Reklama

Jarosław ma już pierwszego elektryka i mały problem z drugim

20/01/2022 13:27

Elektryczne samochody dla urzędu miasta w Jarosławiu wzbudziły sporo kontrowersji jeszcze przed zakupem. Miasto kosztem około 350 tys. zł zamierzało nabyć dwa takie auta. Pierwsze z nich, pięciomiejscowy citroen, trafiło już do służby w straży miejskiej, drugiego miasto na razie nie kupiło, bo nie znalazł się chętny, by je dostarczyć.

Na początku października ubiegłego roku rada miasta zadecydowała o zabezpieczeniu 350 tys. zł na zakup dwóch aut z napędem elektrycznym na potrzeby urzędu miasta. Nie obyło się wówczas bez kontrowersji.

Część radnych kwestionowała wydatkowanie tak dużych środków na drogie samochody, a wobec podwyżek cen śmieci, uchwalonych miesiąc wcześniej, uznała planowany zakup za nietakt wobec mieszkańców, zaznaczając, że w Jarosławiu są pilniejsze wydatki.

Burmistrz Waldemar Paluch, a za nim jego frakcja w radzie, argumentowali, że[paywall] wymiana floty w UM jest koniecznością, a to z kolei kreuje szansę na zakup aut ekologicznych. Jak przekonywała ta grupa, jest to szczególnie ważne w mieście o tak zanieczyszczonym powietrzu jak Jarosław, a sam zakup może być przetarciem ścieżek i wyznaczeniem niskoemisyjnego trendu dla mieszkańców. 

Ostatecznie zwolennicy pomysłu zakupu „elektryków” przeważyli. Pierwsze takie auto już zostało do urzędu miasta dostarczone i wykorzystywane jest przez funkcjonariuszy straży miejskiej w codziennej służbie.

Elektryk to 5-miejscowy citroen, według specyfikacji ofertowej dość bogato wyposażony (m.in. w dwustrefową klimatyzację, układ bezpieczeństwa ESP – ABS + AFU + ESC + ASR + Hill Assist, kamerę i czujniki parkowania, czujniki zmierzchu i  deszczu), z automatyczną skrzynią biegów, akumulatorem o mocy 50 kWh i mocy silnika 100 KW.

Miasto planowało wydać na ten nabytek 150 tys. zł., ale jedyna oferta, jaka wpłynęła i ostatecznie została zaakceptowana, opiewała na kwotę o 14 tys. zł wyższą.

Reklama

 

Bo nie chcieli wiśniowego?

Pod koniec ubiegłego roku miasto próbowało nabyć także drugie tego typu auto. Według specyfikacji zamówienia miała to być 5-miejscowa osobówka, równie bogato wyposażona, z akumulatorem o pojemności co najmniej 77 kWh, mocy co najmniej 260 KM i zasięgu 480 kilometrów.

Jak nietrudno się domyślić, auto miało kosztować około 200 tys. zł. Miało, bo do przetargu nie zgłosił się żaden dealer. Nie oznacza to, że oferta UM w Jarosławiu nie wzbudziła zainteresowania. Sądząc po zapytaniach, które napłynęły w procedurze przetargowej, można sądzić, że na rynku znalazł się co najmniej jeden podmiot, mogący dostarczyć potrzebnego ratuszowi „elektryka”.

Miał jednak na myśli bardzo konkretny i dość charakterystyczny egzemplarz, w przetargu dopytywano bowiem, czy kolor auta może być wiśniowy oraz czy zamawiający dopuszcza ładowarkę pokładową prądu zmiennego (AC) o mocy 10.5 kW (1-/3-fazowa)?  Na żadną z tych zmian w pierwotnej specyfikacji w jarosławskim ratuszu nie wyrażono zgody, więc przetarg trzeba było unieważnić.

Na razie nie wiadomo, czy i kiedy temat zamówienia nowego „elektryka” dla miasta powróci.


pac
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama