KRYMINAŁEK
Ze statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że ponad 25 procent skazanych popełnia kolejne przestępstwo w ciągu pięciu lat od pierwszego wyroku. Winą za taki stan rzeczy nie można obarczać jedynie naszego systemu penitencjarnego. Po prostu wśród przestępców są osobniki impregnowane na wszelkiego rodzaju zabiegi resocjalizacyjne. Można takiemu wbijać do głowy, że nieładnie jest kraść, a on i tak wie swoje i żadne kary go nie odstraszą przed sięgnięciem po cudzą własność. Może dlatego w niektórych społeczeństwach za kradzieże obcinano ręce. Bogusław K. ma szczęście, że nasze prawo nie jest aż tak drastyczne.
Kiedy półtora roku temu, po rocznej odsiadce wychodził na wolność, wychowawca zasunął mu godzinny bajer o tym, że ma szansę na nowe życie, że wreszcie może zostać uczciwym i porządnym obywatelem. Boguś wysłuchał cierpliwie i przysiągł na zdrowie mamusi, że jego noga już nigdy nie przekroczy bramy więzienia. Przyszło mu to łatwo, gdyż w przeszłości, w identycznych sytuacjach, już wiele razy składał takie obietnice. Tu trzeba wyjaśnić, że Boguś nie był żadnym wielkim przestępcą. Zwykle skazywano go z artykułu 278., czyli za kradzież. Raz był to motorower, innym razem kawał miedzianej rynny, bo na większe łupy był za cienki Bolek. Po wyjściu na wolność przez kilka miesięcy pamiętał o obietnicy danej wychowawcy, ale w styczniu znowu coś go podkusiło. Będąc w pewnym urzędzie, zauważył, że kobieta czekająca w kolejce zostawiła na krześle torbę i podeszła z jakimiś papierami do okienka.
W korytarzu nie było innych petentów, więc postanowił wykorzystać sytuację. Sięgnął ręką do torby, wyjął z niej telefon i portfel, po czym, nie spiesząc się zbytnio, opuścił urząd. Na zewnątrz rozglądnął się i będąc pewnym, że nikt go nie widzi, opróżnił portfel z gotówki i razem z dokumentami wrzucił do kosza na śmieci, a następnie odszedł spokojnym krokiem. Telefon sprzedał jeszcze tego samego dnia i mając kasę, poszedł w tango. Następnego dnia, już o świcie, obudzili go policjanci. Boguś najpierw jak zwykle szedł w zaparte, ale zmiękł, kiedy w komisariacie pokazali mu nagranie z kamery umieszczonej na urzędzie. Film trwał niecałą minutę, ale widać było na nim, jak grzebie w torebce. Kiedy wychowawca znowu zobaczył Bogusia w charakterze skazanego, westchnął tylko: – Witamy, a jednak wróciłeś.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze