są z całej Polski, a wydawca z Przeworska? – Idealnym miejscem byłaby Walencja. To moje ulubione hiszpańskie miasto. Ale tak poważnie, uważam, że Warszawa wydawałaby się najbardziej praktyczna, chociaż przyznam, że wolałbym Wrocław lub Kraków, bo mają ciekawszy klimat niż stolica – podsumował Mateusz Styś.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama