Dlaczego właściciele terenu, na którym znajduje się zabytkowy, drewniany dworek z końca XVIII wieku, od pięciu lat nie zrobili nic, by go uratować, mimo że ciąży na nich taki obowiązek? – Sprawa utknęła na poziomie ministerialnym i obecnie nic nie mogę zrobić – uważa Wojewódzki Podkarpacki Konserwator Zabytków w Przemyślu Grażyna Stojak.
Wojewódzki Podkarpacki Konserwator Zabytków w Przemyślu Grażyna Stojak: – Byłam tam. Zastałam ruinę. Wydaliśmy nakaz wykonania remontu, ale właściciele złożyli odwołanie do Ministerstwa Dziedzictwa Narodowego. Obecnie minister je rozpatruje, więc sytuacja jest patowa. Skądinąd wiem, że właściciel od początku nie był chętny do remontu.
Chyba ironią losu jest fakt, że teren, na którym stoi zabytkowy, drewniany dworek, sąsiaduje z firmą, zajmującą się... renowacją zabytków. Skontaktowaliśmy się z przedstawicielem konsorcjum „Renowator”. – Ten obiekt to jeden z niewielu tego typu na Podkarpaciu. Prawda, że był i jest w stanie agonalnym, ale pani konserwator nie wydała zgody na jego rozbiórkę. Wiem ze swoich źródeł, że właściciele nie mieli i nie mają zamiaru go w jakikolwiek sposób zabezpieczyć. Były wójt gminy z wielką chęcią pozbył się terenu, nowy wójt jest przyjaźnie nastawiony do propozycji uratowania tego zabytku – powiedział nam przedstawiciel „Renowatora”.
Pod koniec lipca ub.r. dworek zaczął płonąć. W akcji gaszenia uczestniczyło 12 zastępów straży pożarnej. Strażacy walczyli z ogniem przez pięć godzin. Dogaszanie trwało kolejne siedem. Ogień objął całe wnętrze budynku. Przyczyna pożaru nie została ustalona.
– Moim zdaniem, mimo poważnych uszkodzeń, do których doszło podczas pożaru, obiekt jest jeszcze do uratowania. Słyszałem, że przy drzewostanie chcą pomóc pracownicy Arboretum w Bolestraszycach. Nie rozumiem natomiast, dlaczego nikt nie wymusił na właścicielach wcześniejszego przeprowadzenia remontu. Wieść gminna niesie, że mają już dość całej sprawy i chcą teren sprzedać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.A dlaczego dziennikarz nie zwrócił się do właściciela dworku z zapytaniem? I od kiedy to media tak się interesują cudzą własnością?
Zbyszek: prawo własności jest w tym przypadku w oczywisty sposób ograniczone interesem publicznym, który polega na zachowaniu dziedzictwa
Zbyszek ma rację, że dziennikaż powinien najpierw zwrócić się do właściciela dworu, a następnie do władz administracyjnych, dlaczego do tej pory zgodnie z ustawą o ochronie zabytków nie wystąpiły na drodze sądowej o odebranie dworu obecnym właścicielom
skoro prywatne watykańskie zabytkowe kościoły utrzymuje państwo, to tym bardziej może utrzymywać prywatne polskie zabytkowe dworki.
"Nie wiadomo, czy znali obowiązujące ich przepisy, które mówią, że w ciągu 5 lat od kupna terenu, na którym znajduje się obiekt wpisany do rejestru zabytków, właściciel jest zobowiązany wykonać w nim prace renowacyjne. " Gmina zapewne odetchnęła z ulgą, a sama jakoś nie spieszyła się z renowacją.
Patrząc na fotografie tego obiektu zastanawiam się na rozmiarem zniszczeń i czasem w jakim powstały. Pomijając wartośc historyczną ,która jest niewątpliwa to niewart połowy pieniędzy jakie zostały zapłacone ale według mnie to wieloletnie zaniedbania Gmniy doprowadziły to takiego stanu rzeczy-może tak o tym artykuł? Najlepiej z nazwiskami.
Skoro nowi właścicieli zbili cenę z 300 do 100tyś złotych, a sami pogorszyli jeszcze stan obiektu (zabytkowego!) znacznie, proponuję, że odkupię od nich całość za 50 tysięcy i publicznie zobowiążę się do tego, że za pięć lat dworek będzie odratowany na tyle, na ile grawitacja pozwoli. Właścicielu - nie wahaj się odpisać ;-)
Taki obiektów w Polsce jest więcej,tylko że wszechwładny konserwator zabytków uniemożliwia zrobienie jakiekolwiek remontu, z jego zaleceniami inwestor musiał by być co najmniej szejkiem arabskim. Nie dziwi mnie wiec że, te dziedzictwa narodowe zamieniają się w perzynę.
Ludzie nie maja pieniędzy takie czasy nastały,najpierw odbierano ludziom ich własność,strącano w biedę ,a teraz wielu nie ma za co sprawy o zwrot założyć,o remoncie niewspomnę.nie mówiąc że wiele aktów własności przepadło w czasie wojny
Ja zaplace cale 100.000 zl i odlatuje ten obiekt w ciagu 1 roku proszę o kontakt impol1@web.de pozdrawiam i zapraszam
Zbyszek i Seb, żeby pisać o tym z kim powinien rozmawiać lub rozmawiał dziennikarz trzeba było najpierw przeczytać cały tekst bo to jest tylkko fragment. a tak sie składa że dalej różni się wypowiadają na przykład wójt i konserwator
Kto wygonił prawowitych właścicieli, i przez 65 lat doprowadził do ruiny?
A dlaczego dziennikarz nie zwrócił się do właściciela dworku z zapytaniem? I od kiedy to media tak się interesują cudzą własnością?
Zbyszek: prawo własności jest w tym przypadku w oczywisty sposób ograniczone interesem publicznym, który polega na zachowaniu dziedzictwa
Zbyszek ma rację, że dziennikaż powinien najpierw zwrócić się do właściciela dworu, a następnie do władz administracyjnych, dlaczego do tej pory zgodnie z ustawą o ochronie zabytków nie wystąpiły na drodze sądowej o odebranie dworu obecnym właścicielom