– Gdy siedzę obok niego jako pasażer, to czuję się tak bezpiecznie, jakbym sam siedział za kierownicą – mówi Sergiusz Żywutski na temat swojego niesłyszącego kolegi.
Pan Sergiusz jest nauczycielem w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym nr 2 w Przemyślu. Od kilku lat prowadzi również kursy prawa jazdy dla osób niesłyszących. W jego opinii są oni bardzo dobrymi kursantami i równie dobrymi kierowcami. – Osoby niesłyszące mają większe pole widzenia i dzięki temu, obserwując drogę, widzą jednocześnie, co miga instruktor – mówi.
– Jeśli chodzi o kurs praktyczny, mamy nawet pewne ułatwienie. Niesłyszący mają braki w słuchu, ale za to inne zmysły są u nich lepiej rozwinięte. Na przykład ruszanie pod wzniesieniem nie stanowi dla nich żadnego problemu, kiedy dla osoby słyszącej jest to spora trudność. Oni tak potrafią wyczuć drgania silnika samochodu, że robią to bardzo sprawnie. W jeździe po mieście są bardziej ostrożni, lepiej parkują, bardzo dobrze ustawiają się do jazdy i utrzymują jej właściwy tor. Lepiej też oceniają sytuację na drodze – opowiada S. Żywutski.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Sam szkoliłem niesłyszących. To nic trudnego chociaż miałem wcześniej duże obawy. Teraz z przyjemnością szkolił bym takie osoby.
śmieszne, ale największy problem z osobą niesłyszącą jako kierowca miał lekarz! Zarówno neurolog jak i laryngolog....
Sam szkoliłem niesłyszących. To nic trudnego chociaż miałem wcześniej duże obawy. Teraz z przyjemnością szkolił bym takie osoby.
śmieszne, ale największy problem z osobą niesłyszącą jako kierowca miał lekarz! Zarówno neurolog jak i laryngolog....