To miał być mecz na przełamanie dla jarosławskiego beniaminka. To miał być mecz, który wleje paliwa do baku ekipy Walerija Sokołenki, bo na razie próbował ruszać na oparach. To wreszcie miał być mecz, który wleje nowego ducha w serca kibiców. Na obiekt przy Bandurskiego przyjechał outsider tabeli, rezerwy ekstraklasowej Wieczystej Kraków.
Zespół, który zdecydowanie przegrał dwa pierwsze mistrzowskie spotkania. Miał być mecz na przełamanie, ale nie był. JKS przegrał po bardzo słabym początku spotkania, kiedy popełnił dwa „wielbłądy”. Przegrywał po 24 minutach 0:2. Gonił w II połowie, ale nie dogonił.
Bardzo blisko pierwszej punktowej zdobyczy była Pogoń-Sokół Lubaczów. Do 86. minuty miała w rękach, nogach i głowach punkt w Jędrzejowie. Niestety, mecz trwa 90 i więcej minut, a Naprzód w kolejce otwarcia pokazał, że absolutnie gra do końca (wygrana 5:4 z Koroną II Kielce). I, niestety, dla ekipy Kacpra Grzesika, znowu grał i wierzył do końca. To sprawiło, że Lubaczowianie przegrali po raz trzeci, wciąż pozostając z zerowy kontem po stronie zysków. Po trzech kolejkach są czerwoną latarnią tabeli.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze