Marcin Kostka absolwent Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, obecnie pracujący na Oddziale Kardiologii SP ZOZ w Przeworsku ma niezwykłą pasję. W wolnych chwilach tworzy oryginalne egzemplarze tradycyjnej broni i biżuterii.
Pracuje pan jako kardiolog w przeworskim szpitalu, ile jest pan w stanie poświęcić czasu na swoje hobby?[paywall]
– Aktualnie z racji zawodu, rodziny, małych dzieci mogę na to poświęcić niewiele czasu. Ale zawsze w tle jest myśl, by coś nowego zrobić, pomysłów nie brakuje… Czasami udaje mi się znaleźć godzinkę lub dwie, coś pomyślę, opracuję projekt i powoli praca posuwa się do przodu. Kiedyś poświęcałem na to całe wakacje , teraz czasami udaje mi znaleźć wolny dzień lub dwa.
Czy wykonane egzemplarze broni są replikami, czy raczej jest to pana inwencja twórcza?
– Nie są to kopie. Jak każdy twórca opieram się w jakimś stopniu na oryginale, gdzie forma, kształt, wielkość, sposób oprawy noża czy szabli jest jakąś bazą, ale potem dostosowuję to do swoich umiejętności i pomysłu. Moim marzeniem jest, aby każdy zrobiony przeze mnie przedmiot był niepowtarzalny.
Czy są one tworzone do użytku czy do dekoracji?
– Jeżeli cokolwiek robię, jest to obiekt w pełni użytkowy i funkcjonalny. Większość noży, które wyrabiam, spełnia wymogi tak jak każde tego typu narzędzie, wystarczy je tylko naostrzyć. Pistolety są w pełni funkcjonalne.
Ile czasu zajmuje wykonanie broni?
– Wszystko zależy od wielkości, innych parametrów, stopnia skomplikowania – powiedzmy zdobnictwa czy innych detali. Można zrobić nóż w tydzień, a można robić nóż przez miesiąc, dwa, trzy i dalej z tego nie wybrnąć. Wszystko zależy od tego, jaki efekt chce się osiągnąć, więc czas w tej robocie jest pojęciem względnym. W dawnych czasach wykonanie pewnych egzemplarzy broni trwało miesiącami. Broń była wykonywana przez wielu mistrzów i chodziło o efekt końcowy, ponieważ musiała być niepowtarzalna. W dzisiejszych czasach na wykonanie przeciętnej wielkości noża z niedużym ostrzem o długości do 2 – 3 cali (5 – 7,5cm) trzeba poświęcić minimum dwa do trzech tygodni.
Czy pańskie wyroby można kupić?
– Robię to dla siebie, są to pojedyncze egzemplarze, które czasami tworzę 2 – 3 lata, więc wartość emocjonalna jest większa niż potencjalna cena rynkowa. Kupców na takie wyroby nie brakuje. Swoją kolekcję chcę przekazać dzieciom (a mam troje) i wnukom.
Z którego wyrobu jest pan najbardziej dumny?
– Chyba kindżał w stylu tureckim, zakrzywiony, oprawiony w srebro z turkusami. Najbardziej ekskluzywny i pokazowy mój wyrób.
Należy pan do Kuźni Talentów, czym ona jest?
– Kuźnia Talentów jest pomysłem kolegi, Bernarda Górnego, który tę stronę założył. Skupia osoby będące wychowankami Krzysztofa Panasa. Jest to człowiek, który w całej Polsce słynie jako „Samuraj z Łańcuta”. Jest pionierem kucia damastów oraz wytwarzania broni japońskiej na terenie Polski. Jest to człowiek inspiracja, ci którzy są w Kuźni Talentów, są jego uczniami, Jest dla nas mistrzem.
Czy warto mieć własne hobby?
– Tak, niewątpliwie warto mieć własne hobby. Jak ma się coś, co się lubi, zawsze można uciec od problemów, zrelaksować się. To jest potrzebne, poza tym pozwala otworzyć się na inny świat. Ja, jako lekarz żyję w dwóch światach. Medycyna to jeden świat, a wytwarzanie broni, zdobnictwo, zdobywanie wiedzy w tym zakresie to mój drugi świat. Można się wiele rzeczy nauczyć i w medycynie, i wyrabiając broń. Obydwie te rzeczy uczą myślenia poza szablonem, jak szukać nowych, niekonwencjonalnych rozwiązań, jak zrobić coś, mając do dyspozycji takie a nie inne narzędzia czy materiały.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Swietny lekarz, bylam kiedys jego pacjentka lezac na kardiologii, mily i taki ludzki ,szacun
Swietny lekarz, bylam kiedys jego pacjentka lezac na kardiologii, mily i taki ludzki ,szacun