Rafał Skop z Lubaczowa wyszedł we wtorek (17 bm.) rano. Kierował się do Jarosławia. Potem dalej. Wzdłuż granic Polski. Wyruszył z rodzinnej Legnicy 25 grudnia. Planuje, że do domu wróci 25 marca, pokonując ponad 3500 km.
Rafał Skop, 23-letni legniczanin, wyruszył w nietypową podróż. Jak mówi – chce oderwać się od codziennej pogoni, przemyśleć swoje życie, odnaleźć drogę i inaczej spojrzeć na otaczający go świat. Idzie przed siebie. Wzdłuż granicy Polski. „Dłuższy spacer” traktuje jako przygotowanie do startu w dorosłe życie. – Mam wiele czasu na przemyślenia. Na poszukiwanie swojej drogi. Swoje dotychczasowe życie przeanalizowałem w czasie podróży wielokrotnie. Myślę, że to pozwoli mi znaleźć właściwą drogę – mówi.– Podróż planowana z dnia na dzień obfituje w różne przygody. Po powrocie chcę o niej napisać książkę – dodaje.
Rafał wyruszył z domu z rzeczami, które zmieściły się w plecaku. Nocuje u ludzi, którzy go zaproszą. Podobnie jest z jedzeniem. Na początku miał z tym kłopoty, jednak z każdym pokonanym kilometrem coraz więcej osób dowiadywało się o jego wędrówce i oferowało pomoc. Z Lubaczowa wyszedł później niż zamierzał, bo gościnni mieszkańcy nie chcieli go wypuścić bez śniadania i w sumie musiał być na kilku. Kierując się do Jarosławia, jeszcze nie wiedział, gdzie znajdzie nocleg, jednak był przekonany, że trafi na uczynnych ludzi.
Nad przebiegiem trasy czuwa jego brat. On też dba o pieniądze na niezbędne wydatki, bo Rafał nie zawsze może nocować i jeść za darmo. We wtorek rano nie wiedział jeszcze, czy skieruje się do Przemyśla, czy z Jarosławia ruszy w stronę Sanoka. Przed nim przejście przez Bieszczady, a potem wyższe pasma Karpat i Karkonoszy.
Najczęściej porusza się głównymi drogami. Rzadko wybiera skróty, bo urwanie kilku kilometrów trasy niekoniecznie wiąże się z szybszym jej pokonaniem. Sam marsz jest okazją do przemyśleń, ale też daje możliwość poznania ciekawych miejsc i ludzi oraz obfituje w różne przygody. Podróżą Rafała zainteresowały się ogólnopolskie stacje telewizyjne. Relacjonują ją lokalne media. Zdarza się, że jest przyjmowany przez władze miasta. Tak było np. w Lidzbarku Warmińskim. – Dostałem info, że w Lidzbarku już czekają na zwariowanego piechura z miejscem do spania. Zadzwoniłem pod wskazany numer i okazało się, że ugości mnie sam burmistrz w ratuszu! Tego jeszcze nie grali – pisze Rafał na swoim profilu. Podobnie było w Jarosławiu. Nocleg i wyżywienie zaproponował mu Ośrodek Kultury i Formacji Chrześcijańskiej w jarosławskim opactwie. – Podziwiam, że podjął się takiego wyzwania i z determinacją je realizuje. Mam nadzieję, że Jarosław mu się spodoba i nie będzie to jego ostatnia wizyta w naszym mieście – mówił burmistrz Jarosławia Waldemar Paluch, zapewniając, że młody piechur zostanie gościnnie przyjęty. Przed noclegiem w opactwie Rafała ugoszczą także pracownicy jarosławskiego Centrum Kultury i Promocji. Na spotkaniu z nimi będzie mógł bliżej poznać miasto.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jak dla Ciebie nie jest to wyczyn to zapraszam przejść troszkę dalej niż z domu do auta z auta do pracy. Każdy cwany w necie a nikt pieszo nie zrobił tyle co on w ciągu jednego dnia. Pozdro Skopek:p
ale wyczyn po chuju ;)
Kozioł ,ale z ciebie baran
Jak dla Ciebie nie jest to wyczyn to zapraszam przejść troszkę dalej niż z domu do auta z auta do pracy. Każdy cwany w necie a nikt pieszo nie zrobił tyle co on w ciągu jednego dnia. Pozdro Skopek:p