Drużyny IV ligi podkarpackiej powoli rozpoczynają okres przygotowawczy przed wiosenną rundą rozgrywek. Nasz okręg na tym szczeblu rozgrywek reprezentują aktualnie trzy kluby: JKS Jarosław, Orzeł Przeworsk oraz Sokół Sieniawa. Do zakończonej przed prawie dwoma miesiącami rundy jesiennej każdy przystępował z kompletnie różnymi doświadczeniami z poprzedniego sezonu. Każdy miał także swoje plany i ambicje. Zadowoleni na półmetku obecnej kampanii mogą być jednak wyłącznie kibice w Jarosławiu.
Autor: Michał ŁABUŚ
W rundzie jesiennej najlepiej spisał się właśnie JKS Jarosław, który wywalczył pozycję wicelidera tabeli. Sukces tym większy, iż poprzedni sezon (2023 – 2024) zespół ukończył na miejscu jedenastym, długo nie będąc pewnym pozostania w czwartoligowym gronie. Przed obecnym sezonem działacze stwierdzili, że pora na zmiany – zarówno jeśli chodzi o budowę drużyny, jak i determinowany w tym kontekście cel. A ten od razu został postawiony dość klarownie – awans do III ligi, w której jarosławian brakuje od 2018 roku. To ambitne zadanie otrzymał do wykonania nowy sztab szkoleniowy (wyjątkowo rozbudowany jak na czwartoligowe realia), na czele którego stanął Bogdan Zając. O jego realizację mieli postarać się piłkarze, których szeregi zostały solidnie wzmocnione. Na czele defensywy stanęli Sebastian Kocój i Mateusz Zając, miejsce w środku pola zajęli doświadczeni Stanisław Mykycej oraz Wojciech Reiman, a także wracający z Sokoła Sieniawa Paweł Oziębło. Z tego samego klubu powrócił również Karol Ptasznik, a dołączył jeszcze kolumbijski napastnik Arleison Martinez. Już w trakcie rundy kadrę wzmocnili jeszcze: Wołodymyr Zastawnyj i Andriej Triuchan. Ten solidny zaciąg od razu został postawiony w gronie głównych faworytów ligi.
Rolę tę jarosławianie spełnili, zajmując pozycję pozwalającą myśleć o awansie, choć jak sami oceniają, mogli pokusić się jesienią o kilka punktów więcej. JKS rozpoczął sezon obiecująco, pokonując pewnie Stal Łańcut (3:1) i Wisłoka Wiśniowa (5:2). Wkrótce jednak przyszły dwa potknięcia, które pokazały, że o końcowy sukces łatwo nie będzie. Najpierw komplet punktów wywiózł z Jarosławia Sokół Kolbuszowa Dolna (decydującą bramkę kolbuszowianie zdobyli w ostatniej akcji meczu), a następnie zimny prysznic zafundowała jarosławskiej drużynie Głogovia Głogów Małopolski. Czarno-niebiescy nie podłamali się i wkrótce wrócili na zwycięską ścieżkę. A była to ścieżka dość długa, bowiem zespół zaliczył serię dziesięciu spotkań bez porażki, notując w tym czasie zaledwie jeden remis. Na niektóre zwycięstwa jarosławianie musieli mocno zapracować, inne nie podlegały żadnej dyskusji. Świetną passę przerwał dopiero listopadowy wyjazd do Nowotańca, gdzie kolejny już raz lepszy okazał się miejscowy Cosmos (0:3). Ostatnie dwa pojedynki to znów dominacja jarosławian, którzy najpierw rozbili 4:0 Karpaty Krosno, a następnie wygrali 2:0 z Sokołem Sieniawa. Udaną rundę zaliczyli nie tylko nowi piłkarze (Andriej Triuchan i Wojciech Reiman zdobyli po dziewięć bramek; ten drugi dołożył do nich również osiem asyst), ale także Piotr Pindak – autor dziesięciu asyst oraz defensywa z bramkarzem Maksymem Guridowem na czele, która straciła najmniej bramek w lidze.
Ze sporymi nadziejami przystępowali do rundy jesiennej piłkarze Orła Przeworsk. Biało-czerwoni czekali na powrót do IV ligi dwa lata i wśród obserwatorów krążyła powszechna opinia, że jest to jeden z mocniejszych beniaminków, mogący pokusić się o coś więcej niż tylko walka o utrzymanie. Ekipę grającego trenera Patryka Brody opuścili wprawdzie przed sezonem Patryk Zieliński i legenda klubu Piotr Boratyn, ale dołączyło do niego kilku zawodników znających realia nie tylko tego szczebla: Matthew Korziewicz, Bartosz Markiewicz, Patryk Zygmunt, Jakub Tabor czy Jakub Lorek. W połączeniu z solidną kadrą, która wywalczyła awans z klasy okręgowej, mieli stanowić zagrożenie dla każdego rywala. I początkowo rzeczywiście tak było. Inna sprawa, że drużynie Orła sprzyjał terminarz, bowiem w pierwszych pięciu kolejkach zmierzył się z czterema innymi beniaminkami, a z tych starć wychodził przeważnie obronną ręką. Zaczęło się jeszcze od remisu z mającym niezwykle długi czwartoligowy staż Legionem Pilzno (1:1), by później przeworszczanie odprawili z kwitkiem kolejno Stal II Mielec (3:0), Strug Tyczyn (3:2) i Sokoła Nisko (2:0). Świetny start pozwolił drużynie uplasować się na pozycji wicelidera tabeli. Pierwszym pogromcą Orła okazali się dopiero Czarni Jasło (0:1), którzy decydującą bramkę zdobyli w samej końcówce spotkania.
Były to jednak miłe złego początki. Prawdziwe sprawdziany umiejętności miały dopiero nadejść. JKS Jarosław, Igloopol Dębica, Cosmos Nowotaniec czy też Karpaty Krosno – to już byli rywale ze zdecydowanie wyższej półki. A że zespół nie mógł narzekać na brak kontuzji, wyniki także odbiegały od oczekiwań. Szczególnie bolesną lekcję sprawił drużynie Cosmos, wygrywając w Przeworsku 5:0. Przeworszczanie przerwali serię czterech porażek z rzędu w najlepszym momencie dla siebie i swoich kibiców – w derbowym starciu z Sokołem Sieniawa. Po bramkach Tomasza Majby oraz Sylwestra Kielicha wygrali 2:0 i mogli odetchnąć przynajmniej na moment. Niestety, było to ostatnie ich zwycięstwo w 2024 r. W ostatnich pięciu kolejkach wywalczyli zaledwie… jeden punkt, w zremisowanym u siebie meczu z Wisłokiem Wiśniowa (1:1). Drugie „oczko” mogli jeszcze przywieźć z Boguchwały, gdzie po szalonym meczu ulegli Izolatorowi 3:4. Finalnie Orzeł zakończył rundę na czternastej pozycji. Wizja odegrania w lidze poważniejszej roli przerodziła się w nadzieję na utrzymanie, o które łatwo z pewnością nie będzie. Wszak, ze względu na baraże, nawet po ostatniej kolejce nie będzie do końca wiadomo, ile drużyn opuści szeregi IV ligi.
Podobne zmartwienie będzie miał wiosną obóz Sokoła Sieniawa. Niedawny trzecioligowiec przeszedł latem 2024 r. niezwykle trudne miesiące. Zespół opuściła większość graczy, a duży znak zapytania stanowił sam start w rozgrywkach IV ligi. Ostatecznie piłkę w Sieniawie udało się uratować, a zadanie skompletowania nowej drużyny powierzono Arkadiuszowi Baranowi, dla którego jest to druga kadencja w Sokole. Budowa ta nie mogła być łatwa, skoro z poprzedniego składu pozostali właściwie tylko: Bartosz Siryk, Michał Stankiewicz, Xavier Walat i kapitan Mateusz Padiasek. Rozpoczęto więc poszukiwania nowych piłkarzy. Do zespołu dołączyli: bramkarz Kacper Ważny, obrońcy: Jan Mac, Szymon Maćkowiak i Jakub Szczybyło, pomocnik Rakhidi Manamela oraz ofensywni gracze – Krystian Basznianin i Aleks Kopcio. Po krótszej lub dłuższej przerwie barwy Sokoła przywdziali znów: Jakub Stefan, Dawid Pigan oraz Krystian i Konrad Halejciowie. Już w trakcie rozgrywek do gry zgłoszony został Folefac Efuetajong.
Kompletnie przebudowana drużyna rozpoczęła ligowe zmagania od wygranej 2:1 nad Sokołem Kamień. Gole dla ekipy A. Barana zdobyli Mateusz Padiasek i Krystian Basznianin. Obaj w całej rundzie zaliczyli po cztery trafienia, co stanowi skromny, ale i tak najlepszy wynik wśród sieniawskich piłkarzy. Brak klasowych napastników był w minionej rundzie największą bolączką. Sokół zdobył zaledwie 15 bramek, a gorsze pod tym względem były tylko Stal II Mielec i Sokół Kamień. Problemy w ofensywie dały się we znaki już w kolejnych spotkaniach, w których sieniawianie przegrali minimalnie z Ekoballem-Stalą Sanok (0:1), Igloopolem (0:2) i Cosmosem (0:1). Iskierkę nadziei wzbudził z pewnością mecz w Krośnie, gdzie Sokół pokonał faworyzowane Karpaty (1:0), ale kolejne pojedynki nie pozostawiły złudzeń. Choć zespół walczył ambitnie i dzielnie, doświadczenie rywali często brało górę. Mimo to zespół nie załamywał się niepowodzeniami i często po nieudanych występach rehabilitował się w kolejnych pojedynkach. Dla przykładu: po laniu w Wiśniowej (0:5) i przykrej, gdyż poniesionej w samej końcówce, porażce z liderem z Kolbuszowej Dolnej (1:3), przyszła z trudem wywalczona wygrana w Głogowie Małopolskim (2:0), zaś po domowej klęsce z Izolatorem (1:6) i derbowej przegranej z Orłem Przeworsk (0:2), sieniawski team zanotował cztery mecze bez porażki, spuentowane bodaj najlepszym występem w rundzie przeciwko Czarnym Jasło (3:0). Ta seria pozwoliła Sokołowi zmniejszyć dystans do konkurentów i wlać w serca swoich kibiców nadzieję, że wiosną uda się uratować przed drugim z rzędu spadkiem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze