Niedługo po wybuchu pandemii wiele instytucji i urzędów wprowadziło ograniczenia sanitarne. Do nich należał także przemyski MOPS. Do siedziby placówki przy Dworskiego petenci wpuszczani są pojedynczo, reszta czeka na schodach, bez względu na warunki atmosferyczne. – Można wejść do banków i innych urzędów i na swoją kolej czekać pod dachem. Tylko w MOPS nie jest to możliwe – skarżą się petenci. Na razie nic się jednak w tej kwestii nie zmieni, ale – jak zapewnia dyrekcja placówki – czynione są starania, by zwiększyć komfort załatwiających swoje sprawy w tej instytucji. W planach jest wcześniejsza rejestracja i utworzenie spełniającego wszelkie standardy punktu obsługi klientów.
W maseczce można przecież wejść do banków, urzędów, placówek handlowych, pocztowych. Dlaczego nie można do MOPS-u? – pyta. I zaznacza, że przecież większość restrykcji zostało już zniesionych, więc i sposób obsługi petentów powinien wrócić do normalności.
Z pytaniem, kiedy można spodziewać się powrotu do zasad obsługi sprzed pandemii zwróciliśmy do dyrektora MOPS w Przemyślu Piotra Hryniszyna.
– Sposób załatwiania formalności w MOPS, jaki funkcjonuje w tej chwili, na razie zamierzamy utrzymać. Rozumiem, że jest on uciążliwy, ale pamiętam moment, gdy na 130 pracowników MOPS było obecnych 43 na trzy budynki (Powiatowy Zespół ds. Orzekania o Niepełnosprawności również funkcjonuje w ramach MOPS – przyp. aut.), a musimy przecież zachować ciągłość realizacji zadań statutowych. Ale jesteśmy w trakcie organizacji punktu obsługi klienta, a więc jednego miejsca, w którym mieszkańcy będą mogli załatwiać wszystkie swoje sprawy związane z pomocą społeczną. Wówczas problem oczekiwania na zewnątrz się rozwiąże – wyjaśnił.
– Prosimy o zrozumienie. W placówce MOPS mamy bardzo wąskie korytarze komunikacyjne w odróżnieniu od innych instytucji. Kwestia powierzchni w przypadku innych instytucji również wygląda lepiej niż u nas. Cały czas myślimy jednak o tym, by zmodyfikować sposób funkcjonowania całej jednostki i zlokalizować punkt obsługi petentów na parterze budynku przy ulicy Leszczyńkiego, aby odbywała się ona w ogólnie przyjętych standardach, a więc nie wymagała oczekiwania na dworze. Będzie on oddzielony od strefy administracyjnej. To jest jednak proces, który musi chwilę potrwać – tłumaczył.
– Próbujemy także rozeznać rynek w zakresie systemu kolejkowego, podobnego jaki funkcjonuje w wydziale komunikacji urzędu miasta. W przyszłości klienci będą mogli wcześniej zarejestrować się na wizytę w MOPS, albo telefonicznie, albo przez internet bądź aplikację. Mając wyznaczoną godzinę, czas i miejsce spotkania, nie będą musieli oczekiwać w kolejce. Pozwoli to usprawnić załatwianie spraw i z pewnością stworzy większy komfort – mówi P. Hryniszyn.
Kiedy można spodziewać się zmian? Z informacji uzyskanych w instytucji wynika, że proces zmian ma się zakończyć do jesieni.
Dyrektor przemyskiego MOPS zaznacza też, że nie każda sprawa wymaga osobistej wizyty w urzędzie, a niektóre można załatwić przez telefon czy internet, a więc za pośrednictwem ogólnie dostępnych narzędzi.
– Od 1 marca każdy pokój w MOPS ma swój indywidualny numer i można dzwonić bezpośrednio do osób prowadzących poszczególne sprawy – zapewnia.
Z racji faktu utworzenia w mieście punktów wsparcia dla uchodźców i trwającej obecnie wyjątkowej sytuacji również pracownicy MOPS podejmują dodatkowe działania, m.in. w miejskim magazynie czy DPS na Lipowicy, związane z segregacją przynoszonych rzeczy i koordynacją pomocy. Instytucja zapewnia jednak, że wszystkie działania statutowe MOPS realizowane są na bieżąco i mieszkańcy miasta mogą być spokojni o czas załatwienia swoich spraw.
Problematyczna może być jedynie kwestia dodatku osłonowego (o problemach w przepływie informacji pomiędzy MOPS a ZUS, spowodowanych ograniczeniami dedykowanego mu systemu, informowaliśmy we wcześniejszych artykułach).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze