O tym, że derby rządzą się swoimi prawami, nikogo przekonywać nie trzeba. Rozum, obserwacja obu ekip i miejsce w ligowej tabeli nakazywały w JKS Jarosław widzieć zdecydowanego faworyta potyczki z Orłem Przeworsk.
Meczu rozegranego przy ulicy Bandurskiego, po raz pierwszy od końca rund jesiennej z kibicami na trybunach. Lepszej scenerii wymarzyć sobie nie można było. A jednak to są… derby. Niecałą godzinę sympatycy jeszcze wówczas wicelidera tabeli czekali, aby wyrzucić z siebie głośne „jeeeeeest!”. Stało się tak dzięki przytomności umysłu Kamila Bały, który pokonał bramkarza Orła i zapewnił swojemu zespołowi bardzo ciężko wywalczony komplet punktów. Jarosławianie mogli odetchnąć i nadzieją spoglądać na Dębicę, gdzie dzień później lidera tabeli Sokół Kolbuszowa Dolna mierzył się w absolutnym hicie kolejki z Igloopolem. Zespołem, który kapitalnie się spisuje wiosną. Można po cichu było liczyć na małą niespodziankę. I taką ekipa Michała Szymczaka sprawiła, rozbijając drużyną Marcina Wołowca 4:1. A to pozwoliło strącić JKS-owi z fotela lidera Sokół i zająć jego miejsce! Czy teamowi Bogdana Zająca uda się w nim rozsiąść na tyle wygodnie, aby po meczu z Sokołem Sieniawa (a może wcześniej…) 14 czerwca br. świętować wymarzony awans? Czas pokaże. Nie pomogła zmiana trenera w Sokole Sieniawa. Po ostatniej porażce Arkadiusz Baran zrezygnował z tej funkcji, ale to nie pomogło. Zespół przegrał kolejny ważny mecz, tym razem u siebie z Legionem Pilzno.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze